Skoda Kodiaq PHEV – rodzinny SUV, lotniskowiec z wtyczką
Nowy, potężny, silny ale i bardzo oszczędny czeski Kodiaq, to auto prawie doskonałe. Ale czy ten cud techniki ma jakieś wady?
Škoda Kodiaq zadebiutowała w 2016 roku jako pierwszy duży SUV czeskiej marki, rewolucjonizując jej ofertę dzięki możliwości przewozu nawet siedmiu pasażerów i przestronnemu wnętrzu zbudowanemu na modułowej platformie MQB grupy Volkswagen. Nazwa modelu, inspirowana potężnym niedźwiedziem kodiackim z Alaski, idealnie oddawała jego masywny, a zarazem przyjazny rodzinie charakter, co szybko przełożyło się na ogromny sukces sprzedażowy. W 2021 roku samochód przeszedł obszerny facelifting, który przyniósł odświeżony design oraz nowocześniejsze multimedia i systemy bezpieczeństwa, natomiast pod koniec 2023 roku zaprezentowano jego drugą generację, wprowadzającą jeszcze bardziej wyrazistą stylistykę, zaawansowane napędy hybrydowe typu plug-in i całkowicie nowe, zdigitalizowane wnętrze, co skutecznie umocniło pozycję Kodiaqa jako jednego z najważniejszych graczy w swoim segmencie. Oto jak prezentuje się niedźwiedź w najnowszej odsłonie.





Pełna gama
Rok modelowy 2026 dla Škody Kodiaq to przede wszystkim czas wzbogacenia i rozwinięcia drugiej generacji tego popularnego SUV-a, łączący nowoczesny design z nowymi wersjami wyposażenia. Z okazji dziesięciolecia historii modelu zadebiutowała jubileuszowa, bogato wyposażona odmiana Edition X, wyróżniająca się reflektorami Top LED Matrix oraz 19-calowymi, polerowanymi felgami. Do pełnej sprzedaży trafiła także flagowa, najbardziej luksusowa wersja Laurin & Klement, oferująca ekskluzywne wykończenie i wentylowane fotele z funkcją masażu, a dla fanów sportowych emocji przygotowano nową odsłonę Kodiaqa RS z klasycznym, spalinowym silnikiem 2.0 TSI o mocy 265 KM i napędem na cztery koła. Gama napędowa w 2026 roku opiera się na wydajnych układach, w tym miękkiej hybrydzie 1.5 TSI oraz wersji plug-in (PHEV) zapewniającej około 100 kilometrów zasięgu w trybie wyłącznie elektrycznym, przy czym w cennikach wciąż dumnie figurują sprawdzone diesle 2.0 TDI. DO nas do redakcji trafiła właśnie wersja w twardej hybrydzie czyli PHEV.




Prawdziwy kolos
Kodiaq to wielki SUV, który samym rozmiarem budzi respekt i zainteresowanie. Zewnętrzna bryła nowego Kodiaqa to triumf masywnego designu nad nudną aerodynamiką, bo z przodu wita nas potężny, niemal pionowy grill oraz nowoczesne, dwupiętrowe reflektory LED. Z boku sylwetka prezentuje się niczym dobrze odżywiony kulturysta w dopasowanym garniturze, a wyraziste, nieco kanciaste nadkola świetnie maskują fakt, że ten wóz jest tak naprawdę miejskim autobusem dla dużej rodziny. Z tyłu styliści postawili na absolutny minimalizm z piękną, cienką listwą świetlną łączącą lampy oraz nowoczesnym napisem z nazwą marki, który krzyczy na całą szerokość klapy bagażnika. Żeby uświadomić sobie, z jak ogromnym zawodnikiem mamy tu do czynienia, wystarczy spojrzeć na jego dokładne wymiary, które wynoszą 4758 milimetrów długości, 1864 milimetry szerokości oraz 1659 milimetrów wysokości.
Przeczytaj też: Suzuki Across PHEV: Flagowy SUV japońskiego producenta





Cyfrowa kabina pilota
Zasiadając we wnętrzu tego mastodonta, od razu zauważymy charakterystyczną, bardzo dobrze leżącą w dłoniach trzyramienną kierownicę, za którą skrywają się czytelne wirtualne zegary, potrafiące wyświetlić niemal każdą informację. Deska rozdzielcza to festiwal czystych i eleganckich linii, które sprytnie prowadzą wzrok kierowcy wprost na gigantyczny, wolnostojący, trzynastocalowy ekran centralny, pełniący rolę dowódcy wszystkich pokładowych systemów. Z kolei sam tunel środkowy w końcu odetchnął z wielką ulgą, ponieważ masywny lewarek zmiany biegów przeniósł się za kierownicę. Dzięki temu prostemu zabiegowi w miejscu tradycyjnego wybieraka zyskaliśmy gigantyczne schowki na wszystko, czego nie potrzebujesz w podróży, oraz wspaniałe, fizyczne i wielofunkcyjne pokrętła Smart Dials z wbudowanymi ekranikami, które ratują honor inżynierów i sprawiają, że obsługa klimatyzacji znów jest bezwzrokowa.





