Suunto Race 2 – solidna nawigacja, mocna bateria i pomiary na których można polegać

Nawigacja, która działa nawet w gęstym lesie, bateria starczająca na tygodniowy wyjazd bez ładowarki i pomiary, którym można zaufać na starcie – Suunto Race 2 ma ambicje, by stać się zegarkiem dla ludzi trenujących na poważnie. Druga generacja poprawia to, co w pierwszym Race uwierało najbardziej – baterię i czujnik tętna. Czy wystarczyło to, by zegarek realnie konkurował z porównywalnymi produktami Garmina? Odpowiedź znajdziecie w tej recenzji.

Wygląd i budowa

Suunto Race 2 w wersji Coral Orange to wariant, który od razu przyciąga wzrok, i to nie tylko ze względu na charakterystyczny pomarańczowy pasek. Koperta zbudowana jest na bazie kompozytu wzmacnianego włóknem szklanym, a otacza ją stalowy bezel, co w praktyce oznacza nieco większą wagę niż w wersjach tytanowych, ale też odporność na uderzenia i zarysowania, której trudno cokolwiek zarzucić. Cała konstrukcja waży około 76 gramów, czyli o kilkanaście gramów więcej niż w wariantach z tytanowym pierścieniem, jednak w praktyce różnica ta nie przeszkadza podczas typowego treningu.

Koperta ma 49 milimetrów średnicy i nieco ponad 12 milimetrów grubości, co plasuje Race 2 w gronie zegarków sportowych o wyraźnie sportowym, ale nie przesadnie masywnym charakterze. Pomarańczowy pasek wykonany jest z silikonu o szerokości 22 milimetrów. Materiał ten sprawdza się dobrze podczas intensywnego wysiłku, ponieważ łatwo go umyć po spoconym treningu, a jednocześnie nie podrażnia skóry nawet przy dłuższym noszeniu. Nie jest to jednak rozwiązanie pozbawione wad, silikon w przeciwieństwie do nylonu czy tkaniny gorzej odprowadza wilgoć i w upalne dni potrafi kleić się do nadgarstka.

Ekran chroni szkło szafirowe, które w codziennym użytkowaniu, także w warunkach terenowych z kontaktem z gałęziami czy skałami, nie wykazuje żadnych śladów zarysowań. Zegarek oferuje wodoszczelność na poziomie 100 metrów, co w zupełności wystarcza zarówno do pływania w otwartym akwenie, jak i codziennego użytkowania bez obaw o kontakt z wodą.

Spód koperty został przeprojektowany względem pierwszej generacji Race, a nowa konstrukcja czujnika tętna lepiej przylega do nadgarstka, co ma znaczenie dla jakości odczytów opisanej w dalszej części recenzji. Mimo przystępnej ceny w tej klasie sprzętu, zegarek nie sprawia wrażenia taniego. Przeciwnie, całość trzyma się solidnie, a stalowa luneta dodaje konstrukcji odpowiedniej powagi.

Wyświetlacz

Suunto Race 2 otrzymał ekran AMOLED o przekątnej 1,5-cala i rozdzielczości 466 na 466 pikseli, co w porównaniu z poprzednikiem, wyposażonym w wyświetlacz 1,43-cala, oznacza realny wzrost powierzchni użytkowej. Różnica jest odczuwalna od pierwszego kontaktu, zwłaszcza podczas korzystania z map, gdzie każdy dodatkowy milimetr przekłada się na wygodę odczytu.

Znacznie ważniejsza od samej przekątnej jest jednak zastosowana technologia. Ekran wykorzystuje panel LTPO, który potrafi dynamicznie zmieniać częstotliwość odświeżania w zależności od tego, co dzieje się na wyświetlaczu. Kiedy potrzebna jest płynność, na przykład podczas przewijania menu czy obserwowania mapy w trakcie biegu, częstotliwość rośnie, a w spoczynku spada, oszczędzając energię. To rozwiązanie, które jeszcze do niedawna kojarzone było głównie z flagowymi smartfonami, w segmencie zegarków sportowych wciąż należy do rzadkości.

