Conowego w świecie nauki #14

    1. Robak sterujący robotem

      Projekt, o którym mowa nazywa się OpenWorm Project. Badacze, którzy uczestniczą w tym przedsięwzięciu już osiągnęli pierwsze, bardzo ważne sukcesy. Jak się okazuje, mózg małego robaka jest w stanie sterować ramionami i innymi elementami robota, z którym małe stworzenie zostało połączone. Nie był to jednak do końca sam robak, ale cyfrowa wersja jego mózgu – w pełni działająca sztuczna inteligencja.

      Budowę sztucznej inteligencji oparto na mózgu jednego z nicieni, ponieważ był on stosunkowo łatwy do analizy i cyfrowego odtworzenia za sprawą faktu, że posiada on tylko 1000 komórek i 302 neurony.

      Robot stworzony częściowo z klocków lego kierował się w swoim zachowaniu instynktem, dokładnie tak samo jak robaki. Jego ruchy były nastawione na szukanie pożywienia i omijanie przeszkód. Autorzy projektu, który jest otwarty dla każdego pasjonata, mają nadzieję, że jest to kolejny krok do stworzenia cyfrowej wersji ludzkiego mózgu i w końcu przeniesienia ludzi do ciał robotów, co umożliwiłoby ludziom osiągnięcie nieśmiertelności. Brzmi nieco strasznie, ale zarazem bardzo ciekawie, prawda?

        2. Czekolada wcale nie pomaga na poprawę nastroju

          Ile razy słyszeliście od znajomych „zjedz sobie kawałek czekolady, będzie ci lepiej”, w chwili kiedy byliście w psychicznym dołku? Zapewne każdego parę razy w życiu to spotkało. Czy po jej spożyciu poczuliście się lepiej? Prawdopodobnie tak, ale niekoniecznie dzięki kawałkom czekolady. Badania związane właśnie z tym zagadnieniem przeprowadziła psycholog Traci Mann z University of Minnesota. Wyniki, które uzyskała, mogą być dla niektórych bardzo zaskakujące.Badanie odbywało się z pomocą grupy parudziesięciu uczestników. Pierwszym zadaniem było doprowadzenie ich do stanu przygnębienia, czy też po prostu odczuwania smutku. W tym celu wszystkim były pokazywane filmy, które powszechnie uważane są za niezbyt wesołe. Po seansie uczestnicy eksperymentu zostali podzieleni na cztery grupy, które miały spróbować innej metody na poprawę humoru. Pierwszy zespół miał za zadanie zjeść jeden z typów „pocieszycieli”, czyli jedzenia, które uważa się za poprawiacza nastroju. Do wyboru mieli parę różnych przekąsek, m.in. czekoladę, ciastka i lody. Członkowie drugiej grupy mieli za zadanie spożyć jedzenie, które lubią, ale nie takie samo jak w pierwszej grupie. Kolejna drużyna mogła zjeść cokolwiek, a ostatnia nie jadła niczego.

          Po pewnym czasie wszyscy uczestnicy zostali przepytani na temat tego, czy po tym okresie czasu od obejrzenia filmu już się czują lepiej. Każdy z uczestników odpowiedział, że tak, niezależnie od tego czy był w grupie pierwszej, czy czwartej. Czego to dowodzi? Prawdopodobnie tego, że sam upływ czasu także zabija poczucie smutku i to na pewno nie gorzej niż czekolada.

          Oczywiście na sam eksperyment trzeba patrzeć z przymrużeniem oka, bo nie odwzorowuje on dokładnie wszystkich sytuacji i zachowań, które spotykają nas w życiu, ale jednak wyniki uzyskane przez prof. Mann czegoś dowodzą. Może więc następnym razem, kiedy będziemy czuli się źle, warto po prostu przeczekać chwile smutku, nie ładując w siebie kolejnych pustych kolorii. Na pewno nasza sylwetka na tym zyska – wiosna i latu już tuż, tuż…

            3. Produkcja prądu za pomocą liści? Czemu nie!

              Może to zabrzmieć trochę absurdalnie, ale pozyskiwanie prądu elektrycznego z liści jest najzwyczajniej możliwe. Zadacie pytanie: dlaczego dopiero teraz to odkryliśmy? Cóż, na ten pomysł polska pani doktor wpadła dopiero po dokonaniu pewnych obserwacji.  Nie obyło się także bez zastosowania pewnej technologii.

