Gra Reanimal na PC – ta gra jest tak chora, że nie można się od niej oderwać
Twórcy kultowej serii Little Nightmares, powracają z nowym, autorskim projektem, który ma na celu zdefiniowanie na nowo gatunku horrorów platformowych o gęstej, niepokojącej atmosferze.
Szwedzkie studio Tarsier przez lata budowało swoją renomę jako mistrzowie kreowania tytułowych małych koszmarów, jednak po przejęciu przez Embracer Group i rozstaniu z wydawcą Bandai Namco, utracili prawa do swojej flagowej serii. Reanimal jest więc ich nowym otwarciem, duchowym następcą, który nie musi już bawić się w półśrodki i celuje w znacznie dojrzalszy, brudniejszy i bardziej groteskowy ton. Gra stanowi ewolucję formuły znanej z przygód Six i Mono, przenosząc ciężar rozgrywki na ścisłą kooperację dwójki rodzeństwa, które musi przetrwać w świecie wypaczonym przez mroczne instynkty i traumy przeszłości. Gra jest mroczna, straszna, ponura, ale jednocześnie intrygująca i wciągająca. Choć skończyłem ją całą, to nadal do końca nie wiem o czym jest i co dokładnie autor miał na myśli, ale długo zostanie w mojej głowie.

Oprawa wizualna i projekt chorego świata
Reanimal prezentuje się jako dzieło niezwykle spójne wizualnie, oparte na silniku Unreal Engine 5, co pozwoliło twórcom na uzyskanie niespotykanej dotąd w ich dorobku głębi detali i oświetlenia. Jest to gra z gatunku mieszanki przygodówki, platformówki i horroru. Projekt lokacji jest klaustrofobiczny, pełen brudu, wilgoci i gnijących elementów otoczenia, co sprawia wrażenie, jakby cały świat gry był żywym, chorującym organizmem. Rozmiary tego wirtualnego świata są znacznie bardziej horyzontalne niż wertykalne, a dominującym motywem przestrzennym jest woda i podróż łodzią, która łączy poszczególne, koszmarne wyspy. Postacie bohaterów, choć wciąż stylizowane na nieco karykaturalne lalki, posiadają bardziej realistyczne proporcje i tekstury ubrań, które w trakcie rozgrywki namacalnie nasiąkają wodą i brudzą się błotem, co potęguje wrażenie fizycznego zmagania się z materią.

Mechanika rozgrywki i system kooperacji
Fundamentem rozgrywki w Reanimal jest współpraca, która została zaprojektowana w sposób znacznie bardziej integralny niż miało to miejsce w Little Nightmares 2, gdzie drugim bohaterem sterowała sztuczna inteligencja. Tutaj sterujemy bratem i siostrą, a mechaniki gry wymuszają na graczach lub graczu i AI nieustanną interakcję, polegającą nie tylko na podciąganiu się na wyższe platformy, ale także na wspólnym rozwiązywaniu zagadek środowiskowych i koordynacji działań podczas sekwencji ucieczkowych. Kamera, w przeciwieństwie do wielu gier kooperacyjnych, nie dzieli ekranu na pół, lecz dynamicznie podąża za obojgiem bohaterów, zachowując filmowy charakter ujęć i dbając o to, by żaden z graczy nie stracił z oczu istotnych elementów tła. Sterowanie jest responsywne, choć celowo ciężkie, co ma oddawać bezradność dziecięcych bohaterów w starciu z gigantycznym, wrogim otoczeniem, a każda interakcja z przedmiotami, takimi jak przesuwanie skrzyń czy otwieranie ciężkich włazów, wymaga czasu i wyczuwalnego wysiłku. Nowością jest możliwość swobodniejszego poruszania się w trójwymiarze w wybranych sekcjach oraz etapowa podróż łodzią, która pełni funkcję swoistego łącznika i środka transportu między kolejnymi rozdziałami koszmaru.
Przeczytaj też: Powrót do Valadilène słodko-gorzki. Recenzja „Syberia Remastered”

