Naukowca, który zmodyfikował genetycznie dzieci, może czekać egzekucja

Pod koniec listopada ubiegłego roku chiński naukowiec He Jiankui obwieścił światu, że zmodyfikował genetycznie ludzkie zarodki, doprowadzając do narodzin dzieci, które rzekomo miały być odporne na zarażenie się wirusem HIV od swoich rodziców. Ta wiadomość wstrząsnęła naukową społecznością na całym świecie i wywołała gniew wielu ludzi. Teraz przed Jiankuim może stać coś dużo poważniejszego niż publiczny sprzeciw – kara śmierci.
Jak donosi The Telegraph, niewyjaśnione „zniknięcie” naukowca, które miało miejsce w grudniu, było w rzeczywistości wynikiem umieszczenia go w areszcie tymczasowym. Teraz naukowiec spędza swe dni pod okiem uzbrojonej straży, podczas gdy chiński rząd zastanawia się, w jaki sposób postąpić z jego sprawą. Nie wiadomo jeszcze, co postanowią urzędnicy, ale jednym z potencjalnych rozwiązań może być… egzekucja.
Jak już wspomnieliśmy, He Jiankui zmodyfikował genetycznie ludzkie zarodki, które doprowadziły do urodzenia przynajmniej dwójki dzieci. Były to dziewczynki, które naukowiec swoimi eksperymentami „zabezpieczył” przed zarażeniem się wirusem HIV od swoich matek. Podobno dziewczynki są zdrowe, ale to może nie przekonać osób, które prowadzą dochodzenie w tej sprawie, do puszczenia badacza wolno. „Zabawa w Boga” poprzez modyfikowanie genetyczne dzieci przed ich narodzinami jest nie tylko niemile widziana. Jest ona także przestępstwem.NaukowiecW ramach swojej pracy Jiankui przeprowadził genetyczne modyfikacje, mimo że wiedział, iż wytyczne zabraniają eksperymentowania na ludzkich zarodkach, które mają dojrzeć i doprowadzić do narodzin dzieci. Wielu z rówieśników badacza z naukowego środowiska wierzy, że Jiankui może zostać oskarżony o liczne przestępstwa, w tym przekupstwo i korupcję, a także, że inne osoby mogą zostać wplątane w śledztwo.
Podobno od momentu ogłoszenia swojego osiągnięcia He Jiankui otrzymał wiele gróźb śmierci. W końcu to pierwszy naukowiec, który doprowadził do narodzin genetycznie zmodyfikowanych dzieci, o ile to, co powiedział, jest prawdą. Cóż, Jiankui może stanąć w obliczy śmierci wcześniej niż później. Chiny mogą bowiem powoływać się na karę śmierci w przypadkach, które uznają za szczególnie ważne.
Nie jest jasne, jak długo potrwa śledztwo, ani kiedy zostanie wydany wyrok. W tej chwili jesteśmy zatem na nieznanych wodach.

Źródło:The Telegraph