[NASZE WIDEO] Huawei Watch Fit 5 Pro próbuje być i dobry i tani. Jak to wyszło?
To Huawei Watch Fit 5 Pro, smartwatch, z którym mam problem. Od chwili, kiedy przeczytałem specyfikację i listę funkcji miałem mocne podejrzenia, a kiedy przyszedł do testów od razu wziąłem się za sprawdzanie, na ile rzeczywiście mogę mieć rację. Minęły tygodnie używania i sprawdzania i teraz już wiem, że przeczucie mnie nie myliło. Naprawdę, nie do wiary, że Huawei mogło zrobić coś takiego! No ale, po kolei.
Kim jest Huawei?
Czy ktoś z was nie słyszał o Huawei? Wątpię. To firma, której historia przypomina scenariusz filmu, z nagłymi zwrotami akcji, przeszkodami nie do przezwyciężenia – które jednak zostają pokonane – chwilami zwątpienia i wielkimi powrotami.
Od skromnych początków, jakimi była produkcja bezlicencyjnych kopii zachodniego sprzętu telekomunikacyjnego, przez intensywne inwestycje we własne technologie i możliwości, rozszerzanie portfolio i stawianie na szukanie innowacji i topową jakość, aż do flagowych smartfonów o wywracających rynek do góry nogami możliwościach fotograficznych i pozycji światowego producenta numer 2, ostrzącego sobie zęby na sam szczyt. Potem – wiadomo – Huawei został odcięty od technologicznego świata zachodu, w tym od oprogramowania i usług Google i procesorów – włącznie z licencjami na architektury ARM i dostępem do produkcji w najnowszych procesach litograficznych. Praktycznie wyrok śmierci.

A jednak, Huawei przetrwał, choć pozbywając się wielu zasobów, dramatycznie tracąc pozycję rynkową i korzystając ze wsparcia państwa. Ba, nie tylko przetrwał, ale kwitnie. W Chinach mają pierwsze miejsce, jeśli chodzi o smartfony – wiadomo, tam usługi Google i tak nie są potrzebne – a świat podbijają zegarkami, słuchawkami i tabletami. Wciąż są też w stanie zaskakiwać innowacyjnymi pomysłami i bardzo zaawansowanymi technologiami, oraz oferować absolutnie topową jakość wykonania.
Na świecie Huawei ma bardzo solidny, sięgający dziesięciu procent udział w wearables, stale utrzymując się w top 3 sprzedaży tej kategorii, a w Polsce… Polacy kochają zegarki Huawei i głosują portfelami, zapewniając firmie pozycję lidera.

Pomysł Huawei na swoje smarwatche to przede wszystkim traktowanie ich jako czegoś więcej, niż tylko technologiczna zabawka: dopracowane i bardzo różnorodne projekty, najwyższej klasy materiały, wiele wersji wykończenia – to zdecydowanie trafia w gusta użytkowników. Drugim filarem są zaawansowane i często unikalne możliwości monitoringu zdrowia, a trzecim – rozbudowane funkcje sportowe. No i jeszcze doskonały czas pracy na baterii – wiadomo, to ważne – oraz… cóż dobrze dobrane ceny.
Jakie jest miejsce Fit 5 Pro wśród smartwatcyh Huawei?
Seria Watch Fit to w portfolio Huawei zegarki znajdujące się o stopień wyżej, niż zaawansowane opaski fitness, ale jednocześnie ich sportowy charakter i stawia je nieco obok linii GT, która ma bardziej lifestylowe zacięcie. Poprzednie zegarki z linii Fit były bardzo lubiane i chętnie kupowane w Polsce, można spokojnie powiedzieć, że odniosły rynkowy sukces, trafiając w odpowiednie proporcje możliwości, wyglądu i ceny.

To całkiem wysoko zawieszona poprzeczka. Tak więc Huawei Watch Fit 5 Pro ma być na tyle niewielki i lekki, żeby dobrze sprawdzał się w roli większej opaski fitness, ale mieścić dostatecznie dużo funkcji, żeby być uniwersalnym smartwatchem. Ma wyglądać tak, żeby podobać się kobietom – ale i mężczyznom, a także mieć rozmiar, który nie będzie za duży dla jednych, a za mały dla drugich. Musi jednocześnie nadawać się do noszenia na co dzień, i na siłownię, jogę, czy na basen, pasując do… praktycznie wszystkiego, jednak nie być zbyt neutralny, nijaki. A i jeszcze jeden drobiazg. Musi być na tyle niedrogi, żeby mógł go kupić każdy. To się nie mogło skończyć dobrze.
Huawei Fit 5 Pro – możliwości i cechy
Zacznijmy od zewnętrza. Huawei Watch Fit 5 Pro z miejsca wygląda znajomo, przypominając… cóż, wszystkie inne smartwatche tej klasy, a przede wszystkim Tego, Który Nadał Im Formę, czyli Apple Watch. Wiem, że Huawei potrafi projektować zegarki jak nikt inny w tej branży – serio, to moim zdaniem najważniejsza supermoc ich smartwatchy, której nikt nie potrafi powtórzyć. Skoro tak, to musiał być przemyślany wybór i domyślam się przyczyn, dla których został podjęty – chociaż trochę żałuję, że nie ma tu więcej Huaweiowej oryginalności.

