Garmin Edge 810 – nawigacja rowerowa na każde warunki

Jeżeli traktujecie swoją jazdę na rowerze poważnie i kilkunastokilometrowe przejażdżki coraz częściej przeradzają się w kilkudziesięciokilometrowe eskapady, prędzej czy później zaczniecie myśleć nad zakupem nawigacji rowerowej. Nie dlatego żeby trafić z Katowic do Krakowa drogą wojewódzką, na której nie sposób się zgubić, ale żeby bez zbędnego stresu wsiąść na rower i zorganizować kilkudniową wyprawę, na przykład w Alpy, bocznymi drogami, biegnącymi przez urokliwe i malownicze miasteczka.
Wydatek związany z zakupem nawigacji rowerowej niestety jest wydatkiem dość dużym. Urządzenia tego typu są niejednokrotnie droższe od zaawansowanych nawigacji samochodowych. Jako że zakup urządzenia jest zakupem na lata, warto rozważyć inwestycję w sprzęt z wyższej półki, który zaoferuje Wam szerokie spektrum przeróżnych funkcjonalności, których mogłoby Wam zabraknąć w urządzeniach tańszych. Produktem, za który trzeba zapłacić niemało, bo aż 2200 złotych (w zestawie z czujnikami), jest Garmin Edge 810. Testowany egzemplarz można określić mianem nawigacji kompletnej, niemal idealnej. Do ideału jednak nieco brakowało. Przekonajcie się jak w warunkach bojowych, podczas 8 dniowej wyprawy w Alpy, spisało się urządzenie Garmina, bez którego nasza wyprawa byłaby momentami drogą przez mękę.Zawartość opakowania jest mówiąc krótko bogata. Widać, że producent wpadł na to, że takie rzeczy jak czujniki mogą się zgubić. W związku z tym wewnątrz pudełka znajdziemy nie jeden, a dwa zestawy do mierzenia prędkości i kadencji. Oprócz nich Garmin w opakowaniu umieścił także dwa rodzaje uchwytów rowerowych – na kierownicę oraz mostek, czujnik do zamontowania na ramie w okolicy tylnego koła, kilka opasek zaciskowych (tzw „trytytek”) oraz garść gumek ułatwiających montaż mountu na mostek. Zapomniałbym o kabelku USB, którego długość nie przekracza chyba 10 centymetrów oraz wtyczce do gniazdka sieciowego. Trzeba przyznać, że nie jest źle.Budowa
Garmin Edge 810 zamknięty jest w dość grubą i masywną obudowę, która gwarantuje odpowiednią ochronę przed uszkodzeniami i warunkami atmoferycznymi. Urządzenie jest wodoodporne, co sprawia, że w trakcie deszczu nie musimy go dodatkowo chronić. Edge 810 przeżył na naszej wyprawie dwugodzinną ulewę. Podczas niej działał bez zarzutu. Woda w żaden sposób nie wpływa na reakcję ekranu na dotyk. Przez całe 900 kilometrów jazdy gadżet obsługiwałem w rękawiczkach. Reakcję na dotyk oceniam na dobry z plusem. Większych problemów nie było, choć zdarzało się czasem, że musiałem „pacnąć” w ekran dwa razy zanim zareagował na polecenie.Przód urządzenia zarezerwowany jest dla czytelnego ekranu dotykowego o przekątnej 2,6 cala (rozdzielczość 160×240 pikseli) oraz dwóch przycisków fizycznych, służących do aktywowania pomiaru oraz cofania się do poprzedniego ekranu.Przycisk uruchamiający urządzenie postanowiono umieścić na bocznej ściance Edge’a 810, którą wykonano z gumy.Z tyłu urządzenia znajdują się dwie zaślepki. Jedna z nich skrywa gniazdo mini USB, które służy do ładowania gadżetu oraz transferu danych, druga zaś chroni przed zalaniem slot na kartę micro SD. Warto wspomnieć, że urządzenie posiada zaledwie 20 MB wbudowanej pamięci i karta jest nieodzowna jeżeli chcecie skorzystać z map.Montaż
