SpaceX wchodzi w nowy rok z przytupem

W najbliższy weekend Space X planuje dwa stary swoich flagowych rakiet Falcon 9. W pierwszej misji rakieta wyniesie satelity dla Włoskiej Agencji Kosmicznej (ASI), a w drugiej serię satelitów Starlink v2-mini.

COSMO-SkyMed drugiej generacji (Konstelacja Małych Satelitów do obserwacji basenu Morza Śródziemnego) lub CSG to program obserwacji Ziemi Włoskiej Agencji Kosmicznej (ASI), mający na celu zastąpienie pierwszej generacji systemu COSMO-SkyMed.

W drugiej generacji konstelacja COSMO-SkyMed została zmniejszona z czterech do dwóch statków kosmicznych. Satelity są ulepszonymi wersjami oryginalnego projektu. Wykorzystują ulepszoną wersję Prima Bus. CSG-SAR (COSMO-SkyMed Second Generation Synthetic Aperture Radar) jest również ulepszoną wersją pierwszej generacji systemu SAR w paśmie X.

Umowa została podpisana we wrześniu 2015 roku. Satelity będą operować na tej samej okrągłej orbicie słoneczno-synchronicznej od świtu do zmierzchu co satelity pierwszej generacji, o nominalnej wysokości 619 km.

SpaceX wystrzeli serię satelitów Starlink v2-mini dla drugiej generacji szybkiej konstelacji satelitów internetowych na niskiej orbicie okołoziemskiej. Starlink v2-mini to nieco myląca nazwa. W rzeczywistości mamy do czynienia z olbrzymami o masie blisko 800 kg, które stanowią pomost między pierwszą generacją a docelowymi, ogromnymi satelitami v2. SpaceX zmuszone było opracować tę wersję pośrednią, ponieważ ich flagowa rakieta Starship wciąż przechodzi testy, a sprawdzony Falcon 9 nie byłby w stanie pomieścić pełnowymiarowych jednostek. V2-mini jest więc skrojony na miarę ładowni Falcona, oferując jednocześnie skok wydajnościowy, który zmienia zasady gry w telekomunikacji satelitarnej.

Z perspektywy przeciętnego użytkownika najważniejsza jest jednak drastyczna poprawa przepustowości sieci. Jeden satelita v2-mini dysponuje czterokrotnie większą pojemnością niż jego poprzednik, co w praktyce oznacza, że może obsługiwać więcej osób jednocześnie przy zachowaniu wyższych prędkości transferu i niższych opóźnień. Jest to możliwe dzięki zastosowaniu bardziej zaawansowanych anten fazowych oraz wykorzystaniu pasma E do komunikacji z bazami naziemnymi. Co więcej, najnowsze jednostki tej serii są wyposażone w moduły „Direct to Cell”, które w przyszłości pozwolą nam łączyć się z internetem bezpośrednio z poziomu zwykłego smartfona, eliminując martwe strefy zasięgu w najbardziej odległych zakątkach globu.

Mimo ogromnych możliwości, v2-mini to także odpowiedź na rosnącą krytykę ze strony środowisk astronomicznych. Każda z tych jednostek została wyposażona w specjalne powłoki lustrzane oraz dielektryczne warstwy o niskim współczynniku odbicia, których zadaniem jest rozpraszanie światła słonecznego tak, aby satelity były niemal niewidoczne gołym okiem na nocnym niebie. SpaceX wdrożyło również inteligentne sterowanie panelami słonecznymi – podczas przelotu nad tzw. terminatorem (linią cienia), satelita zmienia kąt nachylenia swoich 30-metrowych skrzydeł, by nie działały one jak gigantyczne zwierciadła oślepiające ziemskie teleskopy. To trudny balans między rozwojem globalnej sieci a ochroną dziedzictwa, jakim jest ciemne niebo.

Źródło: nasaspaceflight.com

Czytaj też: Polska spółka kosmiczna stawia na budowę krajowego portu kosmicznego

Grafika tytułowa: SpaceX / Unsplash