[NASZE WIDEO] Chcą sprzedawać ci światło słoneczne – kupisz?

Nocą jest… ciemno, co bardzo utrudnia niektóre rzeczy. Kalifornijski startup chce dostarczać nocą słońce na zamówienie i właśnie szykują się do pierwszego testu.

Wygląda to rewolucyjnie, ale są też spore zastrzeżenia. Pomysł nie jest nowy. Już w 1992 Rosjanie umieścili na orbicie satelitę Znamya 2, 20 metrowe zwierciadło z metalizowanej folii. „Zajączek” odbitego od niego światła o średnicy 5 kilometrów i jasności Księżyca w pełni przejechał przez całą Europę, od Francji aż do Rosji, ale przedsięwzięcie upadło z braku środków. Dziś pałeczkę przejmuje firma Reflect Orbital, która właśnie szykuje się do wystrzelenia pierwszego, prototypowego satelity. Earendil-1 – bo tak ma się nazywać ich orbitalne lustro – kto wie, skąd ta nazwa? – będzie tylko testem. W ciągu następnych czterech lat firma chce wynieść ponad 5000, a w ciągu dekady aż 50 000 satelitów, które działając razem mają móc oświetlić wybrany kawałek Ziemi z jasnością porównywalną do światła dziennego przez kilka minut, na poziomie dobrze oświetlonego pokoju przez kilka godzin, albo na poziomie ulicznych latarni non-stop.

Zastosowań jest milion: można utrzymywać działanie farm solarnych, oświetlać miejsce pracy służb ratunkowych w razie katastrofy lub plac budowy, żeby prace trwały całą dobę. Problemy? Światło można skierować w różne miejsca i włączać oraz wyłączać. Jeśli w rejonie, który zostanie oświetlony ktoś patrzył właśnie przez teleskop, może stracić wzrok. Światło w środku nocy może też zaburzać rytmy dobowe zwierząt, szczególnie gatunków migrujących, które orientują się dzięki naturalnym zmianom jasności. Zastanawiam się też nad… mniej pokojowymi zastosowaniami – możliwość skierowania dużej ilości energii w wybrane miejsce na lądzie, oceanie, w powietrzu czy na orbicie wygląda dość groźnie. A co wy o tym sądzicie?