iPhone z USB-C – gdzie będzie haczyk?

Wskutek przeforsowania przez organy Unii Europejskiej nowego rozporządzenia (o którym wspominaliśmy Wam jakiś czas temu) już wkrótce wszystkie nowe smartfony sprzedawane na obszarze Wspólnoty będą wyposażone w złącze USB-C. To bardzo bolesna decyzja dla Apple, które uparcie zmuszało nas do tej pory do korzystania ze złącza Lightning w przypadku swoich smartfonów. Koncern z Cupertino oczywiście dostosuje się do nowych przepisów, ale… No właśnie – gdzie będzie haczyk?

Apple na przekór użytkownikom?

Do sieci trafiają już pierwsze informacje dotyczące tego, w jaki sposób Apple wprowadzi nowe rozwiązanie na pokład swoich smartfonów. Według najnowszych doniesień już przyszłoroczna edycja iPhone’ów zaoferuje nam owo rozwiązanie. Problem w tym, że zarówno tańsze modele – iPhone 15 i iPhone 15 Plus, jak i te droższe – iPhone 15 Pro i iPhone 15 Pro Max wyposażone zostaną w zupełnie odmienne warianty złącza.

Znany tajwański analityk poczynań Apple – Ming-Chi Kuo – poinformował, że podstawowe modele Apple mają zaoferować nam USB-C 2.0. Bardziej ekskluzywny duet natomiast wyposażony zostanie w złącze USB-C 3.2. Oznacza to różne możliwości w kwestii szybkości transmisji danych. Starsza wersja to maksymalny transfer na poziomie 480 Mb/s (nie odczujemy różnicy w stosunku do Lightning). USB-C 3.2 to już przesył danych z szybkością 5 Gb/s. Różnica jest kolosalna, prawda?

Czytaj też: Nowe iPhone’y z wyczekiwaną funkcją!

No cóż – koncern z Cupertino najwyraźniej jest pewien, że najbardziej oddani fani Apple i tak kupią nowe iPhone’y z USB-C niezależnie od tego, jakie „niesamowite” funkcje zaserwują nam w zależności od wersji. A jak Wy oceniacie taką politykę amerykańskiego koncernu? Dajcie znać w komentarzach!