Abstrahując od tego, trzeba powiedzieć, że Watch Fit 5 Pro wygląda po prostu świetnie i świetnie się „czuje”. To zasługa materiałów, detali i fantastycznej jakości wykończenia. Koperta jest z aluminium klasy lotniczej (chodzi o domieszki, głównie magnez i krzem, które nadają temu lekkiemu metalowi twardość i wytrzymałość), a żeby uzyskać maksymalną odporność na zarysowania, w wersji którą mam w testach została poddana oksydacji mikrołukowej, tworzącej ceramiczną powłokę, która wygląda super i jest supertwarda, dzięki czemu będzie wyglądać super też po kilku latach intensywnego noszenia. Nie wiem, jak jest z wersjami pomarańczową i czarną, które są wykończone inaczej, ale tego nie udało mi się zarysować nawet najtwardszą stalą, jaką miałem do dyspozycji.
Szczerze mówiąc, to już dla mnie wystarczy, żebym poczuł, że obcuję ze sprzętem naprawdę wysokiej jakości, żebym poczuł zaufanie i solidność. Ale Huawei chyba chciał być bardziej przekonujący. Ta wąska ramka wokół ekranu to nie odsłonięte aluminium, tylko tytan, ukochany supermetal wszystkich miłośników EDC (jak nie wiesz, o co chodzi, to sobie wygooglaj, polecam). Jest wytrzymalszy od stali i bardzo lekki, co sprawia że… nie, tutaj to nie ma żadnego znaczenia praktycznego, to po prostu flex – ale wygląda super no i czemu nie?

Koperta kopertą, ale najbardziej narażone na zarysowania jest przecież szkiełko przykrywające ekran. Tu też Huawei popisuje się trochę – no, więcej niż trochę – stosując kryształowe szkło szafirowe, które ze względu na swoją twardość jest stosowane w wysokiej klasy zegarkach. Ale w tej kategorii cenowej? Kurczę, naprawdę jestem pod wrażeniem! Szkło ma tak zwany profil 2,5D, czyli jest gięte na krawędziach, co bardzo poprawia wygląd oraz ułatwia dotykowe gesty na ekranie – za to przede wszystkim to lubię.
Schowany pod spodem ekran to AMOLED LTPO o przekątnej 1,92″ i baaaardzo wąskich i równych ramkach – to naprawdę duży ekran jak na tak mały zegarek. Huawei chwali się, że zajmuje ponad 80% powierzchni rzutu obudowy i rzeczywiście widać różnicę w stosunku to konkurentów. Soczyste, AMOLED-owe kolory i piękny kontrast to dobra rzecz, ale znacznie ważniejsze, że matryca jest wykonana w technologii LTPO, dzięki czemu częstotliwość odświeżania ekranu może być zmieniana w zakresie od 1 do 60 Hz płynnie, co jeden hertz, pozwalając na duże oszczędności energii bez rezygnowania z wyświetlania treści w trybie Always On Display (bez którego moim zdaniem zegarek nie jest zegarkiem) i świetną płynność podczas aktywnego używania. Wielki plus!

I od razu kolejny, także decydujący o tym, jak zegarek sprawdza się w realnym używaniu: jasność ekranu. To niesamowite, ale jeszcze niedawno czołowi producenci chwalili się osiągnięciem jasności na poziomie 3000 nitów w swoich topowych, najdroższych zegarkach, a dziś, proszę bardzo: Fit 5 Pro też ma 3000 nitów, dzięki czemu nie jest bezużyteczny latem, kiedy świeci słońce.
Pora zająć się tym, co w środku. A w środku… Kurczę, zero kompromisów. Za pomiary parametrów zdrowotnych odpowiada pochodzący z wyższych linii zegarków Huawei czujnik TruSense, który dzięki zastosowaniu 6 diod LED i 6 fotodetektorów jest w stanie mierzyć tętno i saturację krwi dużo dokładniej, czy raczej, z większą pewnością. Większość budżetowych smartwatchy ma najwyżej trzy diody! Słabo? Jest pomiar EKG, czyli elektrokardiogram, dostępny przeważnie w zegarkach droższych o połowę oraz funkcja wykrywania migotania przedsionków i pomiar sztywności tętnic, pojawiające się w zegarkach kosztujących dwa razy tyle!