W praktyce przekłada się to na zauważalnie płynniejszą pracę interfejsu niż w poprzedniej generacji Race. Przewijanie list, przechodzenie między widżetami i otwieranie map odbywa się bez zacięć, którymi Suunto bywało obciążone w starszych modelach. Jasność ekranu jest wysoka i pozwala na komfortowe korzystanie z zegarka nawet w pełnym słońcu, co podczas długich treningów w terenie ma znaczenie nie mniejsze niż dokładność samego GPS.

Ekran jest dotykowy, co ułatwia obsługę map i szybkie przełączanie się między ekranami danych. Obsługa dotykowa nie zastępuje jednak fizycznych przycisków ani cyfrowej koronki, które pozostają głównym sposobem sterowania podczas aktywności, zwłaszcza w rękawiczkach lub gdy ekran jest mokry od potu czy deszczu. To rozsądne podejście, biorąc pod uwagę, do jakich warunków ten zegarek jest w praktyce kierowany.

Warto jednak zaznaczyć, że mimo zaawansowanej technologii wyświetlacza sam interfejs pozostaje dość prosty, wręcz zachowawczy. Suunto nie do końca wykorzystuje potencjał, jaki daje wysoka częstotliwość odświeżania, a animacje i przejścia między ekranami są stonowane. Dla osób szukających efektownego, rozbudowanego interfejsu może to być pewien niedosyt, choć z punktu widzenia czytelności danych podczas treningu taka prostota działa raczej na korzyść użytkownika.

Nawigacja i GPS

Nawigacja to obszar, w którym Suunto od lat buduje swoją reputację, i Race 2 nie odbiega od tej tradycji. Zegarek korzysta z dwuzakresowego odbiornika GNSS, obsługującego jednocześnie sygnały z kilku systemów satelitarnych, w tym GPS, Galileo, GLONASS, BeiDou i QZSS. W praktyce oznacza to szybkie namierzanie pozycji i stabilny sygnał nawet w warunkach, które tradycyjnie sprawiają problemy zegarkom sportowym, czyli w gęstym lesie, między wysokimi budynkami czy w wąskich górskich dolinach.

Prawdziwą siłą Race 2 są jednak mapy offline. Zegarek pozwala na pobranie szczegółowych map bezpośrednio z aplikacji Suunto, bez konieczności podłączania go do ładowarki w trakcie pobierania, co samo w sobie jest wygodnym udogodnieniem względem poprzedniej generacji. Mapy są darmowe i obejmują topografię terenu, co przy planowaniu tras górskich czy trailowych ma kluczowe znaczenie. Do tego dochodzi funkcja Pomoc przy wspinaczce, pokazująca w czasie rzeczywistym nachylenie i pozostały dystans podbiegu, co doceni każdy, kto trenuje w terenie o zmiennym ukształtowaniu.

Interesującym dodatkiem są Mapy popularności, generowane na podstawie tras pokonywanych przez innych użytkowników aplikacji Suunto. To rozwiązanie ułatwia odkrywanie nowych ścieżek w nieznanej okolicy, choć trzeba pamiętać, że jego użyteczność zależy od tego, jak popularna jest dana lokalizacja wśród innych biegaczy i rowerzystów. W dużych miastach czy popularnych pasmach górskich sprawdza się to bardzo dobrze, w bardziej odludnych miejscach funkcja ma niewiele danych do zaoferowania.

Zegarek obsługuje również nawigację po zaplanowanej trasie oraz funkcję powrotu po własnych śladach, co w praktyce oznacza realne bezpieczeństwo podczas dłuższych wypraw w nieznany teren. Kompas cyfrowy działa z dokładnością do pięciu stopni, co jest wynikiem satysfakcjonującym, choć nie rewelacyjnym na tle najdroższych konkurentów.

