ESA zawiera nową umowę z NASA dotyczącą programu ISS
Europejska Agencja Kosmiczna niespodziewanie odwołała zaproszenie do składania ofert na transport ładunków na ISS, które miało pomóc w realizacji zobowiązań wynikających z mechanizmu wspólnych kosztów eksploatacji stacji (CSOC).
W praktyce chodzi o to, że wszyscy partnerzy ISS w tym Europa muszą dokładać się do jej utrzymania, zapewniając m.in. transport zaopatrzenia i załóg. Do tej pory ESA spłacała swoją „orbitalną składkę” głównie dzięki statkom ATV, a później poprzez budowę modułów serwisowych dla amerykańskiego Oriona.
Jesienią 2025 roku agencja uznała jednak, że potrzebuje nowego rozwiązania i ogłosiła przetarg na komercyjny transport ładunków. Wymagania były ambitne: do 2028 roku należało dostarczyć nawet 5 ton ładunku pod ciśnieniem. To automatycznie skierowało uwagę ESA w stronę amerykańskich dostawców, z Cygnusem Northrop Grumman na czele. Niespełna dwa miesiące później zaproszenie zostało anulowane – oficjalnie z powodu „zmian programowych”.
Dopiero w styczniu, podczas dorocznej konferencji ESA, pojawiły się konkrety. Daniel Neuenschwander, dyrektor ds. eksploracji ludzkiej i robotycznej, ujawnił, że agencja porozumiała się z NASA w sprawie nowej umowy barterowej, która zmniejsza zapotrzebowanie na klasyczne usługi transportowe, a jednocześnie otwiera drzwi dla europejskiego powrotu ładunków z orbity.
– W ramach tego nowego programu barterowego mamy teraz mniejsze wymagania dotyczące komercyjnych usług transportowych i wprowadziliśmy korzystanie z usług LEO Cargo Return Services jako części umowy. Oznacza to, że Stany Zjednoczone zezwolą Europie na świadczenie usług powrotu ładunków z niskiej orbity w ramach współpracy przy ISS. Myślę, że to doskonała wiadomość – powiedział Neuenschwander.
Portal branżowy zwraca uwagę, że to nie jest zupełnie nowy pomysł. ESA już w 2023 roku uruchomiła inicjatywę LEO Cargo Return Services, której celem jest stworzenie europejskiego, komercyjnego statku zdolnego nie tylko dowozić, ale i bezpiecznie sprowadzać ładunki z orbity. Rok później pierwsze kontrakty trafiły do The Exploration Company oraz Thales Alenia Space Italia. W listopadzie 2025 roku państwa członkowskie poszły o krok dalej, zapewniając pełne finansowanie drugiej fazy programu, obejmującej demonstracyjne loty na ISS do połowy 2029 roku.
Co więcej, jak ujawnił Neuenschwander, Europa zadeklarowała się jako główny klient kolejnych czterech misji po udanych demonstratorach. Wszystko wskazuje na to, że właśnie one staną się walutą w nowej umowie barterowej z NASA.
W efekcie zamiast jednorazowej, kosztownej misji realizowanej przez amerykańskiego dostawcę, ESA stawia na długofalową strategię: rozwój własnych kompetencji w zakresie transportu i powrotu ładunków z orbity. To sygnał, że Europa chce być nie tylko pasażerem na ISS, ale również pełnoprawnym graczem w nadchodzącej, coraz bardziej komercyjnej erze lotów na niską orbitę okołoziemską.
Źródło: europeanspaceflight.com
Czytaj też: Młode galaktyki szybko rosną. Badanie naukowców z USA
Grafika tytułowa: Norbert Kowalczyk / Unsplash

