Przelot sondy Hera obok Marsa wyjaśnia tajemnicę Deimosa! Przełomowe odkrycie ESA!
Nowe badanie oparte na zdjęciach z przelotu sondy Hera (misja ESA) sugeruje, że Deimos, mały zewnętrzny księżyc Marsa, został radykalnie przekształcony przez pojedyncze, gwałtowne uderzenie asteroidy. To mogłoby wyjaśniać jego gładką powierzchnię – gruba warstwa pyłu po uderzeniu zadziałała jak swoisty kosmetyczny wypełniacz.
Deimos, o średnicy 12 km, krąży około 24 tys. km od Marsa. Gdy sonda Viking odwiedziła go w latach 70., okazał się gładszy i bardziej zapylony niż Fobos, drugi księżyc Marsa, gęsto pokryty kraterami. Charakterystyczną cechą Deimosa jest też rozległa niecka wokół bieguna południowego.
Symulacje uderzeń
Deimos jest trudny do zbadania z powodu odległości od Marsa, dlatego najnowsze zdjęcia pochodzą z marcowego przelotu Hery. Naukowcy podejrzewali, że depresja na biegunie i pylista natura księżyca to skutki uderzenia jednej asteroidy. W badaniu opublikowanym w Nature Astronomy, którym kierowała Sabina Raducan z Uniwersytetu w Bernie, wykorzystano symulacje uderzeń o wysokiej rozdzielczości.
Jak wyjaśniła badaczka, zespół zbudował model Deimosa z milionów cząstek i przeprowadził około stu symulacji z różnymi masami impaktorów i kątami uderzenia. Według niej najlepiej pasował scenariusz ukośnego uderzenia, pod kątem około 45 stopni, niewielkiej, 320-metrowej asteroidy z dużą prędkością. Zderzenie wytworzyło nieckę na biegunie i wyrzuciło materiał, który opadł, tworząc warstwę regolitu miejscami głębszą niż dwieście metrów.
Kruche wnętrze księżyca
Raducan zaznaczyła, że symulacja zgadza się z wzorcami jasności powierzchni, wynikającymi z migracji regolitu. Dodała, że dane z Hery, w tym zdjęcia Briana Maya, ujawniły dodatkowe, ukryte kratery, które pomogły domknąć obraz wydarzeń.
Przetrwanie starszych kraterów pod pyłem wskazuje, zdaniem naukowców, że Deimos ma porowatą, spękaną strukturę wewnętrzną, która stłumiła siłę uderzenia. Michael Kueppers z ESA ocenił, że Deimos przypomina „stertę gruzu”, podobnie jak wiele asteroid – to nie oznacza, że jest przechwyconą asteroidą, lecz że mógł powstać podobnie, np. z materiału wyrzuconego z Marsa.
Badacze zaznaczają, że alternatywne wyjaśnienia wciąż są możliwe, ale hipoteza daje przewidywania do zweryfikowania przez przyszłe misje, w tym japońską Martian Moons eXploration. Ten sam kod wykorzystano wcześniej przy uderzeniu sondy DART w asteroidę Dimorphos – jego trafność zweryfikuje jesienią sonda Hera.
Źródło: ESA
Czytaj też: To odkrycie zszokowało astronomów! W kosmosie istnieje „gwiazda czarnej dziury”!
Grafika tytułowa: NASA Hubble Space Telescope / Unsplash