W codziennym użytkowaniu i podczas testów terenowych nawigacja Race 2 sprawdza się bardzo dobrze, a namierzanie pozycji następuje zauważalnie szybciej niż w pierwszej generacji zegarka. Trudno wskazać tutaj poważne wady, choć warto zaznaczyć, że pełne wykorzystanie map offline wymaga wcześniejszego zaplanowania trasy w aplikacji, co dla osób przyzwyczajonych do spontanicznego treningu może być dodatkowym krokiem, o którym łatwo zapomnieć przed wyjściem z domu.

Pomiary sportowe i czujniki

Suunto Race 2 otrzymał przeprojektowany optyczny czujnik tętna, umieszczony w nowej, lepiej dopasowanej do nadgarstka obudowie na spodzie zegarka. To zmiana, która w praktyce ma znaczenie większe, niż mogłoby się wydawać, ponieważ jakość kontaktu sensora ze skórą bezpośrednio przekłada się na dokładność odczytów, zwłaszcza podczas intensywnego wysiłku i przy zmiennym tempie.

W testach porównawczych z pasem piersiowym pomiar tętna Race 2 wypada dobrze podczas stałego, jednostajnego wysiłku, gdzie różnice względem klasycznego czujnika są minimalne. Przy interwałach i gwałtownych zmianach intensywności sytuacja wygląda nieco gorzej, sensor bywa wtedy opóźniony w reakcji na skokowe zmiany tętna, co zresztą jest bolączką praktycznie wszystkich nadgarstkowych pomiarów optycznych, niezależnie od producenta. Dla osób trenujących na poważnie i zależnych od precyzyjnych stref tętna podczas interwałów, warto rozważyć dodatkowy pas piersiowy, choć do codziennego monitorowania i długich, spokojniejszych treningów wbudowany czujnik w zupełności wystarcza.

Poza pulsometrem zegarek wyposażono w pulsoksymetr mierzący saturację krwi, barometr, wysokościomierz barometryczny oraz kompas cyfrowy. To zestaw czujników, który pozwala na precyzyjne monitorowanie warunków otoczenia, co szczególnie doceniają osoby trenujące w górach, gdzie zmiany ciśnienia i wysokości mają realny wpływ na organizm.

Race 2 obsługuje ponad 115 trybów sportowych, obejmujących nie tylko bieganie, kolarstwo i pływanie, ale też triathlon, sporty zimowe oraz treningi siłowe. W bieganiu zegarek oferuje zaawansowane metryki, takie jak moc biegowa czy FusedSpeed, łączący dane z GPS i akcelerometru w celu dokładniejszego wyznaczenia tempa, co ma znaczenie zwłaszcza na trasach o zmiennym terenie, gdzie sam GPS bywa mniej precyzyjny.

Ciekawym dodatkiem jest tryb Ghost Runner, pozwalający na rywalizację z wcześniej zapisaną aktywnością własną lub inną osobą, co dobrze sprawdza się jako motywator podczas treningów tempowych. Zegarek analizuje też obciążenie treningowe i szacuje czas potrzebny na regenerację, opierając się na danych z tętna i intensywności wysiłku.

Suunto Coach i funkcje treningowe

Suunto Coach to element ekosystemu, który wyraźnie pokazuje, w jakim kierunku zmierza cała branża zegarków sportowych, czyli od prostego rejestrowania danych w stronę realnego doradztwa treningowego. Funkcja analizuje obciążenie treningowe, poziom regeneracji oraz zmienność rytmu serca, a następnie na tej podstawie proponuje konkretne wskazówki dotyczące intensywności kolejnych sesji. W praktyce oznacza to, że zegarek nie tylko pokazuje, ile kilometrów przebiegliśmy, ale też sugeruje, czy organizm jest gotowy na kolejny mocny trening, czy raczej wymaga dnia regeneracyjnego.

Centralnym elementem tej analizy jest widżet Regeneracja, prezentujący procentowy wskaźnik gotowości organizmu wraz z jego składowymi, czyli obciążeniem treningowym, HRV i jakością snu. To rozwiązanie działa czytelnie i pozwala szybko zorientować się w stanie formy bez konieczności przekopywania się przez rozbudowane wykresy w aplikacji. Dla osób trenujących regularnie, które chcą unikać przetrenowania, taki szybki podgląd ma realną wartość praktyczną.