Montaż uchwytu na kierownicę przebiega w sposób bezproblemowy. Przytwierdzany jest za pomocą obejmy dokręcanej na śrubę inbusową. Gdyby kierownica okazała się zbyt cienka, producent dołączył także gumowe podkładki antypoślizgowe, które rozwiązują ten problem.Jeżeli z jakichś powodów wolicie aby Garmin Edge 810 umieszczony został centralnie na mostku – żaden problem. Niewielki mount do mostka przytwierdzicie dzięki jednej z gumek. Do wyboru, do koloru.Nawigację w każdy z uchwytów wpina się w bardzo dobrze przemyślany sposób. Otóż urządzenie należy ustawić pod kątem 90 stopni względem domyślnego położenia, wcisnąć w otwór montażowy, a następnie przekręcić o 90 stopni do pozycji, w której urządzenie będzie funkcjonować. Gadżet jest osadzony w bardzo solidny sposób i ani myśli wypaść z gniazda, nawet podczas jazdy po SOLIDNYCH wertepach. Mocowanie na szóstkę.Mapy i pierwsze wrażenia z użytkowania
Garmin Edge uruchamia się około 10 sekund. Po uruchomieniu bardzo szybko chciałem zobaczyć jakie mapy znajdziemy w zestawie startowym. Ze smutkiem dostrzegłem, że Edge 810 zawiera tylko mapy bazowe, które są zbiorem dróg głównych w poszczególnych europejskich krajach. To zdecydowanie za mało do nawigacji samochodowej, nie mówiąc już o nawigacji rowerowej, w której nieodzowne jest jak najdokładniejsze odwzorowanie sieci map pobocznych. Na chwilę obecną Garmin sprzedaje już jednak zestawy z topograficznymi mapami naszego kraju. W sieci znaleźć można także rewelacyjny projekt o nazwie OpenMaps. Są to niesamowicie szczegółowe mapy wszystkich europejskich krajów. Sprawdziły się na naszej wyprawie doskonale i możemy je z czystym sumieniem polecić. Polskich map Garmina niestety nie mieliśmy okazji przetestować.Urządzenie na otwartej przestrzeni, w zasadzie bez względu na warunki atmosferyczne łapało fixa przez okres od jednej do trzech, może czterech sekund. Za każdym razem następowało to błyskawicznie i o niebo szybciej niż działo się to na zegarkach z serii Forerunner. Odbiornik GPS zasługuje na słowa najwyższego uznania.
Przy wgrywaniu map należy uważać, aby plik z nimi nie miał zbyt dużego rozmiaru. Jeśli poruszacie się w obrębie jednego kraju, województwa, a tym bardziej kilku miast, problem ten nie będzie Was dotyczył. Jeśli jednak plik z mapami ma powyżej jednego gigabajta… Cóż, może być różnie. Po wgraniu fragmentu południowo zachodniej Polski, niemal całej Austrii i północnych Włoch, urządzenie miewało problemy z przeliczeniem trasy o długości ponad stu kilometrów. Mogło to wynikać także z ogromnego poziomu szczegółowości OpenMaps i ilości dróg, także gruntowych. Niemniej jednak przy mniejszych plikach problem ten nie występował, a obliczanie trasy trwało maksymalnie kilkanaście sekund.Edge 800 pozbawiony jest głośniczka, więc o wskazówkach dotyczących nawigowania możecie zapomnieć. Warto raz na jakiś czas zerknąć na ekran, aby dowiedzieć się jaka odległość dzieli Was od następnego zakrętu. Mimo że przekątna ekranu wynosząca 2,6-cala jest niewielka nawet w porównaniu do najtańszych smartfonów, to ekran jest bardzo czytelny i bez problemu można odczytywać z niego istotne informacje.W zależności od stopnia nasłonecznienia regulować możemy intensywność podświetlenia ekranu. Problem polega na tym, że przy ostrym słońcu nawet maksymalna jasność nie czyniła ekranu absolutnie czytelnym. W opcjach możemy zdefiniować to, czy ekran ma świecić się przez cały czas, czy powinien się wygaszać po kilku bądź kilkunastu sekundach nieaktywności. Parametr ten ma niebagatelne znaczenie, gdyż wartość podświetlenia wpływa na czas pracy urządzenia na jednym ładowaniu baterii.