              O chęci pozyskiwania energii z roślin słyszymy już od jakiegoś czasu. Pierwszym pomysłem było odzyskiwanie energii z biopaliw, jednak ten pomysł wiązał się z wydzielaniem do atmosfery kolejnych szkodliwych związków, więc ostatecznie z niego zrezygnowano. Teraz na kolejny pomysł wpadła dr inż. Magdalena Górecka ze Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego w Warszawie. Chce ona pobierać zasoby energii z liści roślin. Nie będą to co prawda duże ilości prądu, ale jednak mogą okazać się przydatne.

              Skąd ma się wziąć prąd w liściu? To bardzo proste. Jak wiadomo, dzięki działaniu słońca i innych czynników, które trafiają do rośliny, zachodzi proces fotosyntezy. Wtedy z cząsteczki wody uwalniany jest tlen i jak się okazuje, także elektrony. Przemieszczają się one w bardzo regularny sposób pomiędzy strukturami chloroplastu. A czymże innym jest prąd, jak nie ruchem elektronów?

              Powstało pytanie jak zdobyć prąd, który przepływa wewnątrz liści? Pomysły, które mówiły o wykorzystaniu drutu może by się sprawdziły, jednak mogłyby uszkodzić strukturę liścia, co doprowadziłoby do zaprzestania produkcji prądu.

              Pani doktor wpadła więc na pomysł stworzenia nanocząsteczek, które byłyby w stanie pozyskiwać i przesyłać impulsy elektryczne z powierzchni liścia.

              W tym momencie nie wiadomo dokładnie ile energii elektrycznej jest w stanie dostarczyć jeden liść, ale naukowcy mają nadzieję, że połączenie z racjonalną ilością liści będzie w stanie zasilić na przykład czujnik dymu w lesie.

                4. Spanie ponad 8 godzin dziennie może prowadzić do wylewu

                  Do takiego wniosku doszli naukowcy z Uniwersytetu Cambridge. Badania poświęcone tej sprawie rozpoczęły się już w 1998 roku, ale wyniki uczeni opublikowali dopiero w ostatnich dniach.

                  W badaniu brało udział 10000 osób w wieku od 42 do 81 lat. Byli oni obserwowani przez naukowców z uniwersytetu i brytyjskiego departamentu zajmującego się zdrowiem przez ponad 9,5 roku. Zostali oni przepytani na temat tego ile czasu spędzają mniej więcej każdego dnia na spaniu. Większość odpowiedziała, że na sen poświęca od sześciu do ośmiu godzin dziennie. Ponad 8 godzin sypiała tylko jedna dziesiąta uczestników. Mniej niż 6 godzin dziennie sypiało około 20% badanych. Ludzie, którzy sypiali więcej niż osiem godzin lub mniej niż sześć godzin dziennie z reguły byli mniej aktywni, starsi, lub byli kobietami.flickr.com/epsos.de/CC licence

                  W czasie tych prawie dziesięciu lat 345 uczestników doświadczyło wylewu. Po przeanalizowaniu danych o uczestnikach naukowcy doszli do wniosku, że osoby, które sypiały ponad osiem godzin dziennie posiadały prawdopodobieństwo doświadczenia wylewu o 46% większe od średniej. Ponadto, prawdopodobieństwo to zwiększa się aż dwukrotnie u ludzi starszych, którzy pozwalają sobie na sypianie ponad ośmiogodzinne.

                  Niestety lekarze nadal nie wiedzą dlaczego prawdopodobieństwo to jest związane z długością snu i niezbędne będzie przeprowadzenie kolejnych badań w tej materii.

                  Na koniec w raporcie możemy przeczytać, że prawdopodobieństwo dostania wylewu przez osobę sypiająca od sześciu do ośmiu godzin dziennie wynosi 3,1%. Z kolei dla osób sypiających mniej niż sześć godzin prawdopodobieństwo to wzrasta do 4,1%, a dla sypiających ponad 8 godzin dziennie aż do 5,3%.

                    5. Dlaczego ptaki latają kluczem?

                      To zagadnienie już od dawna interesowało naukowców z całego świata. Zdaje się, że biolodzy z University of Oxford znaleźli rozwiązanie zagadki. Według nich, popularne ustawienie ptaków w szyku spowodowane jest możliwością zaoszczędzenia energii dzięki lotowi w ten sposób.

