Bolt w Polsce pod ścianą?

Przewoźnicy tacy, jak Uber, FreeNow czy Bolt w ostatnich latach w potężny sposób zyskali na znaczeniu w naszym kraju powodując niezadowolenie i hejt ze strony taksówkarzy. Możliwe jednak, że już wkrótce rynek przewozów „na aplikacje” w Polsce czeka potężny wstrząs. Jeden z wymienionych dostawców usług może mieć też poważne problemy.

Problematyczny rynek przewozów „na aplikację”

Wokół tzw. przewozów „na aplikację” zrobiło się głośno już jakiś czas temu – gdy wyszło na jaw, że kierowcy współpracujący z korporacjami często nie są przez nie weryfikowani. Burza została rozpętana po licznych przypadkach molestowania pasażerek w naszym kraju. Niewątpliwie kwestia takich przejazdów wymaga uregulowania, by szczególnie – kobiety – korzystające z tanich przejazdów (w stosunku do tradycyjnych taksówek) mogły czuć się bezpiecznie.

Największe zamieszanie wybuchło wobec Bolta. Zostało nawet wszczęte postępowanie mające na celu wyjaśnienie, dlaczego gigant nie sprawdzał kierowców z którymi podejmował współpracę. Dochodzenie prowadzi Inspekcja Transportu Drogowego. Boltowi grożą wysokie kary finansowe lub – w najgorszym przypadku – utrata licencji na prowadzenie działalności na terenie Polski. Decyzje w tej kwestii zapadną zapewne w nadchodzących tygodniach.

Czytaj też: Jeep Avenger w Polsce – ile kosztuje?

W drodze jest nowelizacja ustawy „Prawo o ruchu drogowym”. Wprowadzone zostaną zapisy związane z przewozami „na aplikację”. Aby dana korporacja mogła prowadzić działalność nad Wisłą, konieczne będzie szczegółowe weryfikowanie potencjalnych mających prowadzić z nią współpracę kierowców. To krok w dobrym kierunku. W końcu poczucie bezpieczeństwa osób korzystających z przewozów powinno być zawsze na pierwszym miejscu.