Narodowa duma narodową klapą? Problemy Izery!

Izera miała być polską dumą. Samochodem, który zelektryfikuje polskie drogi. Nowym „Maluchem” XXI wieku, który będzie przełomem dla kierowców znad Wisły. Jak się jednak okazuje, przedsięwzięcie może okazać się spektakularną klapą. Pojawiły się bowiem ogromne problemy związane z budową fabryki dla polskiej marki samochodów elektrycznych.

Izera z problemami?

Izera miała być polskim, elektrycznym samochodem dla ludu. Nie sposób skrytykować samą koncepcję. W końcu zachodnie auta elektryczne są ciągle bardzo drogie i przy naszych polskich zarobkach mimo wszystko ciężko dorobić się takiego eko-auta. Pomysł polskich władz związany z uruchomieniem produkcji „narodowego samochodu elektrycznego” mógłby być więc strzałem w dziesiątkę, jeśli byłoby ono dobrze wykonane i sprzedawane w niezłej cenie.

Problem w tym, że komplikacje pojawiają się już na etapie budowy fabryki Izery. Nie zostały nawet przygotowane pod nią grunty, a przecież planowo pierwsze samochody miały zjechać z taśm montażowych już w 2024 roku. Dziś wiemy, że nie ma na to szans. Co ciekawe – nie wyłoniono też jeszcze firmy, która miałaby zająć się budową samej fabryki. Cały projekt jest więc jeszcze w powijakach i póki co nie widać światełka w tunelu.

Czytaj też: Elektromobilność – ekologia czy ideologia?

Miejmy nadzieję, że sytuacja wokół Izery wkrótce się wyprostuje i że za kilka lat na polskie drogi wyjedzie rodzimy samochód elektryczny za rozsądne pieniądze. To bardzo potrzebne w naszym kraju, w którym, póki co na elektromobilność mogą pozwolić sobie nieliczne osoby.