Czy zgadniecie, kiedy miał miejsce pierwszy cyberatak? Na pewno nie!

Wielu twierdzi, że pierwszy cyberatak miał miejsce w 1988 roku, gdy Robert Morris, student Uniwersytetu Cornella, przypadkowo uwolnił robaka komputerowego, który szybko zapchał dużą część Internetu. Morris nie miał złych zamiarów – chciał jedynie sprawdzić, jak wielki jest Internet. Niemniej, jego program zachowywał się charakterystycznie dla robaka – sam się replikował. Dlatego studenta skazano na trzy lata w zawieszeniu i 400 godzin prac społecznych.
Obecnie ponad 20 miliardów urządzeń, od laptopów po lodówki, jest połączone z Internetem, co daje hakerom duże pole do popisu. Każdego roku setki milionów użytkowników są przez nich atakowane, w poszukiwaniu pieniędzy czy danych osobowych. Historia cyberataków wykracza jednak daleko poza robaka Roberta Morrisa. W rzeczywistości sięga ona czasów, w których Internet nie istniał. Ba, wówczas nie było mowy nawet o telegrafii bezprzewodowej. Istniała za to duża sieć przekazywania danych bazująca na telegrafach optycznych semaforowych.
System semaforowy składał się z łańcuchów wież, z których każda posiadała ruchome drewniane ramiona na szczycie. Różne konfiguracje tych ramion odpowiadały różnym literom, cyfrom i symbolom. Operatorzy w każdej wierzy obserwowali konfigurację sąsiedniej wieży z pomocą teleskopu, a następnie odtwarzali ją na swojej wieży. W ten sposób wiadomości były przesyłane ze stacji na stację z niezwykłą prędkością.
Sieć telegrafów optycznych semaforowych była zarezerwowana do użytku rządowego, ale w 1834 roku dwaj bracia – François i Joseph Blanc, opracowali sposób na włamanie się do systemu i wykorzystanie go do celów osobistych.
Bracia handlowali rządowymi obligacjami na giełdzie we francuskim mieście Bordeaux, które uważnie śledziło ruch na paryskiej giełdzie. Będąc największą giełdą we Francji, Prayż naturalnie wyznaczał tempo handlu na giełdach w innych miastach państwa. Niemniej, mniejsze rynki zmieniały się w stosunku do paryskiego z kilkudniowym opóźnieniem, ponieważ informacje o zmianach w Paryżu docierały do nich karetą pocztową. Gdyby przedsiębiorcy byli w stanie uzyskać informacje o tym wcześniej, mogliby działać zanim nastąpiłaby zmiana na rynku, a tym samym zarabiać więcej pieniędzy. Niektórzy próbowali używać do dokonania tego posłańców i gołębi pocztowych, ale bracia Blanc wiedzieli, że można skorzystać z szybszego sposobu.
François i Joseph Blanc przekupili operatora telegrafu z miasta Tours, któremu wspólnik z Paryża przekazywał informacje o giełdzie. Zadaniem operatora było przekazywanie wiadomości z Tours do Bordeaux. Jednak przekupiony operator nie mógł tak po prostu wysłać kilka osobistych doniesień, ponieważ zostałby wykryty. Dlatego brania Blanc polecili mu wprowadzenie określonego zestawu kodów do rutynowych komunikatów rządowych przesyłanych przez sieć. Kody te miały wyglądać jak błędy, ale w rzeczywistości zawierały krytyczne informacje o rynku, których handlowcy poszukiwali.

Normalnie, gdy operator popełnił jakiekolwiek błędy, ten wysyłał poprawki w kolejnej transmisji. Zarówno błąd, jak i korekta były powielane ze stacji na stacje. Gdy stacja końcowa otrzyma zarówno komunikat o błędzie, jak i poprawkę, błąd zostanie skorygowany. Bracia mieli jednak jeszcze dodatkowego wspólnika, który udawał się w okolicę ostatniej stacji i z pomocą teleskopu czytał „błędy”, tłumaczył je, a następnie przekazywał im wiadomości.
Co ciekawe, oszustwo pozostało niewykryte przez dwa lata. Do jego ujawnienia doszło dopiero wtedy gdy przekupiony operator zachorował i postanowił wtajemniczyć do procederu przyjaciela, który zająłby jego miejsce. Na nieszczęście dla niego, jego przyjaciel zgłosił sprawę władzom. W rezultacie bracia Blanc zostali aresztowani, ale jako że nie było jasnego prawa dotyczącego niewłaściwego użycia systemu telegraficznego, Ci szybko zostali uwolnieni.
Ta historia doskonale pokazuje, że w przypadku wszystkich systemów bezpieczeństwa najsłabszym ogniwem jest zawsze człowiek. Dlatego tak ważne jest, aby wzbudzać coraz większą świadomość na temat bezpieczeństwa w sieci.

Źródło: Medium