Geely Starray EM-i – czy ten ultra nowoczesny SUV zagrozi Volvo?
Chińska ofensywa technologiczna postawiła Europę pod ścianą – zachodnie koncerny muszą pilnie szukać dodatkowych milionów na rozwój, by nie zostać w tyle.
Kolejny samochód z Chin trafił w nasze ręce i sytuacja zaczyna być naprawdę poważna, ponieważ po przetestowaniu modeli ponad pięciu marek z Państwa Środka muszę otwarcie przyznać, że tamtejsza motoryzacja nie tylko dogoniła europejską, ale w wielu kluczowych aspektach już dawno ją przegoniła. Chińscy producenci błyskawicznie odrobili lekcję z ergonomii i designu, oferując dziś pojazdy świetnie wyciszone, znakomicie spasowane oraz wyposażone w zaawansowane systemy multimedialne, które swoją płynnością i nowoczesnością deklasują często oprogramowanie z Europy. Co więcej, mity o niskiej jakości i tanich plastikach odeszły w niepamięć, ustępując miejsca materiałom wysokiej próby, asystentom jazdy nowej generacji oraz komfortowym dodatkom, które u tradycyjnych producentów wymagają gigantycznych dopłat. Najbardziej uderzająca pozostaje jednak przepaść finansowa, ponieważ ceny chińskich samochodów o bogatym wyposażeniu zaczynają się już od 100 tysięcy złotych, podczas gdy ich europejskie, często uboższe odpowiedniki startują dopiero od poziomu 160 tysięcy złotych (bez elektrycznych foteli bez podgrzewania i wentylacji siedzisk, bez panoramicznego dachu z elektryczną roletą, bez obsługi Apple car Play itd.). Ta różnica sprawia, że klienci coraz rzadziej chcą przepłacać kilkadziesiąt tysięcy złotych wyłącznie za prestiżowe logo na masce, wybierając w zamian nowoczesność i uczciwą relację ceny do jakości. Europejskie koncerny, które przez lata opierały swoją pozycję na nostalgii i przyzwyczajeniach konsumentów, stanęły w obliczu brutalnej rzeczywistości, w której to one muszą gonić azjatyckich liderów technologicznych, by utrzymać się na rynku.





Statek kosmiczny z profilu i ostre cięcia z tyłu
Gdy patrzysz na ten samochód z przodu, masz wrażenie, że projektant zamiast ołówka używał lasera z filmów science-fiction. Pas przedni zdominował ogromny, trójwymiarowy grill, nad którym rozciąga się rzucająca się w oczy sygnatura świetlna z wąskich matrycowych LED-ów, sprawiająca, że auto wygląda nocą jak uśmiechnięty robot z przyszłości. Linia boczna z kolei unosi się zdecydowanie ku tyłowi, tworząc masywną, dynamiczną bryłę o lekko sportowym zacięciu, która świetnie maskuje spore gabaryty pojazdu. Z tyłu projektanci poszli na całość, montując geometryczny pas świateł w kształcie bumerangów, który ostro schodzi na boki nadwozia i optycznie poszerza całą konstrukcję. Jeśli chodzi o twarde liczby, to mamy do czynienia z kawałem porządnego auta, ponieważ samochód mierzy dokładnie 4740 mm długości, 1905 mm szerokości oraz 1685 mm wysokości, a wszystko to spina potężny rozstaw osi wynoszący 2755 mm.
Przeczytaj też: Chery Tiggo 9 PHEV – luksusowy wygląd, masa gadżetów i wygodna jazda także na samym prądzie





Ekranowy zawrót głowy i tunel, w którym schowasz małego psa
Wnętrze Starraya wita Cię minimalistycznym, wręcz skandynawskim klimatem, w którym pierwsze skrzypce gra spłaszczona u góry i u dołu kierownica, świetnie leżąca w dłoniach. Tuż za nią znajduje się cyfrowy, panoramiczny wyświetlacz wskaźników, który podaje najważniejsze informacje bez zbędnych, graficznych fajerwerków. Całe centrum dowodzenia wszechświatem przeniesiono jednak na monumentalny, pionowy ekran centralny o przekątnej aż 15,4 cala, który działa z płynnością najnowszego tabletu i odpowiada za sterowanie dosłownie wszystkim, od klimatyzacji po masaże. Pod tym gigantycznym wyświetlaczem rozciąga się potężny, dwupoziomowy tunel środkowy, na którym spoczywa bezprzewodowa ładowarka do smartfona, kilka schowków i niewielki panel do obsługi klimatyzacji i multimediów.





