Lenovo Legion Go 2 – potwór zrodzony z ambicji i podzespołów za miliony monet
Przenośny komputer i modularna konsola w jednym, czyli drugie podejście Lenovo do tematu mobilnego gamingu. Urządzenie, które rzuca wyzwanie rynkowym rywalom, choć jego cena potrafi ostudzić zapał.
Kiedy pierwsza generacja mobilnego sprzętu od Lenovo weszła do salonów, zachwycała ogromnym ekranem, ale i przerażała gabarytami. Producent wyciągnął jednak wnioski, przeanalizował błędy młodości i zaserwował nam następcę o nazwie Lenovo Legion Go 2, który ma ambicję stać się ostatecznym królem segmentu premium. Czy rewolucja sprzętowa i przesiadka na nową architekturę wystarczą, by usprawiedliwić fakt, że zakup tego urządzenia wiąże się z wydatkiem mniejszej fortuny?



Zrzucanie zbędnych kilogramów
Dla niektórych rozmiar nie ma znaczenia, ale w tym przypadku, powiem nieśmiało, że jednak rozmiar ma znaczenie. Trzymając w rękach najnowszy handheld Lenovo mam wrażenie jakbym trzymał kierownicę Ferrari. Jest solidnie, jest nowo, jest zupełnie inaczej niż u konkurencji no i jest drogo. Nie ma co narzekać że handheld jest duży, bo to bardziej zaleta niż wada, a jak komuś nie pasuje, to niech sobie kupi mniejszy. 😊 Uwaga, ta zmiana nie każdemu się spodoba – Lenovo Legion Go 2 ma odpinane kontrolery, tak samo jak to jest w Nintendo Switch. Zatem sam tablet bez kontrolerów legitymuje się wymiarami 206 mm wysokości, 136,7 mm szerokości oraz 22,95 mm grubości. Kiedy jednak wepniemy na miejsce modularne kontrolery Truestrike, szerokość wzrasta do imponujących 295,6 mm, a grubość w najszerszym miejscu chwytu osiąga 42,25 mm. Całość waży wyczuwalne 920 gramów, co oznacza, że po dwugodzinnej sesji w pociągu Wasze przedramiona z pewnością odnotują ten fakt na liście wieczornych zażaleń. Wizualnie obudowa prezentuje się niezwykle dostojnie, a wysokiej jakości powłoka Excimer odporna na odciski palców sprawia, że sprzęt nie wygląda po pięciu minutach jak eksponat z wydziału kryminalistyki. Dodatkowym atutem wpływającym na bezpieczeństwo oraz wygodę codziennego użytkowania jest zintegrowany czytnik linii papilarnych, który pozwala na błyskawiczne i bezproblemowe odblokowywanie systemu operacyjnego. Obramowanie joysticków wzbogacono o stylowe podświetlenie RGB, dodające konstrukcji nowoczesnego sznytu.



Wewnątrz minimalistycznego, czarnego pudełka znajdziemy nie tylko samo urządzenie. Producent podszedł do tematu wyposażenia nadzwyczaj uczciwie, serwując nam solidne, usztywniane etui transportowe wykonane z wodoodpornej tkaniny PU z miękką polarową wyściółką wewnętrzną, ładowarkę USB-C o mocy 65W oraz specjalną plastikową podstawkę dla prawego kontrolera, która pozwala na transformację kontrolera w pionową mysz i bez problemu mieści się w dedykowanym pokrowcu. Konstrukcyjnie urządzenie zachowało swój największy wyróżnik, czyli ogromną, zintegrowaną z pleckami stabilną podstawkę, która idealnie zabezpiecza pozycję sprzętu na każdej powierzchni. Kontrolery odczepiają się teraz z dużo większą kulturą i bez obawy, że przy okazji ułamiemy jakiś plastikowy zatrzask. Po ich zdemontowaniu możemy połączyć je w jeden klasyczny gamepad za pomocą opcjonalnego łącznika, co doceni każdy, kto zechce podpiąć ten sprzęt pod hotelowy telewizor. Ulepszona konstrukcja przynosi także zmodyfikowane rozłożenie tylnych przycisków, co eliminuje przypadkowe kliknięcia podczas najbardziej emocjonujących wirtualnych starć.
Przeczytaj też: ASUS Rog Ally X – nowa definicja gamingu