Mamy rzecz jasna monitorowanie snu, z zaawansowanym rozróżnieniem faz N1 (sen płytki), N2, N3 (sen głęboki) i REM oraz analizę drzemek a do tego pojawia się monitorowanie bezdechu sennego, które może wykryć problemy i dać ci znać, że warto pójść do lekarza i sprawdzić dokładniej, co tam może się dziać.
Zastosowany GPS też wygląda, jakby był wzięty z dużo droższych zegarków: obsługuje dwa pasma L1+L5 i ma antenę Sunflower, która ma poprawiać namierzanie satelitów w każdym położeniu smartwatcha oraz tam, gdzie sygnał jest słabszy, w mieście między budynkami, czy w lesie. I to działa, GPS trzyma się świetnie i nie ustępuje dużo droższym zegarkom Garmina. Właśnie! Tak jak w Garminie i Amazficie są dostępne mapy offline, więc podczas biegania czy wędrówek nie musisz mieć smartfonu i zasięgu sieci! Aczkolwiek nadal korzystanie z lokalnych map wymaga odpalenia trybu treningu, co jest absurdalne. Zróbcie coś z tym wreszcie…

Jak już mówimy o sporcie, to dostępność mnóstwa trybów czy dyscyplin to raczej oczekiwany standard, nie spodziewałbym się, żeby ich miało nie być. Natomiast to, co pozytywnie zaskakuje to fakt, że wśród nich jest na przykład tryb nurkowania swobodnego do 40 m głębokości – za te pieniądze?! Wow… Jest też baza 17 000 pól na świecie, tryb Course Mode z mapami wektorowymi i milion golfiarskich funkcji – co przyda się wszystkim bogatym snobom, który kupią ten budżetowy zegarek – oraz autentycznie przydatne zaawansowane funkcje biegowe i rowerowe, które Huawei wprowadzał do swoich droższych smartwatchy, na przykład moc biegowa czy wirtualna moc i kadencja dla rowerzystów.
Jak z funkcjami smart? Wszystko to, co zwykle – powiadomienia, telefon, dyktafon, muzyka czy kalkulator… Oraz płatności zbliżeniowe, przez Curve Pay. Jak zwykle, kompletnie nie rozumiem, po co to komu, ale dla tych, którzy chcą i potrzebują – wreszcie jest!

No i na koniec, czas pracy na baterii. Zegarek jest mały i lekki – 35 gramów – więc i bateria jest niewielka, ale ostatnio mamy spore postępy jeśli chodzi o technologie baterii, więc udało się w niewielkim opakowaniu puchnąć przyjemnie dużą pojemność 471 mAh, co starcza na około tydzień nie za intensywnego używania z włączonym Always On Display. Ładowanie bezprzewodowe to standardowe Qi, więc można ładować zegarek z każdej ładowarki bezprzewodowej i każdego smartfonu z bezprzewodowym ładowaniem zwrotnym, co daje dużo większą swobodę, niż przy innych smartwatchach.
Czy warto kupić Huawei Fit 5 Pro?
Tak jak mówiłem, mam problem z tym smartwatchem. Huawei Watch Fit 5 Pro od początku wyglądał na coś niebezpiecznie bliskiego Smartwatchowi Doskonałemu i po testach stwierdzam, że dokładnie taka jest prawda. To zegarek, który praktycznie nie ma wad, oferuje ogromną – ogromną! – większość możliwości, jakie dają smartwatche z wyższych półek i kosztuje bardzo, bardzo rozsądne pieniądze.

Owszem, dla kogoś, kto ma bardzo konkretne, wyspecjalizowane oczekiwania – na przykład uprawia wyczynowo jakiś sport, czy zależy mu na wyglądzie prawdziwego zegarka, a nie opasce na sterydach – droższe smartwatche mają sens. Ale dla jednego z miliona użytkowników, który po prostu chce mieć ładny, wytrzymały sprzęt zapewniający monitoring zdrowia, wparcie treningowe w sporcie i funkcje smart na co dzień, po prostu nie widzę lepszej opcji. Patrząc na stosunek możliwości do ceny, to po prostu najlepszy smartwatch na rynku.


