Chery Tiggo 4 Hybrid – pogromca portfela czy zwykły chiński średniak?

Europejski rynek motoryzacyjny przeżywa obecnie renesans albo kryzys – wszystko zależy od tego, z której strony się na to spojrzy.

Chińczycy nie zwalniają tempa i po szturmie na wyższe segmenty wytaczają najcięższe działa w klasie miejskich crossoverów. Chery Tiggo 4 Hybrid to auto, które za cenę gołej benzynowej konkurencji oferuje pełnoprawną hybrydę pod maską i wyposażenie z zupełnie innej półki cenowej. W cenie poniżej stu tysięcy złotych otrzymujecie nie tylko dynamiczny i oszczędny układ hybrydowy idealnie skrojony pod miejskie korki, ale przede wszystkim bogaty pakiet technologii oraz wykończenie, za które u europejskich czy japońskich rywali trzeba głęboko sięgnąć do kieszeni. W standardzie klienci dostają rozbudowany system multimedialny z wielkimi ekranami, pełny zestaw nowoczesnych asystentów bezpieczeństwa, automatyczną klimatyzację czy kamerę 360 stopni – elementy wciąż będące rzadkością w podstawowych wersjach popularnych modeli z tego segmentu. Chery wyraźnie pokazuje, że nie zamierza walczyć jedynie niską marżą, lecz bezkompromisowym stosunkiem ceny do jakości, stawiając tradycyjnych liderów rynku w niezwykle trudnym położeniu.

Klasyczny SUV bez taniego blichtru

Na pierwszy rzut oka Chery Tiggo 4 proponuje dojrzały, masywny design, który zamiast epatować futurystycznymi dziwactwami, stawia na sprawdzoną estetykę klasycznego crossovera. Przód auta dominuje spory, wyrazisty grill ozdobiony drobnym wzorem o strukturze przypominającej diamenty oraz ostro zarysowane reflektory LED. Z boku dostrzec można zgrabną sylwetkę z delikatnymi przetłoczeniami, klamkami i lusterkami w klasycznym wydaniu oraz czarnymi nakładkami na nadkolach, które nadają mu lekko uterenowionego charakteru. Tył z kolei wieńczy modny, spójny pas świetlny łączący tylne lampy LED oraz dyskretny spojler nad tylną szybą. Dokładne wymiary tego miejskiego zawodnika to 4320 mm długości, 1831 mm szerokości i 1652 mm wysokości, przy rozstawie osi wynoszącym 2630 mm.

Nowoczesność po połączeniu dwóch wielkich ekranów

Po otwarciu drzwi wita nas architektura, której próżno szukać w europejskich budżetówkach. Za mięsistą, multimedialną kierownicą znajduje się połączony pod jedną taflą panel cyfrowy o łącznej przekątnej ponad 24 cali, dzielący przestrzeń na cyfrowe zegary oraz czytelny ekran centralny. Deska rozdzielcza ma bardzo poziomą, uporządkowaną formę, a tuż pod nawiewami wygospodarowano osobny, bardzo praktyczny panel do obsługi klimatyzacji. Pomiędzy fotelami rozciąga się dwupiętrowy tunel środkowy z podwójnymi uchwytami na napoje, bezprzewodową ładowarką, gniazdami zasilania oraz imponująco głębokim schowkiem w podłokietniku.

Przeczytaj też: Chery Tiggo 8 – czy chiński gigant właśnie zawstydził europejską konkurencję?

Skóra ekologiczna tam, gdzie się jej nie spodziewasz

To, jak wykończono to auto, zawstydza wielu konkurentów życzących sobie za podobne gabaryty znacznie większe pieniądze. Górna oraz środkowa część deski rozdzielczej obszyta jest przyjemną w dotyku, miękką ekologiczną skórą z eleganckimi przeszyciami. Sama kierownica pokryta jest perforowanym tworzywem ze skóry syntetycznej i oferuje funkcję podgrzewania w wyższych wariantach. Fotele również obito skórą ekologiczną są wygodne, głębokie i, co ciekawe, fotel kierowcy dysponuje w pełni elektryczną regulacją. Zabrakło mi jedynie wentylacji w fotelach, bo po pokonaniu 700 km jednego dnia w dość ciepły dzień odczułem znacznie przegrzanie pleców.

