[NASZE WIDEO] Chiny zrobiły coś dobrze, ale skutek był niespodziewany

Chińczycy osiągnęli coś niesamowitego, ale jeden ze skutków okazał się mocno… zaskakujący.

Przez dekady Chińska Republika Ludowa mogła „pochwalić się” potężnym zanieczyszczeniem powietrza, które kosztowało państwo astronomiczne pieniądze tracone przez problemy zdrowotne obywateli. W 2013 roku rząd, rozpoczął intensywną kampanię zmian w przemyśle. I to zadziałało: emisje aerozoli spadły o 75% w zaledwie dekadę. Niesamowite tempo, możliwe dzięki specyfice ustroju Chin. To powinno zadziałać, a jednak…

No dobra twist za chwilę, najpierw tło: według świeżej publikacji  Climate and Atmospheric Science, aerozole emitowane z Chin zmieniały dynamikę powstawania cyklonów na Pacyfiku, w wyniku której zimowe sztormy wędrowały bardzo daleko na północ w stronę morza Beringa, niosąc masy cieplejszego powietrza do Arktyki, podnosząc temperaturę i dosłownie demolując pokrywę lodową. Spadek emisji powinien zaowocować powolnym odsuwaniem się strefy cyklonów od Arktyki i odbudową pokrywy lodowej.

I być może to zrobi… Później. Bo w tej chwili okazało się, że zaprzestanie dostarczania do atmosfery takiej ilości aerozoli spowodowało przyspieszenie… wzrostu temperatury. To efekt, o którym w swojej pracy z 2025 roku pisze Bjorn Samset z norweskiego Center For Climate Research: obecność aerozoli w powietrzu powodowała zwiększone odbijanie promieniowania słonecznego, a przez to chłodzenie atmosfery, maskując długoterminowe działanie emitowanych równolegle gazów cieplarnianych. Aerozole pozostają w powietrzu relatywnie krótko, a gazy cieplarniane – długo. Kiedy emisja spadła, aerozole zniknęły z atmosfery, a skumulowane gazy cieplarniane pozostały. Skutek? Dogania nas ocieplenie, które tymczasem czaiło się za rogiem… Natomiast efekty netto ograniczenia są zdecydowanie pozytywne.