                      W chwili, kiedy jeden ptak jest z przodu stada, reszta korzysta poprzez ciąg powietrza wytwarzany przez ptaki z przodu. Dzięki temu zwierzęta mogą zaoszczędzić trochę więcej sił, co jest ważne szczególnie wtedy, gdy przed zimą muszą pokonać tysiące kilometrów w krótkim czasie.

                      Zapytamy – a co z ptakiem, który leci na początku klucza? Czy jest on najsilniejszym w stadzie, który potrafi przelecieć dystans bez dodatkowej pomocy? Nic bardziej mylnego. Naukowcy dowiedli, że ptaki bardzo często zmieniają się na pozycji prowadzącego grupę, dokładnie tak samo jak robią to kolarze jadący w peletonie oraz ucieczce. flickr.com/Matt Salas/CC licence

                      Informacje potrzebne do stwierdzenia tych wniosków naukowcy zebrali za pomocą bardzo dokładnych nadajników GPS, przyczepionych do 14 północnych ibisów łysych. Nadajniki były w stanie określić pozycje ptaków z dokładnością do 20 centymetrów. Naukowcy obserwowali lot zwierząt przez parę tygodni i dokładnie mogli stwierdzić, w jakim położeniu w stadzie znajduje się ptak w danym momencie. Podobno w przeciągu parogodzinnego lotu ptaki mogą zmieniać się na pozycji prowadzącego nawet paręset razy.

                        6. Chcesz mieć mocne kości? Pij… herbatę!

                          Japońscy naukowcy po serii badań i eksperymentów stwierdzili, że picie czarnej herbaty może znacząco pomóc w zapobieganiu i późniejszym leczeniu osteoporozy.

                          Jak wiemy, herbata ma właściwości pobudzające, działające nawet dłużej niż kawa, lecz teraz odkryto także jej inne, zdrowotne właściwości. Napar z czarnej herbaty posiada w sobie przeciwutleniacz – teaflawinę-3, który jest w stanie zapobiegać utracie gęstości i ogólnemu osłabieniu kości. Ważne to może być szczególnie dla osób chorujących na osteoporozę i dla osób w podeszłym wieku, których kości nie są już tak mocna, jak kiedyś.

                          Niestety, jak sami naukowcy wskazują, żeby herbata rzeczywiście w znacznym stopniu zaczęła wspierać nasz organizm, musielibyśmy wypić aż 20 filiżanek czarnej herbaty każdego dnia. Możemy oczywiście także parzyć mocniejsza herbatę, choć wtedy nie dla wszystkich picie tego naparu nadal pozostanie przyjemne.

                          Japończycy badali swoją teorię na myszach przez pewien czas. Otrzymywały one sporą ilość czarnej herbaty przez cały czas trwania eksperymentu. Jak się potem okazało, ich kości były o wiele mocniejsze niż u ich rówieśniczek, które nie uczestniczyły w eksperymencie.

                            7. Zobacz, jak wygląda sieć WiFi w twoim domu

                              O tym zagadnieniu wspominaliśmy już w jednym z naszych artykułów w tym miesiącu, jednak jest ono na tyle ciekawe, że warto o nim wspomnieć w tym podsumowaniu. Mówiąc krótko, jeden z pasjonatów elektroniki wynalazł sposób na to, aby zobrazować zasięg sieci WiFi w zamkniętym pomieszczeniu. Jego sposób wydaje się być bardzo dokładny, a co za tym idzie – może bardzo pomóc nam w znalezieniu miejsc w domu, w których sygnał jest wyraźnie lepszy.

                              Do opracowania swojej metody użył paru elementów, które kosztowały zaledwie paręnaście dolarów. Do modułu WiFi dołączył diodę LED, która obrazowała jakość sygnału. Następnie za pomocą kamery i długiego czasu naświetlania stworzył mapę, na której bardzo dobrze widać, w których miejscach zasięg jest blokowany. Amerykanin następnie stworzył obiekt 3D, który ilustruje zasięg całej sieci WiFi w pomieszczeniu testowym. Jego wygląd znajdziecie na zdjęciu poniżej.Stworzenie rozwiązania w zaciszu domowym, nad którym inżynierzy głowili się od długiego czasu? Imponujące. Więcej szczegółów i informacji jak wykonać taki test samemu znajdziecie na naszej stroniepod tym adresem.

                              Źródło: Focus, Newsweek, AFP, ScienceDaily