Organiczna rozkosz dla oczu w 144 hercach
Największym i najbardziej bezczelnym atutem tego urządzenia jest jego wyświetlacz, przy którym konkurencja wygląda po prostu blado. Konstruktorzy porzucili dotychczasową matrycę IPS na rzecz genialnego, 8,8-calowego panelu dotykowego Lenovo PureSight OLED o proporcjach 16:10 i rozdzielczości 1920 na 1200 pikseli o horyzontalnej orientacji. Przejście na technologię organiczną to najlepsze, co mogło spotkać tę linię produktową. Czerń jest tu absolutnie nieskończona, a certyfikat VESA DisplayHDR True Black 1000 sprawia, że nocne potyczki w mrocznych lokacjach nabierają niespotykanej głębi. Maksymalna jasność na poziomie 500 nitów w zupełności wystarcza do komfortowej zabawy w pociągu przy mocnym świetle, a pokrycie palety barw DCI-P3 sięgające 97 procent generuje niesamowicie nasycone, żywe obrazy.



Wielkim krokiem naprzód w porównaniu do starszych konstrukcji rynkowych rywali, takich jak chociażby podstawowy ASUS ROG Ally czy starszy Steam Deck, jest zaimplementowanie technologii VRR, czyli zmiennej częstotliwości odświeżania w zakresie do 144 Hz. Każdy, kto próbował grać na przenośnych pecetach, wie, jak irytujące potrafią być nagłe spadki płynności, które na standardowych ekranach objawiają się szarpaniem obrazu. Tutaj ten problem znika, bo matryca idealnie synchronizuje się z liczbą klatek generowanych przez procesor graficzny. Jeśli chodzi o warstwę dźwiękową, na pokładzie zamontowano system głośników o mocy 2x2W, wspierany przez oprogramowanie Nahimic Audio oraz technologię dźwięku przestrzennego. Dźwięk jest donośny i czysty, z wyraźnie zarysowaną przestrzennością, co pozwala zorientować się, z której strony nadchodzi zagrożenie. Trzeba jednak uczciwie przyznać, że niskie tony są raczej symboliczne i basowego tąpnięcia w kinowych produkcjach tutaj nie uświadczymy. Dla osób ceniących absolutną ciszę i brak opóźnień producent pozostawił klasyczne złącze audio jack 3,5 mm Combo, do którego podepniemy ulubione słuchawki przewodowe. Komunikację głosową w grach sieciowych zabezpiecza z kolei zintegrowany podwójny mikrofon kierunkowy.
Przeczytaj też: ASUS ROG Xbox Ally X – czy mobilny Xbox zastąpi stacjonarnego? | CoNowego.pl



Architektura Zen 5
Sercem tej mobilnej bestii jest najnowsza, niezwykle energooszczędna jednostka AMD Ryzen Z2 Extreme, stworzona w architekturze Zen 5, oferująca 8 rdzeni i 16 wątków, które potrafią rozpędzić się do częstotliwości 5,0 GHz w trybie boost. Za sekcję graficzną odpowiada zintegrowany układ z architekturzą RDNA 3.5, wspierany przez potężne 32 GB szybkiej pamięci LPDDR5x pracującej z prędkością aż 8000 MHz. W parze z szybkim dyskiem SSD M.2 2242 PCIe 4.0×4 NVMe o pojemności 1 TB otrzymujemy konfigurację, która bez trudu radzi sobie z najbardziej wymagającymi tytułami na rynku. Gdyby przestrzeń na dysku okazała się niewystarczająca, urządzenie wyposażono w gniazdo kart microSD obsługujące nośniki o pojemności do 2 TB, co pozwala zabrać całą kolekcję gier ze sobą w podróż. Gry takie jak Cyberpunk 2077 czy najnowsze produkcje RPG działają w rozdzielczości 1200p przy zachowaniu bardzo satysfakcjonującej płynności, a po uruchomieniu technologii automatycznej optymalizacji AMD HYPR-RX, dostępnej za pomocą jednego kliknięcia, liczba klatek na sekundę szybuje jeszcze wyżej.