Suunto Coach analizuje też długoterminowe trendy, pokazując, jak zmienia się obciążenie treningowe i regeneracja na przestrzeni tygodni, a nie tylko po pojedynczej aktywności. Dzięki temu łatwiej dostrzec, czy plan treningowy prowadzi w dobrym kierunku, czy może wymaga korekty, zanim dojdzie do kontuzji lub wypalenia.

Warto jednak zaznaczyć, że wskazówki generowane przez Suunto Coach mają charakter ogólny i nie zastępują w pełni indywidualnie dopasowanego planu od trenera. Sprawdzają się dobrze jako punkt odniesienia i sygnał ostrzegawczy, ale osoby przygotowujące się do konkretnych startów, z precyzyjnie rozpisanym mezocyklem, prawdopodobnie i tak sięgną po dedykowane narzędzia, takie jak TrainingPeaks, z którym zegarek zresztą się integruje.

Na plus trzeba też zaliczyć fakt, że cała analiza dzieje się w dużej mierze na samym zegarku, bez konieczności ciągłego zaglądania do telefonu. To rozwiązanie spójne z ogólną filozofią Race 2, czyli minimalizowaniem rozpraszaczy i skupieniem na danych, które realnie pomagają w treningu.

Funkcje smart i codzienne użytkowanie

Poza sportowym rdzeniem Suunto Race 2 oferuje też podstawowy zestaw funkcji smartwatchowych, choć od razu trzeba zaznaczyć, że nie jest to obszar, w którym zegarek stara się konkurować z Apple Watchem czy nawet z Garminami z wyższej półki. Użytkownik otrzymuje powiadomienia o połączeniach, wiadomościach SMS oraz notyfikacjach z popularnych aplikacji, takich jak WhatsApp, Instagram czy Facebook. Powiadomienia wyświetlają się czytelnie na dużym ekranie AMOLED, choć możliwość odpowiedzi z poziomu zegarka jest mocno ograniczona.

Zegarek monitoruje sen, dzieląc go na poszczególne fazy i oceniając jakość w skali punktowej, a do tego dochodzi całodobowy pomiar stresu i poziomu energii. Te dane trafiają zarówno na zegarek, jak i do aplikacji Suunto, gdzie prezentowane są w formie czytelnych podsumowań. Dokładność raportu snu w ostatnich aktualizacjach zauważalnie się poprawiła, zegarek lepiej szacuje moment zaśnięcia i szybciej generuje poranne podsumowanie, co wcześniej bywało słabszą stroną urządzeń Suunto.

Zegarek pozwala też na sterowanie muzyką odtwarzaną z telefonu, czyli zmianę utworów i regulację głośności bezpośrednio z nadgarstka. To wygodne rozwiązanie podczas biegania czy jazdy na rowerze, jednak trzeba wyraźnie podkreślić, że Race 2 nie oferuje odtwarzacza muzyki offline. Dla wielu potencjalnych klientów, przyzwyczajonych do zegarków z tej półki cenowej, brak możliwości zgrania playlisty bezpośrednio na zegarek i wyjścia na trening bez telefonu może być realnym ograniczeniem, a nie tylko drobnym niedopatrzeniem.

Podobnie wygląda sytuacja z płatnościami zbliżeniowymi i możliwością odbierania połączeń z poziomu zegarka, żadnej z tych funkcji tutaj nie znajdziemy. Suunto konsekwentnie trzyma się filozofii zegarka sportowego, a nie uniwersalnego smartwatcha, co część użytkowników doceni jako świadomą rezygnację z niepotrzebnych rozpraszaczy, a inni odbiorą jako brak, zwłaszcza jeśli szukają jednego urządzenia do wszystkiego.

Blokada ekranu i przycisków chroni przed przypadkowymi zmianami ustawień podczas intensywnego ruchu, co w codziennym użytkowaniu, zwłaszcza podczas snu czy pod rękawem kompresyjnym, sprawdza się bez zarzutu.

