Sól na drogach jednak szkodzi środowisku. Nowe badania z Wrocławia
Badania naukowców z Uniwersytetu Przyrodniczego we Wrocławiu pokazują, że powszechne zimowe posypywanie ulic i chodników solą, choć znacząco poprawia bezpieczeństwo pieszych i kierowców, ma wyraźne konsekwencje dla środowiska miejskiego. Analizy wykazały, że sól drogowa stanowi silny czynnik stresowy dla gleby i roślin, wpływając na ich kondycję oraz na funkcjonowanie całych ekosystemów glebowych.
Najsilniejsze skutki zasolenia pojawiają się w bezpośrednim sąsiedztwie jezdni i chodników, zwykle w pasie do jednego metra od krawędzi nawierzchni. To właśnie tam spływa solanka powstająca ze zmieszania soli, śniegu i wody. Zanieczyszczenia zatrzymują się głównie w wierzchniej warstwie gleby, gdzie rozwijają się korzenie roślin i żyje większość organizmów glebowych. Choć struktura gleby w dużej mierze ogranicza przenikanie soli do głębszych warstw i wód gruntowych, lokalne skutki dla zieleni przyulicznej mogą być bardzo dotkliwe.
Problemem jest nie tylko ilość stosowanej soli, ale również jej skład. Sól drogowa, pozyskiwana jako produkt uboczny procesów przemysłowych, zawiera różnorodne domieszki, w tym pierwiastki potencjalnie toksyczne dla roślin i mikroorganizmów. Szczególnie niekorzystne efekty obserwuje się tam, gdzie zamiast soli sypkiej stosuje się solankę – ciecz szybko spływa z nawierzchni i w krótkim czasie znacząco podnosi poziom zasolenia gleby.
Nadmierne zasolenie prowadzi do degradacji struktury gleby, która staje się zbita, gorzej napowietrzona i słabiej przepuszczalna dla wody. Dla roślin oznacza to utrudniony rozwój korzeni i problemy z pobieraniem wody oraz składników pokarmowych. W skrajnych przypadkach dochodzi do tzw. suszy fizjologicznej – woda jest obecna w glebie, ale roślina nie jest w stanie jej wykorzystać. Objawia się to więdnięciem, żółknięciem liści i zahamowaniem wzrostu, co często obserwuje się przy drogach po intensywnych zimach.
Zasolenie silnie oddziałuje także na życie glebowe. Wrażliwe organizmy, takie jak dżdżownice, drobne stawonogi i mikroorganizmy, reagują na wzrost stężenia soli spadkiem aktywności lub obumieraniem. Zakłóca to naturalne procesy zachodzące w glebie, w tym obieg azotu, kluczowy dla zdrowia roślin. W efekcie gleba traci żyzność, a osłabione rośliny stają się bardziej podatne na choroby.
Wyniki badań mają istotne znaczenie praktyczne dla zarządzania miastami. Pokazują, że całkowita rezygnacja z soli jest trudna ze względów bezpieczeństwa, ale możliwe jest ograniczanie jej negatywnego wpływu. Coraz częściej stosuje się rozwiązania chroniące zieleń, takie jak osłony i bariery przechwytujące solankę, a także bardziej świadome dozowanie środków odladzających. Alternatywne materiały poprawiające przyczepność nawierzchni, choć niepozbawione wad, nie wprowadzają do gleby dodatkowych ładunków soli.
Badania wrocławskich naukowców dostarczają wiedzy, która może pomóc w lepszym godzeniu bezpieczeństwa zimowego ruchu z ochroną miejskiej przyrody. Dzięki nim samorządy mogą podejmować bardziej świadome decyzje dotyczące utrzymania dróg, planowania zieleni i stosowania zabezpieczeń, tak aby miasta były jednocześnie bezpieczne dla mieszkańców i przyjaźniejsze dla środowiska.
Źródło: Uniwersytet Przyrodniczy we Wrocławiu
Czytaj też: THC i CBD wpływają na układ rozrodczy człowieka?
Grafika tytułowa: Byron Johnson / Unsplash

