Scena eSportu na komórkach stanie się większa niż na pecetach

Jeszcze do niedawna mówiąc o grach stworzonych do współzawodnictwa, mieliśmy na myśli przede wszystkim bijatyki, takie jak kultowa seria Street Fighter. Teraz jest to znacznie szerszy przekrój gatunków i znajdziemy w nich RTS’y – StarCraft, FPS’y – Counter-Strike, a także coraz popularniejsze MOBA, jak League of Legends czy też Dota 2. Ich wspólnym mianownikiem jest platforma, na której funkcjonują, a są nią oczywiście pecety.
Jeszcze do niedawna nikt nawet nie myślał o tym, by urządzać prestiżowe turnieje wykorzystując do tego smartfony, jednak zdaniem Kristiana Segerstrale’a, wszystko dąży właśnie w tym kierunku. Szef studia Super Evil Megacorp odpowiedzialnego za mobilne MOBA zatytułowane Vainglory uważa, że już za kilka lat scena eSportu na komórkach stanie się znacznie większa od pecetowej.Segerstrale prognozuje, że za najdalej trzy lata będzie istnieć około 600-700 milionów pecetów zdolnych do uruchamiania gier wideo w wysokiej rozdzielczości oraz około 2,5-3 mld smartfonów, na których będą działać takie tytuły jak Vainglory. To znacznie większa rzesza graczy, z których część z pewnością chciałaby sprawdzić swe umiejętności w turniejach i powalczyć o atrakcyjne nagrody.
Wizja niewątpliwie śmiała, ale czy prawdziwa? W pecetową scenę eSportu inwestuje się ogromne pieniądze, tymczasem nikt nie organizuje turniejów, w których zmagania odbywałyby się na smartfonach. I jeszcze długo nie będzie, dopóki tytuły mobilne zaczną być postrzegane jako pełnowartościowe produkcje, nie zaś typowe zapychacze czasu.