Chery Tiggo 7 Plugin – absurdalnie niskie spalanie w komfortowym SUV-ie

Myślałeś, że oszczędna hybryda pali 5 litrów w mieście? Chery Tiggo 7 potrafi zejść ze spalaniem do absurdalnie niskiego poziomu, lekko powyżej jednego litra!

Chińska motoryzacja przestała być jedynie rynkową ciekawostką, a stała się niezwykle dynamicznym i aktywnym graczem. Producenci z Państwa Środka wręcz bombardują nas nowymi rewelacjami, realizując błyskawiczną i precyzyjnie zaplanowaną strategię rynkowej ewolucji. Na początku ich głównym argumentem była bezkonkurencyjna cena zakupu, która kusiła kierowców szukających oszczędności. Szybko jednak dołożono do tego kolejny potężny atut: niezwykle bogate wyposażenie seryjne, oferujące w standardzie technologie i dodatki, za które u tradycyjnych rywali trzeba było słono dopłacać albo płacić abonament miesięczny. Gdy zniknęły braki sprzętowe, przyszła pora na estetykę. Dzięki masowemu rekrutowaniu czołowych europejskich stylistów, dawne, niezgrabne kopie ustąpiły miejsca nowoczesnym, odważnym i dojrzałym designersko projektom, które autentycznie przyciągają wzrok na ulicy.

Następnym etapem ofensywy było ostateczne przełamanie dawnych stereotypów. Chińskie auta otrzymały rozbudowane pakiety zaawansowanych asystentów kierowcy (ADAS) i systemów bezpieczeństwa, coraz częściej zdobywając bez kompleksów maksymalne pięć gwiazdek w rygorystycznych testach zderzeniowych Euro NCAP. Obecnie obserwujemy najnowszy, być może najważniejszy rozdział tej historii: nacisk na ultraoszczędną eksploatację. Dzięki dominacji w łańcuchach dostaw, własnym, innowacyjnym technologiom produkcji baterii oraz wysokowydajnym napędom elektrycznym i hybrydowym (PHEV), azjatyckie marki zaczęły oferować gigantyczne zasięgi przy minimalnym zużyciu energii, co drastycznie obniża codzienne koszty użytkowania. W obliczu tak potężnego, wielotorowego uderzenia i wciąż utrzymanej przewagi cenowej, pytanie nie brzmi już, czy europejska konkurencja ma się czego obawiać. Pytanie brzmi raczej: czy producenci ze Starego Kontynentu zdążą się obudzić i zrestrukturyzować swoje cenniki, zanim całkowicie stracą rynkową dominację na własnym podwórku?

Bez fajerwerków, ale z klasą

Zacznijmy od wyglądu, bo Chery Tiggo 7 Phev nie jest królem krzykliwej stylistyki, tylko raczej eleganckim sąsiadem w dobrze skrojonym, choć niezbyt ekstrawaganckim garniturze. Przód wita nas potężnym, niemal pionowym grillem, który dodaje mu nieco groźnego charakteru, idealnie współgrając z ostro zarysowanymi reflektorami LED. Z profilu to klasyczny, całkiem postawny SUV z zachowawczą linią, w której wyeksponowano zaledwie kilka delikatnych przetłoczeń, a całość osadzono na felgach z grubymi, bardziej komfortowymi niż sportowymi oponami. Tył samochodu zamyka modna, rozciągnięta na całą szerokość blenda świetlna, nadając mu nowoczesnego sznytu, gdy odjeżdżasz spod świateł. Jeśli chodzi o to, ile miejsca zajmiesz na parkingu, przygotuj się na całkiem solidne wymiary – ten rodzinny krążownik ma 4553 milimetry długości, 1862 milimetry szerokości oraz 1696 milimetrów wysokości, przy czym osie rozsunięto na przyzwoite 2670 milimetrów.

Przeczytaj też: Chery Tiggo 9 PHEV – luksusowy wygląd, masa gadżetów i wygodna jazda także na samym prądzie

Królestwo ekranów

Kiedy wskoczysz za kierownicę, od razu poczujesz, że projektanci postanowili podpatrzeć najlepszych, ale na szczęście po drodze nie przekombinowali. Kierownica z grubym, mięsistym wieńcem idealnie leży w dłoniach, choć dla koszykarzy z długimi nogami może wydawać się umieszczona minimalnie za daleko. Przed Twoimi oczami zamiast tradycyjnych wskazówek lśnią cyfrowe zegary wkomponowane w jeden, potężny, zakrzywiony panel o przekątnej 24,6 cala, który płynnie przechodzi w ekran centralny. Sama deska rozdzielcza ma bardzo klasyczny, poukładany układ, co jest cudownym wytchnieniem w świecie, gdzie wszystko upycha się w dotykowym menu. Centralny wyświetlacz odpowiada za multimedia i nawigację, ale tuż pod nim znalazły się fizyczne przyciski do obsługi klimatyzacji, co jest tak wspaniałym powrotem do normalności, że chce się wstać i bić brawo. Środkowy tunel to czysta funkcjonalność z wygodnym, bardzo płynnie działającym wybierakiem kierunku jazdy, sprytnymi schowkami oraz bezprzewodową ładowarką, a wszystko to zmontowane solidniej, niż mogłaby na to wskazywać cena w cenniku.