Narracja i atmosfera grozy
Opowieść serwowana przez Tarsier Studios jest, jak zwykle, oszczędna w słowach i oparta na narracji środowiskowej, gdzie to otoczenie i wygląd przeciwników opowiadają historię upadku wyspy i losu zaginionych przyjaciół. Przeciwnicy, których napotykamy na swojej drodze, to groteskowe hybrydy ludzi i zwierząt, których design jest odrażający i surrealistyczny. Atmosfera jest gęsta i momentami przytłaczająca, budowana nie przez tanie efekty typu jump scare, ale przez ciągłe poczucie zaszczucia i obserwacji przez coś, co czai się w cieniu. Twórcy mistrzowsko operują dźwiękiem, który w Reanimal pełni kluczową rolę informacyjną, ostrzegając nas o zbliżającym się niebezpieczeństwie poprzez skrzypienie desek, ciężkie oddechy potworów czy chlupot wody. Fabuła dotyka trudnych tematów traumy i wyobcowania, a relacja między rodzeństwem ewoluuje w trakcie rozgrywki, co jest subtelnie komunikowane poprzez animacje postaci, na przykład to, jak trzymają się za ręce lub asekurują.

Porównanie do konkurencji
Nie sposób uniknąć bezpośredniego porównania Reanimal do serii Little Nightmares, ponieważ obie produkcje mają to samo DNA, jednak nowa gra Tarsier Studios wydaje się być dojrzalszą i odważniejszą a zarazem chorą wersją tamtych pomysłów. W zestawieniu z Little Nightmares 2, Reanimal oferuje znacznie lepszą oprawę graficzną dzięki wykorzystaniu nowszej technologii oraz bardziej rozbudowany i satysfakcjonujący system kooperacji, który w poprzedniej grze był jedynie iluzoryczny. W porównaniu do innej klasyki gatunku, czyli gry Inside od studia Playdead, Reanimal stawia na bardziej dynamiczną akcję i mniej abstrakcyjne zagadki, oferując przy tym znacznie dłuższy czas rozgrywki i bogatszy świat przedstawiony. Można zaryzykować stwierdzenie, że podczas gdy Little Nightmares 3 celuje w zachowanie bezpiecznego obrazu dla dzieci, to Reanimal jest odważnym krokiem naprzód w ewolucji cinematic platformerów, nie bojącym się pokazać brzydoty i brutalności w sposób bardziej bezpośredni.
Przeczytaj też: Call of Duty: Black Ops 7 – nowa definicja chaosu i kooperacji | CoNowego.pl Call of Duty: Black Ops 7 – Nowa definicja chaosu i kooperacji



Podsumowanie
Reanimal to pozycja obowiązkowa dla fanów gatunku horroru i gier przygodowych, stanowiąca dowód na to, że Tarsier Studios nie potrzebuje znanej marki, by stworzyć dzieło wybitne. Choć sterowanie bywa momentami frustrujące, a poziom trudności niektórych sekwencji zręcznościowych może irytować, to niesamowity klimat, genialny projekt artystyczny i emocjonalna głębia historii w pełni rekompensują te drobne niedogodności. Gra oferuje około 6-8 godzin intensywnej rozgrywki, która najlepiej smakuje w towarzystwie drugiego gracza, choć tryb solo z partnerem AI również został zrealizowany poprawnie. Ja ukończyłem grę w 6 godzin w dwóch sesjach po 3 h i bawiłem się doskonale. Grałem na GeForce Now na telewizorze 55 cali na kontrolerze. Niestety z bólem muszę przyznać, że mało jest gier w podobnym klimacie, który opisuję jako chory, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jest surrealistyczny, zgniły, śmierdzący i pełen niepokoju. Ale grywalność ma 100/100! Cena około 169 PLN.