Bateria i ładowanie

Bateria od zawsze była jednym z głównych argumentów przemawiających za zegarkami Suunto, i Race 2 tę tradycję kontynuuje, choć tym razem z pewnymi niuansami wynikającymi z konkretnej wersji sprzętowej. W trybie smartwatcha, czyli przy standardowym, całodobowym użytkowaniu z pomiarem tętna, zegarek wytrzymuje do 18 dni bez ładowania. Po włączeniu trybu oszczędzania energii czas ten wydłuża się nawet do 30 dni, co w segmencie zegarków z ekranem AMOLED wciąż należy do najlepszych wyników na rynku.

W trybie aktywności z włączonym GPS czasy pracy różnią się w zależności od wybranego profilu dokładności. Ustawienie Wydajność, czyli najbardziej precyzyjne, zapewnia do 55 godzin pracy. Warianty pośrednie pozwalają wydłużyć ten czas do około 65 i 90 godzin, a najbardziej oszczędny tryb Wycieczka potrafi utrzymać zegarek przy życiu nawet przez 200 godzin. To wynik, który w praktyce pozwala zabrać Race 2 na wielodniową wyprawę górską czy ultramaraton bez konieczności szukania gniazdka.

W codziennym użytkowaniu, z aktywnym całodobowym pomiarem tętna, powiadomieniami i jedną, może dwiema krótszymi aktywnościami dziennie, zegarek realnie wytrzymuje nieco krócej niż deklarowane maksimum, co zresztą jest normą w przypadku wszystkich producentów podających wyniki laboratoryjne. Różnica nie jest jednak na tyle duża, by psuć ogólne wrażenie, a i tak Race 2 pozostaje jednym z najbardziej wytrzymałych zegarków w swojej klasie cenowej.

Zauważalnym ulepszeniem względem pierwszej generacji jest sam interfejs ładowania. Nowa konstrukcja lepiej trzyma połączenie magnetyczne i rzadziej się rozłącza, co bywało częstym problemem w Race 1. Warto jednak pamiętać, że ładowarka nadal wymaga stabilnego, twardego podłoża, na miękkiej powierzchni czy pod kątem połączenie potrafi się zerwać, przez co zdarza się wstawać rano do zegarka naładowanego jedynie w połowie.

Aplikacja Suunto i ekosystem

Aplikacja Suunto, dostępna na Androida i iOS, pełni rolę centrum dowodzenia dla całego ekosystemu zegarka. To tutaj trafiają wszystkie dane treningowe, podsumowania snu, analizy regeneracji oraz szczegółowe statystyki poszczególnych aktywności. Interfejs aplikacji jest przejrzysty i logicznie podzielony, choć nie oszuka się, że pod względem estetyki i płynności wciąż ustępuje rozwiązaniom Garmina czy Coros, które w tej kategorii mają po prostu więcej lat doświadczenia.

Zdecydowanie mocną stroną aplikacji jest planowanie tras. Użytkownik może wyznaczyć trasę bezpośrednio na mapie, korzystając z wcześniej wspomnianych Map popularności, a następnie zsynchronizować ją z zegarkiem bez potrzeby podłączania go do komputera czy ładowarki. To wygodne rozwiązanie, które w praktyce oszczędza czas, zwłaszcza przed wyjazdem w nieznany teren.

Aplikacja obsługuje też tworzenie własnych trybów sportowych, co docenią osoby trenujące dyscypliny niszowe lub łączące kilka aktywności w jednym treningu. Dane z poszczególnych sesji można eksportować i synchronizować z zewnętrznymi platformami, w tym Strava i TrainingPeaks, dzięki czemu Race 2 dobrze wpisuje się w istniejący ekosystem treningowy, nawet jeśli ktoś nie chce w pełni polegać na natywnych narzędziach Suunto.