Miękko i przyjemnie

Zostawmy na chwilę ekrany i skupmy się na tym, do czego faktycznie będziesz się przytulać, bo tapicerka w tym aucie to osobny temat do dyskusji. Deska rozdzielcza została obita materiałami, które na szczęście nie skrzypią na wybojach i choć w niektórych ukrytych miejscach czuć budżetowe cięcia księgowych, to górna część sprawia bardzo przyzwoite, miękkie w dotyku wrażenie. Kierownica otulona jest materiałem skóropodobnym, który przyjemnie leży pod palcami i nie wyślizguje się z rąk, nawet gdy zestresujesz się podczas parkowania równoległego w zatłoczonym centrum handlowym. Fotele, zwłaszcza w bogatszej wersji Premium, pokryte są perforowaną ekoskórą, która nie dość, że wygląda zaskakująco luksusowo, to jeszcze może być wentylowana, ratując Twoje plecy przed upoceniem w gorące, letnie popołudnia.

Przeczytaj też: Skoda Kodiaq PHEV – Rodzinny lotniskowiec z wtyczką

Co pod maską piszczy

Pod blachą dzieje się prawdziwa magia, ale od razu sprostujmy: to pełnoprawna hybryda z wtyczką (PHEV), co oznacza, że akumulator ładujemy z zewnętrznego źródła, a nie tylko klasyczny układ „samoładujący się” (HEV). Układ napędowy Chery Super Hybrid łączy turbodoładowany silnik spalinowy 1.5 T-GDi z wydajnym napędem elektrycznym, co w duecie daje potężną moc systemową aż 279 koni mechanicznych. Charakterystyka pracy tego zestawu jest jedwabiście gładka, a hybrydowa, automatyczna przekładnia 1DHT tak sprytnie żongluje źródłami mocy, że silnik benzynowy budzi się do życia niemal niezauważalnie, a auto chętnie i dynamicznie zrywa się do startu bazując wyłącznie na prądzie. Ekonomia jazdy to absolutny as w rękawie tej chińskiej konstrukcji – dzięki dużej baterii o pojemności 18,3 kWh, w mieście i na krótszych dystansach samochód potrafi przejechać do 90 kilometrów w trybie bezemisyjnym/EV, redukując zużycie paliwa do zera. Natomiast w trybie hybrydowym, spalanie to zaledwie 1,2 litra. W dłuższej trasie napęd płynnie przechodzi w tryb hybrydowy (ze średnim zużyciem w cyklu mieszanym wynoszącym około 6,0 l/100 km po wyczerpaniu prądu), co przy pełnym baku i naładowanej baterii pozwala na osiągnięcie imponującego łącznego zasięgu dochodzącego do 1200 kilometrów.

Kanapa na kółkach

Jeśli szukasz sportowych emocji i twardego zawieszenia do połykania ostrych łuków, to pomyliłeś adresy, bo Chery Tiggo 7 PHEV zostało zestrojone na miękko. W mieście to cudowna sprawa, bo samochód połyka wszelkie krawężniki, dziury i studzienki, a układ kierowniczy pracuje tak lekko, że kierownicę można by obracać jedym palcem, co przy manewrowaniu jest wręcz zbawienne. Z kolei na trasie, po wjechaniu na drogi ekspresowe i autostrady, auto gładko płynie przed siebie, a we wnętrzu panuje zaskakująca cisza, bo warkotu silnika spalinowego z reguły w ogóle nie słychać. Trzeba jednak pamiętać, że przy wyższych prędkościach to rozbujane zawieszenie i nieco gumowy, odcięty od rzeczywistości układ kierowniczy wymagają ciągłego skupienia i pilnowania toru jazdy, więc jazda z ułańską fantazją zdecydowanie odpada.

Technologia i bezpieczeństwo

Azjatyccy inżynierowie wzięli garść najnowocześniejszych czipów i dorzucili do tego modelu dosłownie wszystko, co mieli pod ręką, oferując na pokładzie aż dwadzieścia cztery zaawansowane systemy wspomagania kierowcy. Samochód na każdym kroku stara się uratować Cię przed własną nieuwagą, aktywnie korzystając z automatycznego hamowania awaryjnego, asystenta utrzymania pasa ruchu czy adaptacyjnego tempomatu, który odwala najgorszą robotę w nudnych, popołudniowych korkach. Nowoczesne technologie to nie tylko sztywne trzymanie się przepisów, ale też rozrywka, dlatego dostajesz świetnie działające, bezprzewodowe środowisko Apple CarPlay i Android Auto, bez których współczesny kierowca czuje się jak bez ręki. Prawdziwym hitem, ułatwiającym życie na co dzień, jest system kamer z widokiem 540 stopni, który nie dość, że idealnie pokazuje otoczenie dookoła auta, to potrafi jeszcze wygenerować przezroczysty obraz tego, co znajduje się bezpośrednio pod przednimi kołami.

Podsumowanie

Podsumowując całe to dalekowschodnie zamieszanie, Chery Tiggo 7 PHEV to obecnie jedna z najbardziej zdroworozsądkowych i przyjaznych portfelowi propozycji dla rodzin, które chcą jeździć wygodnie. Wśród jego największych zalet bez wątpienia brylują: rewelacyjnie niskie spalanie w ruchu miejskim, bezszelestna praca napędu, potężna dawka nowoczesnej technologii w standardzie i absolutny triumf komfortu nad jakimkolwiek sportowym zacięciem. Jasne, że zbyt miękkie zawieszenie i sztucznie działający układ kierowniczy nie każdemu przypadną do gustu, ale hej, nie kupujesz tego auta, żeby urywać ułamki sekund na torze wyścigowym. Cały ten, naszpikowany elektroniką i wyjątkowo oszczędny pakiet wyceniono w Polsce na 124 900 złotych.