Deszcze diamentów w kosmosie możliwe? Tak twierdzą naukowcy!

Planety znajdujące się w Układzie Słonecznym ciągle kryją przed nami sporo tajemnic. Co ciekawe naukowcy i astronomowie wolą szukać nowych galaktyk i oznak życia pozaziemskiego, niż badać naszą galaktykę, jej planety oraz procesy w ich przypadku zachodzące. To błąd. W przypadku niektórych planet w Układzie Słonecznym mogą bowiem zachodzić procesy nie mieszczące się w głowie. Ciekawe hipotezy pojawiły się w odniesieniu do Urana i Neptuna, które znamy w zasadzie wyłącznie z danych zebranych lata temu przez sondę Voyager 2.

Deszcze diamentów na Uranie i Neptunie? Nie takie, jak sobie wyobrażamy!

Neptun i Uran to jedne z najbardziej odległych planet w Układzie Słonecznym (nie licząc ciągle spornego pod tym względem Plutona). Z tego względu ciągle skrywają przed nami mnóstwo tajemnic. Budowa Neptuna i Urana jest bardzo specyficzna. Pod grubą warstwą błękitnych chmur otaczających te planety znajdują się potężne złoża wody metanu i amoniaku. Jądra wspomnianych planet charakteryzuje natomiast skalista budowa. Najnowsze teorie naukowców, wypracowane na podstawie danych zebranych przez Voyagera 2 oraz różnych modeli matematycznych wskazują na to, że we wnętrzu odległych planet pada deszcz, jednak nie taki bazujący na złożach wody a na… diamentach!

Czytaj też: ISS jeszcze posłuży! Misja stacji została przedłużona!

Jeśli jednak pomyśleliście teraz o kosmicznych ekspedycjach mających na celu pozyskanie owego drogocennego kruszcu, to muszę Was rozczarować przedstawiając po krótce cały proces „diamentowych deszczów”. Planety Neptun i Uran to miejsca, w których ciśnienie osiąga potężne wartości – tak wysokie, że rozrywa cząsteczki metanu. W owym procesie dochodzi do uwolnienia atomów węgla, które następnie łączą się ze sobą tworząc kryształy. Tak powstałe diamenty opadają ku jądru planety, gdzie na skutek wysokiej temperatury odparowują uwalniając węgiel. Ten unosi się w wyższe partie, gdzie cały proces powstawania kruszcu cyklicznie się powtarza.

Warto jednak pamiętać, że są to jedynie domysły naukowców, nie poparte żadnymi namacalnymi dowodami. I raczej w najbliższych kilkunastu, czy kilkudziesięciu latach nie jest planowana żadna ekspedycja mogąca potwierdzić te tezy.