Wybuch o sile miliarda słońc. Naukowcy o mało co nie przegapili kosmicznego kataklizmu!
Badania prowadzone przez naukowców z Uniwersytetu w Sydney doprowadziły do odkrycia jednego z najbardziej wyraźnych dotąd przykładów tzw. „ukrytej eksplozji” we Wszechświecie. Zamiast klasycznego, krótkiego i bardzo jasnego błysku, astronomowie zarejestrowali jedynie jego długotrwałe, radiowe echo.
To przełomowe odkrycie pokazuje, że część najbardziej energetycznych zjawisk kosmicznych może pozostawać niewidoczna w momencie wybuchu, a ich obecność zdradza dopiero późniejsza poświata.
Analizowany sygnał okazał się najprawdopodobniej pozostałością po rozbłysku gamma, czyli jednym z najpotężniejszych typów eksplozji we Wszechświecie, powstającym zwykle przy śmierci masywnych gwiazd i narodzinach czarnych dziur. W ciągu kilku sekund takie zdarzenia mogą uwolnić więcej energii niż Słońce emituje przez całe swoje życie. Jednak jeśli strumień promieniowania nie jest skierowany w stronę Ziemi, sam błysk pozostaje niewykryty, a astronomowie mogą dostrzec jedynie jego powolne „echo” rozchodzące się w przestrzeni.
To właśnie taki sygnał zidentyfikowano dzięki obserwacjom prowadzonym przy użyciu radioteleskopu SKA Pathfinder (ASKAP) w Australii Zachodniej. W danych z szerokiego przeglądu nieba wykryto źródło, które wcześniej nie było obecne, a następnie stopniowo zwiększało swoją jasność radiową, po czym zaczęło powoli słabnąć. Takie zachowanie wskazuje na rozciągniętą w czasie poświatę pojedynczej, bardzo silnej eksplozji, a nie na typową, powtarzalną aktywność kosmicznego obiektu.
Dodatkowo obiekt nie miał odpowiedników w świetle widzialnym ani w promieniowaniu rentgenowskim, co jeszcze bardziej wzmacnia interpretację, że mamy do czynienia z tzw. „sierocą poświatą” – sygnałem pozostałym po zdarzeniu, którego początkowej fazy nie udało się zaobserwować. To niezwykle ważne, ponieważ tego typu zjawiska od dawna były przewidywane teoretycznie, ale ich wykrycie w praktyce stanowiło ogromne wyzwanie.
Znaczenie tego odkrycia wykracza poza samą identyfikację jednego obiektu. Badania pokazują, że dzięki nowoczesnym technologiom obserwacyjnym możliwe jest wykrywanie całych klas zjawisk, które wcześniej pozostawały niewidoczne. To otwiera drogę do lepszego zrozumienia, jak często dochodzi do rozbłysków gamma oraz w jakich środowiskach galaktycznych mogą one powstawać.
Co więcej, analiza sygnału pozwoliła rozważyć również inne możliwe scenariusze, w tym rzadkie przypadki rozerwania gwiazdy przez czarną dziurę o średniej masie. Takie obiekty stanowią brakujące ogniwo pomiędzy niewielkimi czarnymi dziurami a supermasywnymi strukturami w centrach galaktyk, dlatego ich wykrycie miałoby ogromne znaczenie dla astrofizyki.
Wszechświat może być znacznie bardziej dynamiczny i ukryty
Praktyczne znaczenie tych badań polega przede wszystkim na udoskonaleniu metod przeszukiwania nieba i interpretacji sygnałów radiowych. Dzięki nim astronomowie mogą tworzyć pełniejszy obraz ekstremalnych zjawisk we Wszechświecie, uwzględniający nie tylko te, które widzimy bezpośrednio, ale także te, które ujawniają się dopiero w formie „kosmicznych ech”.
Ostatecznie odkrycie z Sydney pokazuje, że Wszechświat może być znacznie bardziej dynamiczny i ukryty, niż wcześniej przypuszczano. Dzięki nowym technikom obserwacyjnym możliwe staje się stopniowe odsłanianie zjawisk, które dotąd umykały naszej uwadze, co pozwala coraz pełniej rekonstruować historię najbardziej ekstremalnych procesów zachodzących w kosmosie.
Źródło: Uniwersytet w Sydney
Czytaj też: Nowy sposób czytania Wszechświata? Odkrycie z Barcelony
Grafika tytułowa: Donald Giannatti / Unsplash