Wszystko to wymaga jednak potężnego chłodzenia, dlatego system Lenovo Legion Coldfront doczekał się sporej aktualizacji. Podwójne rurki cieplne D6 i całkowicie przeprojektowany wentylator poprawiły przepływ powietrza o niemal 45 procent w stosunku do pierwowzoru. Podczas grania w wymagające gry urządzenie potrafi szumieć, ale dźwięk ten ma niski, basowy ton i nie przypomina już startującego odrzutowca, jak to bywało wcześniej. Temperatury w miejscu chwytu dłoni pozostają całkowicie komfortowe, ponieważ całe chłodzenie wewnętrzne dba o to, by ciepło było odprowadzane przez górne kratki wentylacyjne z dala od dłoni użytkownika. Systemem operacyjnym jest niezmiennie Windows 11, co ma swoje dobre i złe strony. Z jednej strony mamy pełną kompatybilność ze wszystkimi sklepami z grami, od Steam, przez Epic, aż po Xbox Game Pass, a także pełne wsparcie dla emulatorów czy tradycyjnego streamingu gier z chmury. Z drugiej – nawigacja po kafelkach systemu Microsoftu na małym ekranie dotykowym wciąż bywa drogą przez mękę, mimo ulepszonej aplikacji centralnej Legion Space. Nakładka ta pozwala na pełną personalizację trybów zasilania, regulację rozdzielczości, dostosowanie czułości joysticków oraz zarządzanie chłodzeniem od trybu cichego po maksymalny bez opuszczania rozgrywki.



Większe ogniwo, ale apetyt nie maleje
Czas pracy na zasilaniu akumulatorowym od zawsze był piętą achlicesową mocnych handheldów i nowa odsłona próbuje rzucić rękawicę temu ograniczeniu. Wewnątrz obudowy upchnięto gigantyczne jak na tę klasę sprzętu ogniwo o pojemności 74 Whr, co stanowi potężny wzrost o 50,4% w porównaniu do poprzedniej generacji. Jak przekłada się to na realną rozgrywkę? Jeśli zamierzacie uruchomić najbardziej wymagające graficznie hity w pełnej rozdzielczości i przy maksymalnym poborze prądu, akumulator skapituluje po około dwóch godzinach intensywnej zabawy. Sytuacja drastycznie zmienia się na lepsze, gdy zejdziemy z wymaganiami do poziomu gier niezależnych lub klasyków emulacji, ograniczając pobór mocy w aplikacji Legion Space, która umożliwia dynamiczne zarządzanie energią w czasie rzeczywistym. Wtedy możemy liczyć na znacznie dłuższy czas spędzony z dala od gniazdka. Kiedy energia w końcu dobiegnie końca, z pomocą przychodzi technologia Super Rapid Charge. Pozwala ona na niezwykle sprawne i bezpieczne uzupełnienie energii, przywracając aż 50% pojemności ogromnego akumulatora w zaledwie 30 minut za pomocą dołączonego do zestawu zasilacza, co pozwala na niezwykle szybki powrót do wirtualnej rywalizacji.

Podsumowanie
Lenovo Legion Go 2 to bez wątpienia techniczny majstersztyk i jeden z najbardziej wszechstronnych handheldów, jakie kiedykolwiek powstały. Zachwyca genialnym, wielkim ekranem PureSight OLED z odświeżaniem 144 Hz i technologią VRR, oferuje topową wydajność procesora AMD Ryzen Z2 Extreme wspieranego przez 32 GB pamięci RAM oraz unikalne, odłączane kontrolery Truestrike z precyzyjnym touchpadem, joystickami z efektem Halla i genialną funkcją pionowej myszy w trybie FPS. To idealny sprzęt dla entuzjastów, którzy nie chcą iść na żadne kompromisy jakościowe i oczekują od mobilnej konsoli możliwości dorównujących klasycznym komputerom osobistym. Niestety, cała ta technologiczna doskonałość zderza się z brutalną rzeczywistością ekonomiczną, dyktowaną przez globalne zawirowania na rynku podzespołów. W oficjalnej polskiej dystrybucji za testowaną wersję wyposażoną w 32 GB pamięci RAM oraz dysk o pojemności 1 TB przyjdzie nam zapłacić dokładnie 4 999 złotych. To kwota, za którą bez problemu kupimy niezwykle wydajny, tradycyjny laptop dla graczy lub zestaw składający się z konsoli stacjonarnej i tańszego handhelda konkurencji, takiego jak podstawowy Steam Deck. Jeśli jednak budżet nie gra dla Was roli, a ogromny ekran OLED, topowa wydajność układu graficznego oraz niebywała modularność konstrukcji są dla Was priorytetem, produkt od Lenovo dostarczy Wam niezapomnianych wrażeń z rozgrywki w każdym miejscu na świecie.

