Narwal Flow 2 – flagowy robot sprzątajacy z systemem FlowWash i sztuczną inteligencją TwinAI

Roboty mopujące mają jeden zasadniczy problem – mop w miarę upływu cyklu sprzątania brudzi się i zamiast czyścić podłogę, zaczyna po niej rozsmarowywać brud. Narwal Flow 2 ma na to odpowiedź – system FlowWash, który odświeża nakładkę mopującą w czasie rzeczywistym za pomocą gorącej wody. Brzmi jak przełom? Postanowiłem sprawdzić, czy to rzeczywiście działa.

Pierwsze wrażenia – design i jakość wykonania

Kiedy kurier zostawił pod drzwiami pudło z robotem Narwal Flow 2, moja pierwsza myśl była prosta – jest duży. Stacja dokująca w wersji Basic ma 45 na 36 centymetrów wymiaru podstawy i prawie 53 centymetry wysokości, więc zanim w ogóle włączy się robota, trzeba znaleźć dla niej sensowne miejsce w domu lub mieszkaniu. W małych przestrzeniach to może być problem. Sam przez kilka pierwszych dni regularnie się o nią obijałem. Kompromisem może być wersja z systemem automatycznego uzupełniania wody. Stacja jest tu wyraźnie niższa (niecałe 28 centymetrów) i bardziej przypomina schludną skrzynkę niż pełnowymiarowy sprzęt, ale trzeba pamiętać o zapewnieniu jej dostępu do źródła czystej wody i odpływu.

Sam robot robi dobre pierwsze wrażenie. Ma zaledwie 9,5 centymetra wysokości i wślizguje się pod większość mebli bez problemu. Wykończenie jest matowe, bez efektownych połysków, które zbierają odciski palców już przy pierwszym dotknięciu. Całość sprawia wrażenie solidnej, dobrze spasowanej, choć plastik na obudowie nie jest tym samym plastikiem, którego można spodziewać się po flagowym robocie sprzątającym.

Kluczowa innowacja – system mopowania FlowWash

Narwal od początku istnienia marki buduje swoją tożsamość wokół mopowania, i Flow 2 jest najlepszym dowodem na to, że firma traktuje tę deklarację poważnie. Większość robotów mopujących dostępnych na rynku działa na tej samej zasadzie – mokra nakładka jeździ po podłodze, zbiera brud, a potem ten brud jeździ razem z nią przez resztę procesu sprzątania. Narwal próbuje rozwiązać ten problem inaczej niż konkurencja i trzeba przyznać, że pomysł jest przemyślany.

System FlowWash oparty jest na mopie taśmowym, który przypomina bardziej miniaturową myjnię niż klasyczną nakładkę z mikrofibry. Taśma przesuwa się w pętli, na bieżąco stykając się z wodą i mechanicznie oddając zabrudzenia, zamiast kumulować je przez cały cykl sprzątania. W praktyce oznacza to, że mop jest przez większość czasu pracy rzeczywiście czysty, a nie tylko teoretycznie świeży jak przy tradycyjnych systemach z okazjonalnym powrotem do bazy. Podczas testu wyraźnie widać było w zbiorniku brudną wodę, która nie trafiła z powrotem na podłogę. To działa.

Woda używana podczas mycia podłogi ma temperaturę około 45 stopni Celsjusza, co realnie pomaga przy tłustych plamach w kuchni i ogólnym odtłuszczaniu parkietu czy płytek. Nie jest to temperatura, która zdezynfekuje podłogę w szpitalnym sensie, ale wyraźnie lepsza niż zimna woda z tradycyjnych zbiorników. Do mycia stacji i taśmy robot używa wody o temperaturze nawet do 80 stopni, co przekłada się na skuteczne usuwanie nagromadzonego brudu z samego systemu mopującego.

