Wszechświat rozszerza się coraz szybciej. Naukowcy przerażeni tym, co stanie się na końcu?
Jeden z gorętszych sporów ostatnich miesięcy w astronomii dobiegł końca. Okazało się, że to nie wszechświat był wadliwy, lecz metoda jego pomiaru.
Nowe badanie przeprowadzone przez zespół z Uniwersytetu w Southampton, z udziałem noblistów, potwierdza to, co astronomowie wiedzieli od dekad: ekspansja kosmosu nadal przyspiesza, a ciemna energia tajemnicza siła odpychająca galaktyki, istnieje i rządzi losem wszechświata.
Pod koniec 2025 roku grupa astronomów ogłosiła, że dowody na istnienie ciemnej energii są znacznie słabsze, niż dotychczas sądzono, a rozszerzanie się wszechświata wcale nie przyspiesza. Twierdzili przy tym, że standardowa metoda pomiaru odległości kosmicznych, oparta na supernowych typu Ia, czyli gwałtownych eksplozjach białych karłów , jest obarczona fundamentalnym błędem. Gdyby mieli rację, obaliłoby to nie tylko Nagrodę Nobla przyznaną w 2011 roku profesorom Adamowi Riessowi i Brianowi Schmidtowi oraz Saulowi Perlmutterowi, ale też niemal trzy dekady postępu w kosmologii.
Nowe badanie, opublikowane w „Monthly Notices of the Royal Astronomical Society”, wykazało jednak, że błąd leżał po stronie samej analizy z 2025 roku, nie zaś w metodologii, którą kwestionowała. Autorzy tamtego artykułu mylnie zakładali, że wiek galaktyki odpowiada wiekowi gwiazdy, która w niej eksplodowała, a także pominęli wpływ masy galaktyk macierzystych – standardową poprawkę stosowaną we współczesnej kosmologii. Gdy te czynniki zostały uwzględnione, obraz wszechświata wrócił do normy.
Supernowe pod lupą noblistów
Profesor Adam Riess, jeden ze współautorów nowego badania, nie krył satysfakcji z rozstrzygnięcia. – Nadzwyczajne twierdzenia wymagają szczególnie dokładnych testów – stwierdził „a gdy skalibrujemy supernowe z uwzględnieniem różnych środowisk i populacji gwiazd, dowody na przyspieszenie ekspansji kosmosu pozostają zadziwiająco spójne”.
Z kolei główny autor pracy, dr Phil Wiseman z Uniwersytetu w Southampton, podkreślił z kolei, że debata z ubiegłego roku była skutkiem naukowego nieporozumienia, a nie sygnałem kryzysu.
– Udowadniając poprawność naszych pomiarów, będziemy mogli na nowo skupić się na próbach zrozumienia, czym tak naprawdę jest ciemna energia, zamiast zastanawiać się, czy w ogóle istnieje – dodał dr Phil Wiseman.
Profesor Mark Sullivan z Southampton zaznaczył, że cały epizod, choć ostatecznie okazał się niesłuszny, nie był czasem straconym, otworzył nowe pytania o astrofizykę eksplozji supernowych i sposoby jeszcze precyzyjniejszego mierzenia ciemnej energii. Zagadka jej natury pozostaje nierozwiązana. Wiadomo jednak, że wszechświat wciąż rośnie i robi to coraz szybciej.
Źródło: Uniwersytet w Southampton
Czytaj też: Exploration Company zakończył kolejne testy dla swojego statku kosmicznego Nyx
Grafika tytułowa: Patrick Boucher / Unsplash

