Ford stawia na elektryfikację gamy! Kolejny model ze zwiększoną produkcją?

Jakiś czas temu wspominaliśmy Wam, że elektryczny model Forda – Mustang Mach-E sprzedaje się świetnie i że w związku z tym zarząd Forda zdecydował się na zwiększenie jego produkcji na przełomie kolejnych lat. Jak się okazuje, to nie jedyna decyzja amerykańskiego koncernu związana z elektryfikacją gamy modelowej. Na podobny krok gigant z USA zdecydował się w przypadku samochodu zupełnie innego kalibru i klasy. Mowa o modelu F-150 Lightning!

Ford F-150 Lightning z podwojoną produkcją!

Według pierwotnych planów Ford zamierzał rocznie produkować 75 000 egzemplarzy dużego, elektrycznego pick-upa F-150 Lightning. Obecnie model znajduje się w ostatniej fazie przedprodukcyjnej. Trwają intensywne prace mające doprowadzić do startu jego produkcji seryjnej w 2022 roku. Najpewniej amerykański koncern spodziewa się ogromnego zainteresowania swoją uterenowioną ciężarówką, gdyż zarząd koncernu postanowił o podwojeniu planowanej produkcji z 75 000 egzemplarzy do 150 000 egzemplarzy rocznie.

Warto w tym momencie zaznaczyć, że Ford F-150 Lightning będzie sprzedawany w dwóch wersjach – tej dla klientów indywidualnych, oraz w komercyjnej oznaczonej dodatkowo jako „Pro”. Model dla klientów indywidualnych w podstawowej wersji charakteryzowało będzie dość proste i skromne wnętrze. Centrum dowodzenia pojazdem stanowił będzie 12-calowy poziomy ekran dotykowy. W przypadku bogatszych wersji wyposażenia Ford postawi na większy, pionowy ekran dotykowy o przekątnej 15,5 cala – taki sam, jak w Mustangu Mach-E. Podstawowe baterie montowane na pokładzie Forda F-150 Lightning zapewnią kierowcy do 230 mil zasięgu na jednym ładowaniu. Dostępne będą jednak także ogniwa o zwiększonym zasięgu, zapewniające możliwość przejechania do 300 mil między ładowaniami.

Czytaj też: Niebywały sukces Forda! Mustang Mach-E to hit sprzedaży!

Ceny Forda F-150 Lightning startują od 39 974 USD. Kwota ta jednak może ulec niemal podwojeniu przy wyborze najlepiej wyposażonej wersji pick-upa. Póki co nie wiadomo jeszcze czy amerykański gigant zdecyduje się wprowadzić omawiany model do europejskiej sieci dealerskiej. W najgorszym wypadku zainteresowani zakupem będą musieli swoje egzemplarze ciężarówki ściągać bezpośrednio z USA.