Docisk nakładki do podłogi wynosi od 7 do 12 N i jest regulowany. Przy twardych podłogach i upartych zabrudzeniach wyższy docisk robi różnicę. System EdgeReach pozwala mopowi dosięgnąć dosłownie kilka milimetrów od listwy przypodłogowej, co przy starych robotach było zawsze piętą achillesową. Podczas testów krawędzie przy ścianach faktycznie były doczyszczane, co dla każdego, kto miał wcześniej robota zostawiającego brudny pasek przy ścianie, będzie niemałą ulgą.

Są jednak dwie rzeczy, które warto wziąć pod uwagę. Po pierwsze, nakładka taśmowa to element eksploatacyjny, który producent zaleca wymieniać co jeden do trzech miesięcy. To dość krótko, zwłaszcza jeśli powierzchnia mieszkania jest większa. Po drugie, zbiornik wody wbudowany w samego robota ma tylko 130 mililitrów pojemności, co oznacza, że Flow 2 regularnie wraca do bazy, aby ją uzupełnić. W wersji z Basic Dock trzeba samodzielnie dbać o poziom wody w stacji, a przy intensywnym mopowaniu dużych powierzchni może to być częstsza czynność niż można by się spodziewać. Wersja z systemem Auto Refill rozwiązuje ten problem automatycznie, ale kosztuje więcej.

Ssanie i odkurzanie – system DualFlow

Aż 31 000 Pa to liczba, którą Narwal eksponuje w materiałach marketingowych bardzo chętnie, i trudno się dziwić, bo robi wrażenie. Na twardych podłogach, płytkach i panelach Flow 2 radzi sobie bardzo dobrze. Piasek, okruchy, sierść zwierząt, drobny kurz przy listwach, wszystko to znika w jednym przejeździe bez potrzeby powtarzania trasy. Szczotka główna ma pływającą konstrukcję, która dociska się do podłogi niezależnie od jej nierówności, co widać po efektach w miejscach, gdzie panele trochę się uniosły albo przy przejściach między różnymi rodzajami podłóg. Szczotki boczne z kolei mają mechanizm automatycznego rozplątywania, który w teorii eliminuje problem nawijania się włosów i nici. W praktyce przez kilka tygodni testów nie musiałem ani razu ręcznie czyścić szczotek z nawiniętych włosów, co przy długich włosach domowników jest wynikiem, który jeszcze rok temu byłby nie do pomyślenia w tej kategorii urządzeń.

Na dywanach sytuacja jest ciekawsza. Flow 2 oferuje cztery tryby pracy: omijanie dywanu, przejazd przez dywan bez wzmocnienia, tryb Carpet Boost ze zwiększonym ssaniem oraz tryb łączony z jednoczesnym odkurzaniem i mopowaniem. W praktyce najczęściej używałem trybu Carpet Boost i różnica względem normalnego ssania była słyszalna i wyczuwalna. System CarpetFocus dociska specjalną płytę przy wlocie szczotki głównej, uszczelniając kontakt z włóknem dywanu i ograniczając ucieczkę powietrza na boki. Efekt jest taki, że robot wyciąga z dywanu więcej niż większość konkurentów, a po pierwszym przejeździe wykonuje automatycznie drugi, tym razem w odwrotnym kierunku, obracając szczotkę w przeciwną stronę, żeby wydobyć zabrudzenia z głębszych warstw włókna. Na krótkim runie wyniki były naprawdę dobre. Na grubszym, bardziej pluszowym dywanie różnica między pierwszym a drugim przejazdem była już mniejsza, ale nadal zauważalna.

Warto jednak wspomnieć o jednym ograniczeniu, które nie jest winą Narwala, ale realnie wpływa na komfort użytkowania. Mop podczas jazdy po dywanie unosi się o 12 milimetrów, co wystarcza przy zdecydowanej większości wykładzin i dywaników, ale przy tych grubszych, bardziej puszystych, robot może mieć problem z wjazdem lub może zostawiać wilgotny ślad na brzegu dywanu przy niedokładnym uniesieniu.