Warto odnotować, że sam zegarek pracuje teraz na nowszym procesorze, co przekłada się nie tylko na płynność interfejsu opisaną wcześniej, ale też na szybszą synchronizację z aplikacją. Transfer danych po dłuższym treningu, zwłaszcza z aktywną mapą i pełnym śladem GPS, następuje zauważalnie sprawniej niż w pierwszej generacji Race, gdzie potrafiło to chwilę trwać.

A może coś od konkurencji?

W tym przedziale cenowym najbliższym i najczęściej przywoływanym konkurentem Suunto Race 2 jest Garmin Forerunner 570. Oba zegarki oferują zbliżoną dokładność GPS oraz podobny poziom możliwości w zakresie monitorowania treningu i codziennej aktywności, jednak różnią się filozofią. Forerunner stawia na dopracowany, intuicyjny interfejs oraz rozbudowane funkcje smartwatchowe, w tym płatności zbliżeniowe i muzykę offline, których w Race 2 brakuje. Suunto w zamian oferuje pełne mapy topograficzne offline oraz nieco dłuższą pracę na baterii, co czyni go bardziej naturalnym wyborem dla osób trenujących w terenie, a nie tylko na mieście.

Wartą uwagi alternatywą pozostają też zegarki Coros, które w podobnej cenie oferują zbliżony zestaw funkcji sportowych, choć z mniej rozbudowanym ekosystemem map i społecznością użytkowników niż Suunto czy Garmin. Dla kogoś, kto zaczyna przygodę z zegarkami sportowymi i nie ma wyrobionych przyzwyczajeń względem konkretnej marki, wybór między tymi trzema producentami sprowadza się w dużej mierze do tego, czy priorytetem jest nawigacja terenowa, funkcje smartwatchowe, czy najniższa możliwa cena przy zachowaniu podobnej jakości pomiarów.

Warto też pamiętać, że Race 2 zastąpił pierwszą generację modelu, która wciąż jest dostępna w sprzedaży po wyraźnie niższej cenie. Dla osób, którym nie zależy na najnowszym ekranie LTPO czy przeprojektowanym czujniku tętna, Race 1 pozostaje sensownym kompromisem, choć różnica w cenie względem następcy nie zawsze jest na tyle duża, by rekompensować starszą technologię.

Czytaj też: Suunto Vertical 2 – smartwatch, który niczego się nie boi

Podsumowanie

Suunto Race 2 Coral Orange to zegarek, który wie dokładnie, dla kogo powstał, i konsekwentnie się tego trzyma. Dwuzakresowy GPS, darmowe mapy offline, przeprojektowany czujnik tętna oraz bateria wytrzymująca nawet 18 dni w trybie codziennym to argumenty, które w praktyce robią różnicę dla osób trenujących regularnie i w terenie, a nie tylko dla tych, którzy chcą policzyć kroki po drodze do pracy. Nowy ekran AMOLED z panelem LTPO wyraźnie poprawia płynność interfejsu i czytelność w słońcu, a stalowa luneta w połączeniu z kompozytową kopertą daje solidne wrażenie wykonania bez zbędnego przeciążania nadgarstka. Nie brakuje jednak elementów, które mogą uwierać. Słabszy tryb pływania w basenie, brak muzyki offline i płatności zbliżeniowych, a także niezbyt intuicyjny system wymiany paska to szczegóły, które warto mieć na uwadze przed zakupem, zwłaszcza jeśli zegarek ma pełnić rolę jedynego urządzenia na nadgarstku, także poza treningiem.

Race 2 to zegarek dla ludzi, którzy cenią dane ponad gadżety i wolą zegarek skupiony na jednym zadaniu, wykonywanym dobrze, niż uniwersalne narzędzie próbujące zadowolić wszystkich. Sprawdzi się u biegaczy trailowych, ultramaratończyków i osób trenujących regularnie w terenie, gdzie długa praca baterii i solidna nawigacja mają realne znaczenie. Dla sportowców stawiających na wytrzymałość i precyzję ponad dodatkowe funkcje smartwatchowe, Suunto Race 2 pozostaje sprzętem, który spełnia swoje zadanie bez zbędnych kompromisów.

Cena: 2199 zł

Grafika tytułowa: Suunto