Możliwości i funkcje
W podstawowej funkcji nawigacji, jaką oferuje Garmin Edge 810 nie brakowało mi niemal niczego. Słowem – kluczem w tej sytuacji jest jednak słowo „niemal”. Otóż z niewiadomych przyczyn Edge 810 za każdym razem przy wyszukiwaniu podawał odległość od celu w linii prostej. Nie muszę chyba wspominać o tym, że w górzystym terenie, choć prawdę mówiąc w innych warunkach też, taka informacja jest w zasadzie bezużyteczna. Rower to nie helikopter i niektórych przeszkód terenowych nie sposób ominąć. Mimo usilnych prób nigdzie nie udało mi się odnaleźć informacji o rzeczywistej odległości od celu z uwzględnieniem jazdy po drogach.Nic nie stoi na przeszkodzie, aby przygotowaną uprzednio na komputerze trasę w formacie gpx wgrać do urządzenia. Jest to bardzo wygodne rozwiązanie, zwłaszcza przy planowaniu bardzo długich podróży. Oczywiście Edge 810 oferuje możliwość dodawania punktów pośrednich, ale chyba nikomu nie muszę mówić, że w sytuacji, gdy ich ilość przekracza „kilka” zabawa w wyznaczanie trasy szybko staje się drogą przez mękę.
Za pomocą gestu palca możemy przełączać się pomiędzy poszczególnymi ekranami urządzenia. Na uwagę zasługuje ekran statystyk, na którym na bieżąco wyświetlane są informacje płynące z czujników, a więc kadencja, prędkość, moc oraz tętno, a także przebyty dystans, średnia prędkość, liczba spalonych kalorii, temperatura i przewyższenie. Ostatnią z wartości możemy śledzić także na rysowanym na bieżąco wykresie, który znajdziemy na kolejnym ekranie.To co widzimy na ekranie można modyfikować za pomocą ustawiania odpowiednich profili treningu (maksymalnie pięciu) oraz dodawania kolejnych profili rowerów (do dziesięciu). Jeżeli podczas treningu nie interesują Was na przykład informacje o mocy i przewyższeniu, nic nie stoi na przeszkodzie, aby je dezaktywować. Konfiguracja profili rowerów jest istotna głównie ze względu na pomiar mocy (ważną rolę pełni nie tylko Wasza waga, ale także roweru) oraz prędkość (tu ważny jest rozmiar kół). Przy okazji konfigurowania profili jednośladów można także określić jakie czujniki będą wykorzystane w trakcie jazdy.Dzięki łączności Blutetooth i ANT+ Edge’a 810 można sparować ze wszystkimi istotnymi z punktu widzenia sportowca czujnikami. W zestawie z nawigacją rowerową, jak już wcześniej wspomniałem, znajdziemy czujnik kadencji, czujnik prędkości oraz czujnik tętna. Amatorowi powinno to w zupełności wystarczyć. Dla profesjonalistów Garmin przygotował także czujnik mocy, przyczepiany do pedałów, który jest dodatkiem akcesoryjnym wartym kilka tysięcy złotych. Wartości zarejestrowane przez czujniki można odczytać bezpośrednio na ekranie urządzenia, a później przeanalizować po uprzednim umieszczeniu w serwisie Garmin Connect lub Endomondo.Ciekawą i dość mocno promowaną przez producenta funkcją jest LiveTrack. Po zainstalowaniu specjalnej aplikacji na smartfona i utworzeniu konta w Garmin Connect możliwe jest przesyłanie informacji o lokalizacji i przebytym dystansie na żywo, wprost do tego serwisu. LiveTrack umożliwia również wyszukiwanie ciekawych tras w okolicy i przesyłanie ich ze smartfona wprost do urządzenia Edge 810. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby pokonać taką trasę z pomocą Virtual Partner (wirtualnego partnera) i pobić rekord znajomej lub nieznajomej osoby.
#break#