Pojemność worka na kurz wynosi 2,5 litra, a producent deklaruje do 120 dni bez konieczności opróżniania, w przypadku gospodarstwa domowego bez zwierząt. Przy kocie lub psie ten czas spada do 90 dni. Nie mam jednak w domu żadnych zwierząt, więc w tej kwestii trzeba wierzyć producentowi.

Sztuczna inteligencja i nawigacja – TwinAI

Nawigacja to obszar, w którym ostatnie dwa lata przyniosły w tej branży największy postęp, i Flow 2 jest tego dowodem. System TwinAI oparty jest na dwóch kamerach pracujących jednocześnie, co daje robotowi przestrzenny obraz otoczenia i pozwala na dokładniejsze szacowanie odległości od przeszkód niż przy pojedynczej kamerze lub czujnikach podczerwieni, które dominowały w tańszych modelach jeszcze do niedawna.

W praktyce oznacza to, że Flow 2 radził sobie z przeszkodami lepiej niż większość robotów, które testowałem wcześniej. Kable od ładowarek, skarpetki na podłodze, zabawki dziecięce, but zostawiony przy drzwiach – wszystko to robot omijał bez kolizji i bez konieczności wcześniejszego sprzątania podłogi przed przejazdem, co przez lata było niepisanym wymogiem przy użytkowaniu robotów odkurzających. Producent chwali się brakiem limitu rozpoznawanych obiektów i, o ile nie można tego łatwo zweryfikować w warunkach domowych, w praktyce nie udało mi się go zaskoczyć żadną przeszkodą, na którą faktycznie wpadł w sposób, który mógłby uszkodzić sprzęt lub przeszkodę.

Mapowanie mieszkania podczas pierwszego uruchomienia przebiegło sprawnie. Mapa była dokładna, pokoje zostały rozpoznane prawidłowo, a korekty, które naniosłem ręcznie w aplikacji, robot zapamiętał bez problemów przy kolejnych cyklach. Pokrycie krawędzi na poziomie deklarowanych 99 procent jest trudne do zweryfikowania, ale subiektywnie krawędzie przy ścianach i pod meblami wychodziły rzeczywiście czyste, co przy poprzednich robotach, które miałem okazję testować, bywało najsłabszym punktem.

System Freo Mind 4.0 odpowiada za autonomiczne planowanie sprzątania i tutaj mam mieszane odczucia. Z jednej strony robot faktycznie potrafi samodzielnie zdecydować, które obszary wymagają intensywniejszego czyszczenia, i nie jeździ metodycznie rząd po rzędzie jak starsze modele, lecz dostosowuje trasę do realnego stanu podłogi. Z drugiej strony, przy bardziej skomplikowanych układach mieszkania z wąskimi przejściami, zdarzało się, że robot wybierał trasę, która na zdrowy rozsądek była nieoptymalna. Nie wpływało to jednak na ostateczny efekt sprzątania.

Asystent głosowy Hey Nawa działał poprawnie w warunkach testowych, choć jego użyteczność w polskim mieszkaniu jest ograniczona, bo interfejs głosowy działa w języku angielskim. Obsługa przez Alexę, Siri i Google Assistant to z kolei rzecz, która faktycznie przydaje się na co dzień osobom budującym spójny ekosystem smart home. Komenda głosowa do Alexy uruchamiająca sprzątanie konkretnego pokoju działała bez zarzutu za każdym razem, gdy jej użyłem.

Stacja dokująca i obsługa

To jeden z obszarów, w których Flow 2 broni swojej ceny najbardziej przekonująco. Idea robota odkurzającego, który nie wymaga codziennej uwagi, jest tak stara jak sama kategoria produktu, ale dopiero w ostatnich latach producenci zaczęli ją realizować w sposób, który naprawdę zbliża się do obietnicy. Narwal jest w tym gronie jednym z poważniejszych graczy.

