Citroen C3 – francuski buldog na diecie hybrydowej

Kultowy model C3 powraca w zupełnie nowym wydaniu. To już nie tylko ewolucja, a prawdziwa rewolucja: inteligentniejszy, nowocześniejszy i pod każdym względem doskonalszy od swojego poprzednika. To mały zawadiaka, który wygląda, jakby zjadł na śniadanie klasycznego SUV-a.

Zacznijmy od tego, że ten samochód ostatecznie pożegnał się z sylwetką grzecznego, miejskiego bąbelka i przybrał formę mikroczołgu, nosząc na froncie zupełnie nowe, owalne logo marki. Przód wita nas potężną, niemal pionową maską i reflektorami, które ze swoimi trójwymiarowymi sygnaturami świetlnymi wyglądają niczym wkurzony Transformer po porannej jatce. Z profilu to już rasowy crossover, prężący czarne, plastikowe nakładki na nadkola i muskularne przetłoczenia, które dodają mu optycznej wagi, choć w rzeczywistości to wciąż bardzo zwinne auto. Z tyłu sprawa wygląda równie bojowo dzięki kanciastym lampom złączonym masywną listwą, co sprawia, że wóz wydaje się szerszy, niż jest w rzeczywistości. Jeśli chodzi o suchą matematykę, to ten C3 mierzy dokładnie 4015 milimetrów długości, 1755 milimetrów szerokości oraz 1577 milimetrów wysokości.

C-Zen Lounge

Po otwarciu drzwi czeka nas prawdziwy szok kulturowy, bo inżynierowie Citroena postanowili na nowo wymyślić koncepcję deski rozdzielczej, nazywając to szumnie koncepcją C-Zen Lounge. W dłonie chwytamy kierownicę, która jest zauważalnie mniejsza niż kółko w domowym zestawie do gier wyścigowych i w dodatku spłaszczona z obu stron, co potęguje wrażenie sterowania zwinnego gokarta. Tradycyjnych, analogowych zegarów tu nie uświadczysz, ponieważ zostały one zastąpione przez wąski, minimalistyczny wyświetlacz umieszczony na samym podszybiu, dzięki czemu nie musisz w ogóle odrywać wzroku od drogi, żeby sprawdzić, o ile właśnie przekraczasz prędkość. Deska rozdzielcza jest ascetyczna, poprowadzona mocno w poziomie i optycznie poszerza całą kabinę, a jej centrum stanowi ponad dziesięciocalowy ekran dotykowy systemu inforozrywki, który na szczęście reaguje na dotyk szybko i skutecznie. Zjeżdżając wzrokiem niżej, trafiamy na tunel środkowy, na którym zamiast klasycznej i masywnej wajchy zmiany biegów znajdziecie mały, zgrabny przełącznik kierunku jazdy, sprytne uchwyty na poranną kawę oraz specjalną półkę z ładowarką indukcyjną, żeby wasz telefon nie umarł z wycieńczenia w drodze do pracy.

O sztuce siedzenia

Francuzi zawsze potrafili w przytulne materiały i nie inaczej jest tym razem, choć od razu widać, że firmowi księgowi również mieli przy tym projekcie sporo do powiedzenia. Deska rozdzielcza w swoich wyższych i bardziej widocznych partiach została wykończona przyjemnym w dotyku materiałem tekstylnym, który przypomina luksusową, szarą kanapę z modnego salonu meblowego i zdecydowanie ociepla to nieco surowe i futurystyczne wnętrze. Kierownica z kolei obszyta jest sztuczną, ale bardzo przyzwoitej jakości skórą, która nie ślizga się w dłoniach nawet wtedy, gdy nerwowo próbujecie zmieścić się w lukę przed ruszającym autobusem. Jednak największym, absolutnym hitem tej kabiny są legendarne już fotele Advanced Comfort, pokryte niesamowicie miękką, materiałową tapicerką, która po prostu połyka was w całości i sprawia, że macie ochotę odkręcić te siedzenia i zabrać je do własnego domu.