Dotyk luksusu ze stajni Geely
Jakość wykończenia to moment, w którym przestajesz żartować z chińskich samochodów, bo materiały potrafią zawstydzić niejednego europejskiego konkurenta z segmentu premium. Górna część deski rozdzielczej została obszyta miękkim, przyjemnym w dotyku materiałem z widocznymi, precyzyjnymi przeszyciami, które ciągną się przez całą szerokość kabiny. Sama kierownica obszyta jest perforowaną, mięsistą skórą ekologiczną najwyższej próby, co sprawia, że nawet codzienne manewrowanie staje się czystą przyjemnością. Fotele to już zupełnie inna liga wygody, ponieważ pokryto je niezwykle komfortową tapicerką skórzaną, która idealnie otula ciało, posiada pełną elektryczną regulację z pamięcią ustawień, wentylacją, a nawet oferuje zaawansowany program masażu z sześcioma różnymi trybami pracy.
Przeczytaj też: Chery Tiggo 8 z napędem spalinowym – miejski SUV w wersji luksusowej





Dwa serca, jedna wtyczka i apetyt na poziomie kosiarki
Pod maską pracuje hybrydowy zespół plug-in łączący półtoralitrowy, benzynowy silnik o mocy 99 KM z potężną jednostką elektryczną generującą aż 217 KM. Ta kombinacja daje systemową moc na poziomie 262 KM, co pozwala temu wielkiemu SUV-owi wystrzelić do setki w bardzo przyzwoite 8,1 sekundy. Samochód wyposażono w akumulator o pojemności 18,4 kWh, który pozwala na przejechanie realnie około 83 kilometrów wyłącznie na prądzie, dzięki czemu codzienne dojazdy do pracy mogą odbywać się bez spalenia choćby kropli benzyny. Kiedy jednak bateria się rozładuje, auto przechodzi w tryb hybrydowy i zaczyna żonglować napędami z taką gracją, że średnie zużycie paliwa w mieście oscyluje w okolicach 3,5 litra na setkę, a na drodze szybkiego ruchu wzrasta do 8,4 litra, co przy pełnym baku i naładowanej baterii daje łączny zasięg dochodzący do niemal 943 kilometrów.





Salonowa cisza i zwinność miejskiego spryciarza
Wrażenia z jazdy tym autem można opisać jako niezwykle relaksujące, ponieważ Starray doskonale izoluje pasażerów od hałasów świata zewnętrznego. Podczas poruszania się po mieście samochód korzysta głównie z silnika elektrycznego, dzięki czemu rusza z miejsca z natychmiastowym, płynnym zrywem, a zwinna średnica zawracania ułatwia wciskanie się w ciasne luki parkingowe. Na trasie auto prowadzi się niezwykle pewnie i stabilnie, zawieszenie zestrojono z myślą o komforcie, więc wszelkie nierówności drogi są skutecznie i cicho wybierane. Przy wyższych prędkościach autostradowych układ kierowniczy staje się przyjemnie twardy, dając kierowcy poczucie pełnej kontroli nad pojazdem, a szumy powietrza wokół lusterek zostały zredukowane do absolutnego minimum.





Elektroniczny anioł stróż z pięciogwiazdkowym paszportem
Geely napakowało ten model technologiami dbającymi o bezpieczeństwo tak mocno, że auto zdobyło maksymalną ocenę pięciu gwiazdek w rygorystycznych testach zderzeniowych Euro NCAP. Na pokładzie znajdziemy pełen pakiet systemów wsparcia ADAS, w skład którego wchodzi inteligentny tempomat adaptacyjny, asystent utrzymania pasa ruchu korygujący tor jazdy oraz system automatycznego hamowania awaryjnego przed przeszkodami. Do dyspozycji kierowcy jest także genialny system kamer 360 stopni ułatwiający parkowanie z centymetrową precyzją oraz wielki, 13,8-calowy wyświetlacz Head-Up rzucający najważniejsze wskazówki nawigacji bezpośrednio na przednią szybę.













Podsumowanie
Geely Starray EM-i to nowoczesny, przestronny i oszczędny SUV z napędem hybrydowym. Do jego największych zalet należą bez wątpienia kosmiczny design, świetnie wyciszone i luksusowo wykończone wnętrze, genialne multimedia oraz układ napędowy, który potrafi przejechać niemal tysiąc kilometrów bez nerwowego szukania stacji benzynowej. Cały ten pokaz nowoczesnej inżynierii i komfortu został wyceniony w polskich salonach na kwotę startującą od 149 900 złotych za świetnie wyposażoną wersję Pro, co w segmencie tak dużych hybryd plug-in stawia ten model w pozycji faworyta do miana rynkowego hitu.