Bateria

Do deklarowanych 17 godzin pracy na baterii niestety w warunkach testowych nieco zabrakło. Najdłuższym pomiarem jaki udało się mi uzyskać był pomiar trasy o długości 144 kilometrów, przejechanej ze średnią prędkością 25 km/h. Łatwo obliczyć, że sam czas pedałowania wyniósł około 6 godzin. Do tego należy doliczyć 4 godziny przerw, co daje łącznie 10 godzin pracy urządzenia. Przez większość trasy podświetlenie ekranu było zmniejszone do minimum. Trzeba jednak zaznaczyć, że bardzo często korzystałem z ekranu dotykowego, co mogło mieć wpływ (i na pewno miało) na ostateczny wynik. Zaryzykuję stwierdzenie, że bez aktywnej funkcji GPS Garmin Edge 810 na pewno wytrzyma te 17 godzin. Wtedy jednak urządzenie należałoby potraktować raczej jako zaawansowany licznik rowerowy.

Podsumowanie

I tym sposobem dochodzimy do miejsca, w którym należałoby zawrzeć kilka słów podsumowania. Garmin Edge 810 posiada wszystko, czego moglibyśmy oczekiwać od nawigacjii rowerowej. Współpracuje z czujnikami Bluetooth i ANT+. Dzięki temu odczytamy pomiary prędkości, mocy, kadencji, prędkości i tętna. Wszystko to na niezbyt dużym, ale wciąż czytelnym ekranie o przekątnej 2,6-cala i dość niskiej rozdzielczości 160×240 pikseli, którą Garmin mógł nieco podnieść. Czas pracy na baterii przy użyciu odbiornika GPS jest zadowalający i wynosi około 10-11 godzin. Wodoodporność została przez nas potwierdzona w naprawdę ciężkich dla urządzenia warunkach. Edge 810 to świetny towarzysz podróży, który posiada jednak drobne wady. Dystans do celu podawany w linii prostej to dość kuriozalny wymysł. Brak map w egzemplarzu testowanym jest równie niezrozumiały, gdyż urządzenie kosztuje przecież blisko 2200 złotych (w zestawie z czujnikami)! Producent jednak wypuścił już na rynek serię Edge 810 z topograficznymi mapami Polski. Są też na szczęście wyśmienite darmowe mapy OpenMaps! Garmina Edge 810 trudno nam nie polecić, gdyż urządzenie ani razu mnie nie zawiodło. Algorytm wyszukiwania tras rowerowych zawsze radził sobie z serwowaniem ciekawych tras i nigdy nie wyprowadził mnie w pole. W zestawie startowym było wszystko czego potrzeba osobie interesującej się kolarstwem – czujniki kadencji, prędkości i tętna. Mimo, że cena urządzenia nie wygląda na papierze zbyt atrakcyjnie, to po zakupie możecie mieć świadomość tego, że urządzenie jest warte wydanych na nie pieniędzy.

Mocne strony:

– dokładność modułu GPS
– współpraca z czujnikami ANT+ i Bluetooth
– czujnik kadencji, prędkości i tętna w zestawie
– mnogość opcji konfiguracyjnych
– wodoodporność potwierdzona testami praktycznymi
– wygodny montaż
– czytelny ekran
– możliwość obsługi ekranu w rękawiczkach, także w czasie deszczu!
– dość długi czas pracy na baterii (11-17 godzin)
– obsługa darmowych (świetnych!) map OpenMaps
– funkcja LiveTracking
– możliwość sparowania ze smartfonem


Słabe strony:

– rozdzielczość ekranu mogłaby być wyższa
– problemy z obliczaniem długich tras na dużej mapie
– bezużyteczne mapy bazowe (są już zestawy z dobrą mapą Polski!)
– czytelność ekranu w bardzo intensywnym słońcu
– ekran dotykowy czasami działa z niewielkim opóźnieniem

Ocena ogólna: 8,5 / 10

Conowego poleca

Cena: 2200 złotych (zestaw z czujnikami)