[NASZE WIDEO] USA ujawnia „tajne dokumenty na temat UFO”. Co w nich jest?
Administracja prezydenta Trumpa na jego polecenie rozpoczęła udostępnianie akt dotyczących raportów o niezidentyfikowanych obiektach latających, Unidentified Flying Objects, czyli UFO – link do dokumentów w komentarzu. Co w nich jest?
Mogę ci powiedzieć, czego w nich nie ma. Nie ma kosmitów. Zapowiedź udostępnienia tajnych, rządowych informacji na temat UFO wywołała bardzo zrozumiałe poruszenie. Posłuchajcie tylko, jak to brzmi: „Tajne, rządowe informacje na temat UFO”! Jednak jeśli ktoś spodziewał się opatrzonej zdjęciami listy technologii Obcych testowanych przez US Air Force w Strefie 51, transkryptów z kontaktów dyplomatycznych z rasą kosmitów czy choćby dokumentacji z analizy wraku z Roswell, będzie głęboko zawiedziony.
Udostępnione dokumenty to wielki śmietnik zawierający informacje o zgłoszeniach niezwykłych świateł na niebie, latających obiektów, które nie zostały rozpoznane i tym podobnych obserwacji, urzędową korespondencję między policją, FBI i innymi służbami, z zaniepokojonymi obywatelami, organizacjami tropicieli UFO domagającymi się – a jakże – udostępnienia PRAWDY czy wreszcie… wycinki prasowe. Serio! Słowem rzeczy, które mają wartość raczej dla socjologów i historyków – właśnie, bo póki co większość udostępnianych dokumentów pochodzi z lat czterdziestych, pięćdziesiątych i sześćdziesiątych dwudziestego wieku, prawdziwe muzeum! Żadnych konkretnych danych, żadnych wyjaśnień, żadnych odsłoniętych spisków albo nowych informacji, które zmieniałyby dotychczasowe spojrzenie na zjawiska typu UFO czy UAP (Unidentified Aerial Phenomenon). Nic.
Jeśli te dokumenty coś pokazują, to chyba głównie skalę marnowanego czasu i środków, oraz niezmienność faktu, że ci, którzy chcą wierzyć, będą wierzyć. Ci, którzy interesują się sprawą głębiej, wiedzą: są rzeczy na niebie i Ziemi, których wciąż nie znamy, ale pracujemy, żeby poznać. Natomiast wiemy jedno – to nigdy nie są kosmici.