Po zakończeniu każdego cyklu sprzątania robot wraca do bazy i uruchamia sekwencję samooczyszczania. Taśma mopująca jest przepłukiwana gorącą wodą, której temperatura jest dobierana adaptacyjnie w zależności od stopnia zabrudzenia, od 45 do 80 stopni Celsjusza. W praktyce oznacza to, że po intensywnym mopowaniu kuchni woda używana do płukania taśmy jest wyraźnie cieplejsza niż po rutynowym przejeździe po suchym salonie. Po umyciu taśmy stacja suszy ją ciepłym powietrzem o temperaturze 40 stopni, co ogranicza ryzyko powstawania pleśni i nieprzyjemnego zapachu mokrej mikrofibry, który każdy użytkownik starszych robotów doskonale zna. To szczegół, który robi dużą różnicę przy codziennym użytkowaniu.

Automatyczne opróżnianie pojemnika na kurz działa przez zasysanie zawartości do worka o pojemności 2,5 litra umieszczonego w stacji. Proces trwa kilkanaście sekund i jest głośniejszy niż sama praca robota, ale zdarza się raz na kilka dni lub rzadziej, więc trudno traktować to jako realną uciążliwość. Worek bez wymiany wytrzymuje do 120 dni przy gospodarstwie bez zwierząt, co w połączeniu z samooczyszczającym się mopem sprawia, że Flow 2 przez długie okresy naprawdę nie wymaga żadnej interwencji.

Warto jednak poświęcić chwilę na to, co w stacji dokującej jest mniej oczywiste. Filtr w stacji, który zbiera włókna i drobiny niemożliwe do odprowadzenia przez spust, jest elementem wymiennym zalecanym do wymiany co trzy miesiące. Producent zadbał o to, żeby jego demontaż był prosty i nie wymagał narzędzi, ale sam filtr trzeba dokupić, a jego regularna wymiana to dodatkowy koszt eksploatacji, który warto uwzględnić przy ocenie całkowitego kosztu posiadania urządzenia.

Opcjonalny system Auto Refill and Drainage, dostępny w droższym wariancie zestawu, eliminuje konieczność ręcznego uzupełniania wody w stacji i odprowadzania brudnej wody. Robot podłączany jest do instalacji wodnej i kanalizacyjnej, co w praktyce oznacza, że stacja faktycznie staje się bezobsługowa w pełnym tego słowa znaczeniu. To rozwiązanie ma sens przede wszystkim dla większych mieszkań, gdzie zużycie wody jest wyższe, albo dla osób, które chcą maksymalnie zminimalizować kontakt z urządzeniem. Instalacja wymaga jednak dostępu do zimnej wody i odpływu w pobliżu miejsca ustawienia stacji, co w praktyce ogranicza swobodę wyboru jej lokalizacji. W wersji bez tego systemu wodę uzupełniałem średnio co dwa do trzech dni przy regularnym mopowaniu mieszkania o powierzchni około 65 metrów kwadratowych.

Czas pracy i wydajność

Bateria o pojemności 7000 mAh to jeden z większych akumulatorów w tej klasie urządzeń i w praktyce przekłada się na realną autonomię podczas sprzątania. Flow 2 nie należy do robotów, które co chwilę wracają do bazy po doładowanie, przerywając pracę w połowie pokoju i zostawiając na mapie aplikacji chaotyczną mozaikę niedokończonych tras.

Producent podaje czasy sprzątania dla powierzchni 150 metrów kwadratowych i są to liczby, które warto znać przed zakupem, bo pokazują realne ograniczenia urządzenia. Samo mopowanie takiej powierzchni zajmuje około 140 minut, samo odkurzanie około 115 minut, a tryb sekwencyjny, w którym robot najpierw odkurza całe mieszkanie, a potem wraca i mopuje, to łącznie około 280 minut, czyli prawie pięć godzin. Tryb Whale Spirit, w którym odkurzanie i mopowanie odbywają się jednocześnie, skraca ten czas do około 160 minut.