Napęd, spalanie i zasięg na jednym baku

Pod maską pracuje układ hybrydowy złożony z wolnossącego silnika benzynowego 1.5 o mocy 95 KM oraz silnika elektrycznego wytwarzającego aż 204 KM. Łączna moc systemowa zestawu wynosi 163 KM i 260 Nm momentu obrotowego, co pozwala przyspieszyć od zera do setki w około 8,4 do 8,9 sekundy. Silnik elektryczny pobiera prąd z baterii o pojemności 1,83 kWh, a całość współpracuje z trzybiegową przekładnią dedykowaną do hybryd. W mieście spalanie zamyka się w 4,5–5,0 litra na 100 km, natomiast w trasie przy prędkościach około 120 km/h wzrasta do wyważonych 6,0–6,5 litra. Zbiornik paliwa mieści 51 litrów, co przekłada się na ogromny realny zasięg dochodzący do 900 kilometrów na jednym tankowaniu.

Przeczytaj też: Chery Tiggo 9 PHEV – luksusowy wygląd, masa gadżetów i wygodna jazda także na samym prądzie

Miejski sprinter kontra autostradowy spokojniak

W miejskiej dżungli Tiggo 4 zachowuje się niemal jak pełnoprawny elektryk. Auto rusza bardzo płynnie, bezgłośnie i natychmiastowo reaguje na wciśnięcie gazu, ułatwiając dynamiczne włączanie się do ruchu. Zawieszenie ma dość sprężystą, twardszą charakterystykę, przez co z jednej strony nieco wyczujemy krótkie miejskie nierówności, ale z drugiej auto nie wychyla się nadmiernie w zakrętach. Po wyjeździe na trasę ekspresową auto zachowuje wysoką stabilność, ale przyspieszanie powyżej 120 km/h ujawnia głośniejszą pracę silnika benzynowego, a prędkość maksymalna została fabrycznie ograniczona do 150 km/h. Producent dał nam do dyspozycji niestety tylko dwa tryby jazdy: Eko i Sport. Prawdę mówiąc zabrakło mi czegoś pośrodku, jak normal albo komfort. Napęd w trybie EKO zachowuje się dość gumowo, w żeby przyspieszyć dynamiczniej potrzeba wgnieść niemal cały pedał w podłogę. Z kolei w trybie Sport, delikatne muśnięcie gazu powoduje wystrzelenie auta jak z procy, dlatego często żonglowałem tymi dwoma trybami w trakcie jazdy.

Technologie i systemy wsparcia

Na pokładzie znajduje się bogaty pakiet asystentów ADAS dbających o bezpieczeństwo podróżnych. Kierowca ma do dyspozycji adaptacyjny tempomat utrzymujący bezpieczną odległość, asystenta utrzymania pasa ruchu czy system ostrzegający o pojeździe w martwym polu. Nie zabrakło tu również pełnego zestawu kamer 360 stopni o bardzo wysokiej rozdzielczości obrazu oraz bezprzewodowej łączności z Android Auto i Apple CarPlay.

Podsumowanie

Chery Tiggo 4 Hybrid przekonuje do siebie przestrzenią w kabinie, dobrą jakością wykończenia materiałami ze skóry ekologicznej i rewelacyjnie oszczędnym napędem miejskim. Wisienką na torze jest bogate wyposażenie standardowe i 7-letnia gwarancja. Biorąc pod uwagę cenę startującą od około 95 900 zł za wersję podstawową oraz około 105 900 zł za topowo wyposażoną wersję Prestige, jest to obecnie jedna z najbardziej opłacalnych hybryd na naszym rynku. Jednak ze względu na swoje gabaryty auto zdecydowanie lepiej radzi sobie w mieście niż w trasie. Poruszając się w miejskim ruchu jest zaskakująco oszczędne i sprawne natomiast w trasie, w kabinie jest głośno, wyraźnie słychać silnik spalinowy a zawieszenie jest mniej dostosowane do dużych prędkości.