Przeczytaj też: Citroen ë-C3 Aircross – pierwszy w pełni elektryczny kompaktowy SUV Citroëna

Co pod maską piszczy

Pod kwadratową maską C3 pracuje zelektryfikowane serce, które ma udobruchać zarówno radykalnych ekologów, jak i wasze wrodzone poczucie oszczędności. Mamy tu do czynienia z pełnoprawną miękką hybrydą opartą na zmodernizowanym, trzycylindrowym silniku benzynowym o pojemności 1.2 litra, który generuje rozsądne 100 koni mechanicznych mocy i współpracuje z sześciobiegową, zelektryfikowaną skrzynią dwusprzęgłową kryjącą mały silnik na prąd. Taka kombinacja sprawia, że charakterystyka pracy układu jest zaskakująco gładka, a elektryczny zastrzyk momentu obrotowego przyjemnie i skutecznie niweluje turbodziurę podczas ostrego ruszania spod świateł. Jeśli chodzi o apetyt na paliwo, to w mieście auto potrafi przez niemal połowę czasu pełzać na samym prądzie, zadowalając się spalaniem na świetnym poziomie około pięciu litrów na sto kilometrów. W trasie, przy prędkościach autostradowych, aerodynamika kiosku ruchu robi swoje, windując zużycie do około sześciu i pół litra, co jednak przy 44-litrowym baku pozwala na przejechanie zadowalającego dystansu z dala od dystrybutorów.

Miejski poduszkowiec

Jazda nowym C3 to doświadczenie, które można podsumować jednym słowem, mianowicie: relaks. W zatłoczonej miejskiej dżungli samochód czuje się wybornie, a legendarne zawieszenie z progresywnymi ogranicznikami hydraulicznymi wybiera zapadnięte studzienki i krzywe torowiska tramwajowe tak miękko, jakby ktoś podłożył wam pod koła warstwę grubych materacy. Oczywiście ten francuski luz oznacza, że w ciasnych zakrętach nadwozie potrafi się odczuwalnie przechylić, dając jasno do zrozumienia, że nie jest to sprzęt do bicia rekordów czasowych na torze wyścigowym, ale na dziurawej drodze zwyczajnie daje radę. Po wyjechaniu na dłuższą trasę i rozwinięciu wyższych prędkości auto prowadzi się w stabilnie, choć charakterystyczny, warkot silnika staje się wyraźnie słyszalny podczas wyprzedzania ciężarówek, przypominając wam głośno i wyraźnie, że to wciąż przedstawiciel miejskiego segmentu B.

Przeczytaj też: Citroën C4 X – nowoczesny, hybrydowy crossover

Elektroniczne nianie

Citroen wyposażył nową „C-trójkę” w cały arsenał elektronicznych asystentów, począwszy od aktywnego systemu hamowania awaryjnego, który pilnuje, byście nie sprawdzili twardości zderzaka samochodu przed wami, aż po asystenta utrzymania pasa ruchu, który posiada dość stanowczy i opiekuńczy charakter. Na pokładzie znalazł się również inteligentny system rozpoznawania znaków drogowych, czujne monitorowanie martwego pola, które pokochacie na wielopasmowych arteriach, oraz kamera cofania, która może i nie nagrywa w kinowej jakości, ale w zupełności wystarczy, by uratować wasz lakier przed kontaktem z betonowym słupkiem. Całość multimediów bez żadnego problemu i w pełni bezprzewodowo łączy się z systemami Apple CarPlay oraz Android Auto, więc wasza ulubiona muzyka i nawigacja są zawsze gotowe do akcji.

Podsumowanie

Nowy Citroen C3 w wydaniu hybrydowym to samochód, który ostatecznie przestał udawać grzeczne autko na zakupy i stał się pełnoprawnym, niesamowicie wygodnym i modnym kompanem waszych codziennych dojazdów. Jego największymi zaletami są niewątpliwie komfort jazdy z wygodnymi fotelami na czele, podwyższony prześwit ułatwiający wspinaczkę na najwyższe miejskie krawężniki oraz sprytny napęd, który skutecznie obniża rachunki na stacjach benzynowych. Za tę całą francuską fantazję trzeba obecnie zapłacić około 95 000 PLN w zależności od wyposażenia, ale ceny zaczynają się już od 69 000 PLN.