W moim przypadku, przy mieszkaniu o powierzchni około 65 metrów kwadratowych, pełny cykl odkurzania i mopowania w trybie jednoczesnym zajmował od 55 do 70 minut w zależności od trybu intensywności i liczby przeszkód na podłodze. To wynik dobry, choć nie rekordowy. Przy bardziej zagraconych pomieszczeniach, gdzie robot musiał często manewrować i omijać przeszkody, czas wydłużał się zauważalnie.

A co warto wiedzieć o konkurencji?

Roborock Saros 20 i Dreame X60 Ultra to w tej chwili dwa najbardziej oczywiste punkty odniesienia dla Flow 2, bo wszyscy trzej producenci celują w podobny portfel i podobnego kupującego. Roborock postawił w Sarosie 20 na perfekcję w każdym obszarze po trochu, dostarczając urządzenie, które radzi sobie dobrze zarówno na dywanach, jak i na twardych podłogach, świetnie omija przeszkody i bez problemu pokonuje wysokie progi. Dreame z kolei poszło w kierunku ultrapłaskiej sylwetki przy zachowaniu podobnych zdolności do radzenia sobie z nierównościami podłoża, co w mieszkaniach z niskimi meblami robi realną różnicę. Obydwa urządzenia oferują mopowanie z podgrzewaną wodą, automatyczne mycie nakładek w stacji i szeroką automatyzację, czyli to samo, co Flow 2, tyle że realizowane przez klasyczne obracające się nakładki z mikrofibry, które są myte wyłącznie po powrocie do bazy, nie w trakcie pracy.

I właśnie tutaj tkwi sedno całego porównania. Narwal Flow 2 nie wygrywa z Sarosem 20 pod względem wszechstronności ani z X60 Ultra pod względem płaskiej sylwetki i zasięgu pod niskimi meblami. Wygrywa w jednej konkretnej kwestii, i to wygrywa wyraźnie – mop przez cały czas pracy jest czysty i faktycznie myje podłogę, zamiast po niej jeździć. Dla kogoś, kto mieszka w mieszkaniu z płaską podłogą i meblami na standardowych nóżkach, a priorytetem jest dla niego realne mycie, a nie tylko przetarcie na wilgotno, Flow 2 jest wyborem trudnym do pobicia. Jeśli jednak dom ma dużo niskich mebli albo długowłose dywany wymagające intensywnego odkurzania, Saros 20 lub X60 Max Ultra Complete mogą okazać się bardziej funkcjonalne na co dzień.

Czytaj też: Byliśmy na prezentacji nowości marki Narwal

Podsumowanie

Narwal Flow 2 to urządzenie z wyraźnym charakterem i równie wyraźną tezą – mopowanie można zrobić porządnie, jeśli zamiast udawać, że mokra nakładka się nie brudzi, rozwiąże się ten problem od podstaw. System FlowWash jest najbardziej przekonującą odpowiedzią na tę kwestię, jaką widziałem w tej kategorii sprzętu, i sam w sobie uzasadnia zainteresowanie tym robotem. Do tego dochodzi naprawdę skuteczne odkurzanie, spokojna praca, przemyślana automatyzacja stacji dokującej i aplikacja, która nie frustruje. Minusy są realne – stacja w wersji podstawowej wymaga regularnego ręcznego opróżniania brudnej wody, a nakładka mopująca zużywa się szybciej niż klasyczne pady konkurencji.

Jeśli mopowanie jest dla ciebie ważniejsze niż odkurzanie i szukasz urządzenia, które naprawdę umyje podłogę, a nie tylko ją zetrze, Flow 2 jest w tej chwili najlepszym wyborem na rynku w swojej klasie cenowej. Jeśli zależy ci przede wszystkim na wszechstronności, radzeniu sobie z każdym rodzajem podłogi i mebli oraz najlepszej możliwej nawigacji, Roborock Saros 20 i Dreame X60 Max Ultra Complete są rywalami, których trudno zbagatelizować. Flow 2 nie jest robotem dla każdego, ale dla odpowiedniej osoby, w odpowiednim mieszkaniu, jest urządzeniem wyjątkowo trudnym do zastąpienia.

Cena: 4099 zł