Ekologiczny salon
Skoda postanowiła wejść na terytorium zarezerwowane dotychczas dla marek premium, co znakomicie widać po materiałach użytych do wykończenia tapicerki na desce rozdzielczej, gdzie dominuje bardzo przyjemne w dotyku materiały. Sama kierownica została precyzyjnie obszyta gładką i miękką skórą, która idealnie leży w dłoniach, nie poci się w upalne dni i wybacza naprawdę mocne ściskanie podczas wyprzedzania kolumny ciężarówek. Na siedzeniach znajdziemy z kolei rewelacyjną kompozycję z tkanin z recyklingu i opcjonalnej, sztucznej skóry, a same fotele są na tyle przepastne i wygodne, że nawet po przejechaniu setek kilometrów twoje plecy nie odczują dyskomfortu. Należy dodać, że fotele są elektrycznie sterowane, z pamięcią, podgrzewane, wentylowane i na dodatek wyposażone w funkcję masażu.
Przeczytaj też: Chery Tiggo 4 Hybrid. Kompaktowy SUV ze spalaniem 4,5 l/100 km | CoNowego.pl





Prąd i benzyna
Pod maską tej hybrydy typu plug-in pracuje sprawdzona jednostka spalinowa 1.5 TSI, która w duecie z silnikiem elektrycznym generuje łączną i dość zachowawczą moc na poziomie 204 koni mechanicznych. Charakterystyka pracy tego zestawu jest wybitnie gładka, a sześciobiegowa, dwusprzęgłowa przekładnia automatyczna żongluje przełożeniami w taki sposób, żebyś broń boże nie poczuł najmniejszego szarpnięcia, kierując całą swoją siłę wyłącznie na przednią oś pojazdu. Dzięki zastosowaniu gigantycznej baterii o pojemności ponad 25 kilowatogodzin, Kodiaq potrafi pokonać na samym prądzie około stu kilometrów, co oznacza, że przy naładowanym akumulatorze spalanie w mieście po prostu nie istnieje. Sytuacja zmienia się jednak w długiej trasie, bo kiedy zapas prądu ostatecznie się wyczerpie, ten spory kawałek czeskiej inżynierii zacznie zużywać około siedmiu, a przy szybszej jeździe nawet blisko ośmiu litrów benzyny na każdą przejechaną setkę.





Pływający krążownik
Zza kierownicy Kodiaq nie ma najmniejszego zamiaru udawać auta sportowego i chwała mu za to, bo dzięki temu wrażenia z jazdy przypominają raczej poruszanie się po drogach luksusową, dobrze wyciszoną kanapą. W miejskiej dżungli ten olbrzym staje się zaskakująco potulny i zwinny, tryb elektryczny pozwala na manewrowanie w kompletnej ciszy, a mocne wspomaganie kierownicy sprawia, że wykręcisz pod najciaśniejszą galerią handlową przy użyciu zaledwie jednego palca. Wyjazd w dłuższą trasę tylko potwierdza jego autostradowe kompetencje, ponieważ zawieszenie perfekcyjnie wybiera wszelkie nierówności i dziury, a wyciszenie kabiny jest na tyle dobre, że nawet przy prędkościach autostradowych bez podnoszenia głosu usłyszysz wszystkie głosy z tylnego rzędu. Jednak Kodiak jest duży, wysoki i ciężki, a wszystko to sprawia, że auto lekko się kołysze. Jest to szczególnie odczuwalne przy wyższych prędkościach, kiedy to bardziej liczy się sztywność i stabilność zawieszenia.





Niewidzialni asystenci
Technologicznie Skoda jest wypakowana po brzegi elektroniką, na czele z całym batalionem asystentów wsparcia kierowcy, którzy nadzwyczaj czujnie reagują na wszelkie zdarzenia na drodze. Auto samo zahamuje, jeżeli w trakcie parkowania ktoś lub coś wypadnie na jezdnie. Podobnie system zachowuje się podczas szybszej jazdy w mieście. Gdy tylko uzna, że twoja prędkość jest mało bezpieczna w stosunku do dystansu, dzielącego Cię od auta z przodu, wówczas głośno nas o tym poinformuje, a jeżeli nie podejmiemy żadnych kroków to stanie dęba. Samochód potrafi niemal autonomicznie sunąć po autostradzie, samodzielnie dostosowując prędkość do odczytywanych znaków drogowych i krzywizny zakrętów. Nie zabrakło także systemu kamer 360 stopni, który ratuje życie podczas parkowania pod supermarketem, oraz nowoczesnego asystenta martwego pola, który teraz miga ogromnymi diodami umieszczonymi w obudowach lusterek, ostrzegając cię przed zmianą pasa prosto pod koła rozpędzonego dostawczaka.






















Podsumowanie
Kodiaq z napędem hybrydowym to bez wątpienia wielkie, przestronne i genialnie wykonane auto rodzinne, którego największymi zaletami są absolutny komfort podróżowania, rewelacyjna ergonomia wnętrza z powrotem fizycznych pokręteł oraz imponujący zasięg na samym prądzie. To auto duże, przestronne, bardzo jasne dzięki panoramicznemu dachowi ale i pojemne. Gigantyczny bagażnik daje nam do dyspozycji 720 litrów, a po złożeniu oparć nawet 2065 litrów. Auto jest na wskroś praktyczne, pełne schowków zarówno w pierwszym rzędzie, jak i w drugim, ale też w bagażniku. Tam znajdziemy dodatkowe haczyki na siatki, przegrody, zdejmowaną roletę, gniazdko do lodówki 12V, a także dźwignie do składnia oparć. W klapce wlewu paliwa standardowo znajduje się skrobaczka do szyb, a w drzwiach parasolka. Kocham te detale. Ceny Kodiaq’a zaczynają się od 180 000 zł, natomiast testowana wersja to koszt 251 200 złotych.


