Zimowe roztopy tylko częściowo poprawiły uwilgotnienie gleb?
Badania przeprowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu pokazują, że zimowa pokrywa śnieżna nie zawsze przekłada się na realne zwiększenie zasobów wody w środowisku. Choć tegoroczna zima była w wielu regionach Polski śnieżna i mroźna, jej wpływ na nawodnienie gleby i odbudowę zasobów wodnych okazał się znacznie mniejszy, niż można było się spodziewać.
Kluczowym wnioskiem z badań jest to, że sam śnieg nie gwarantuje poprawy sytuacji wodnej. Istotne znaczenie ma jego jakość oraz warunki, w jakich następuje topnienie. W tym przypadku śnieg zawierał stosunkowo niewiele wody, a dodatkowo roztopy pojawiły się w momencie, gdy gleba była głęboko zamarznięta. W efekcie woda nie mogła wsiąknąć w grunt i zamiast zasilać glebę oraz wody podziemne, szybko spływała po powierzchni do rzek, a następnie do morza.
Z praktycznego punktu widzenia oznacza to, że naturalny „zastrzyk” wody, na który liczy rolnictwo i gospodarka wodna, był bardzo ograniczony. Nawilżona została jedynie wierzchnia warstwa gleby, co nie wystarcza ani dla roślin w dłuższym okresie, ani dla odbudowy zasobów wód gruntowych. Potwierdzają to również dane wskazujące na zagrożenie niżówką hydrogeologiczną, czyli sytuacją, w której poziom wód podziemnych jest niebezpiecznie niski. Badania wyraźnie pokazują też mechanizm, który blokuje wsiąkanie wody. Gdy gleba jest silnie zamarznięta, lód wypełnia jej pory i działa jak bariera, przez którą woda nie może przeniknąć. W praktyce oznacza to, że nawet duże ilości wody z roztopów mogą zostać szybko utracone, jeśli nie ma warunków do ich zatrzymania w glebie.
Wyniki tych analiz mają bezpośrednie zastosowanie w planowaniu działań związanych z gospodarowaniem wodą. Pokazują, jak ważne jest wprowadzanie rozwiązań, które pozwalają zatrzymać wodę w krajobrazie. Należą do nich m.in. mała retencja, czyli spowalnianie odpływu wody poprzez odpowiednie zarządzanie rowami melioracyjnymi, a także odbudowa naturalnych elementów środowiska, takich jak mokradła, zadrzewienia czy oczka wodne. Wnioski z badań są również istotne dla rolnictwa. Jeśli wiosna będzie sucha, a opady niewielkie, woda zgromadzona po zimie szybko zostanie zużyta przez rośliny i wyparuje. Oznacza to realne ryzyko pogorszenia warunków upraw już w kolejnych miesiącach. Dzięki takim analizom możliwe jest wcześniejsze przygotowanie się na niedobory wody i podejmowanie działań ograniczających ich skutki.
Badania przydatne w planowaniu przestrzennym i ochronie środowiska
Badacze zwracają też uwagę na znaczenie odpowiedniego zagospodarowania terenu. Uszczelnianie powierzchni przez zabudowę czy przekształcanie naturalnych terenów w grunty orne dodatkowo przyspiesza odpływ wody i pogłębia problem jej niedoboru. Dlatego wyniki badań mogą być wykorzystywane nie tylko w rolnictwie, ale również w planowaniu przestrzennym i ochronie środowiska.
Jednocześnie analiza roztopów pozwala lepiej ocenić ryzyko powodzi. Pokazuje, że zagrożenie pojawia się głównie wtedy, gdy jednocześnie wystąpią trzy czynniki: duża ilość śniegu zawierającego dużo wody, szybki wzrost temperatury oraz zamarznięta gleba. W tym roku takie warunki wystąpiły jedynie lokalnie, dlatego nie doszło do poważnych powodzi, choć miejscami pojawiły się wezbrania rzek i problemy z zatorami lodowymi.
Przeprowadzone badania dostarczają bardzo konkretnych i użytecznych wniosków. Pokazują, że skuteczne zarządzanie wodą nie może opierać się wyłącznie na obserwacji opadów czy pokrywy śnieżnej, ale wymaga uwzględnienia wielu czynników jednocześnie. Dzięki temu możliwe jest lepsze przygotowanie się zarówno na okresy suszy, jak i na zagrożenia powodziowe, co ma kluczowe znaczenie dla bezpieczeństwa środowiskowego i gospodarczego.
Źródło: Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu
Czytaj też: Pierwsza w historii mapa rzadkich trzęsień ziemi
Grafika tytułowa: Simon / Unsplash

