Honda Prelude – piękna, surowa, sportowa… niestety oszczędna i wolna
Są rzeczy za które można ten samochód pokochać, ale są też takie za które można go znienawidzić.
24 lata, tyle czasu minęło od ostatniej wersji modelu Prelude, który przez lata stał się legendarnym i kultowym sportowym ścigaczem Hondy. Przez dekady wzdychaliśmy do tego szybkiego, miejskiego bolidu, który z każdą nową wersją stawał się szybszy i mocniejszy, aż do teraz, gdy najnowsza odsłona zaprezentowała się napędem zapożyczonym od swoich starszych braci, modeli ZR-V i HR-V. Czy sportowy duch z silnikiem z rodzinnego SUV’a, to przepis na sukces? Przypomnijmy sobie poprzednie generacje tego długo wyczekiwanego, kultowego wozu.
Honda Prelude zadebiutowała w 1978 roku jako eleganckie, przednionapędowe coupé bazujące na rozwiązaniach modelu Accord, stanowiąc technologiczną i stylistyczną wizytówkę japońskiej marki przez ponad dwie dekady. Druga i trzecia generacja z lat 80. ugruntowały pozycję modelu dzięki niskiej silnej sylwetce z chowanymi reflektorami oraz wprowadzonym po raz pierwszy w seryjnym samochodzie osobowym innowacyjnemu systemowi czterech kół skrętnych (4WS). Czwarta (1991) i piąta generacja (1996) przyniosły jeszcze bardziej agresywną stylistykę oraz wyznaczające standardy w swojej klasie jednostki napędowe z systemem zmiennych faz rozrządu VTEC (szczególnie kultowy silnik H22A), a także zaawansowany dyferencjał ATTS rozdzielający moment obrotowy. Z powodu spadającego popytu na tradycyjne coupé produkcję zaprzestano w 2001 roku, jednak w 2023 roku Honda oficjalnie zapowiedziała powrót legendarnej nazwy w postaci hybrydowego modelu nowej generacji. Dziś, po testach Hondy Prelude 2026 mamy mieszane uczucia, bo z jednej strony to piękne auto o sportowej stylistyce, w którym precyzyjny układ kierowniczy i adaptacyjne zawieszenie jęczą bosko niczym te z Nissana GTR wydając dźwięk gniecionego metalu i gięcia, stalowych rur. Ale z drugiej strony człowiek w japońskim koncernie motoryzacyjnym, który dopuścił do Prelude napęd o całkowitej mocy 184 KM, powinien trafić do lochów na dożywocie, bez możliwości apelacji o cokolwiek.




Piękna i … niestety nie bestia
Nie pamiętam, kiedy ostatnio wywołałem na ulicy aż takie zamieszanie. Już od pierwszego dnia testów zazdrosne spojrzenia innych kierowców i zdumione twarze przechodniów towarzyszyły mi dosłownie całą dobę. Redukcja przed światłami, szybki postój na stacji czy manewr na zatłoczonym parkingu… Gdziekolwiek się nie zatrzymałem, zewsząd dobiegały ciche zachwyty i wyciągały się głowy. Zresztą wcale się tym spojrzeniom nie dziwię. 24 lata przerwy w historii kultowego, sportowego auta, które wychowało pokolenia entuzjastów, to prawdziwa wieczność. Kiedy pamięć o tamtej legendzie powoli stawała się tylko wspomnieniem z plakatu, nagle pojawia się ona: szeroka, agresywna, wręcz przyklejona do asfaltu i absolutnie zjawiskowa Honda, która po prostu skrada całe show na drodze. Serio, nie pamiętam żeby kiedykolwiek na ulicy, oglądało się za mną tylu facetów.
Przeczytaj też: Honda CR-V Advanced E:PHEV 2WD – nowa odsłona luksusu





Sylwetka rodem z marzeń o motorsportach
Spoglądając na nową Hondę Prelude z przodu, od razu rzuca się w oczy wąski, ostro zarysowany pas przedni ze smukłymi reflektorami LED, które nadają jej wyrazistego, niemal drapieżnego spojrzenia. Z boku auto zachwyca klasyczną, perfekcyjnie proporcjonalną linią fastback o płynnie opadającym dachu, podkreśloną przez 19-calowe czarne felgi, niski profil opon i elegancko wkomponowane chowane klamki. Z tyłu szerokie biodra oraz czysty, nowocześnie zwieńczony pas świetlny nadają bryle zwartej i atletycznej postawy, która na żywo prezentuje się niesamowicie efektownie. Jeśli chodzi o dokładne gabaryty, Japończycy postawili na kompaktowe i niezwykle niskie wymiary: długość samochodu wynosi 4532 mm, szerokość to 1840 mm, wysokość zaledwie 1350 mm, a rozstaw osi mieści dokładnie 2600 mm.





Kabina w stylu retro
Po zajęciu miejsca we wnętrzu pierwszą rzeczą, jaką bierzesz w dłonie, jest mięsista, świetnie wyprofilowana kierownica, za którą umieszczono czytelne, cyfrowe zegary dostosowujące swój grafik do wybranego trybu jazdy. Cała deska rozdzielcza ma bardzo ergonomiczny, wręcz klasyczny układ z poziomą kratką nawiewów oraz tradycyjnymi, niezwykle wygodnymi w obsłudze fizycznymi pokrętłami klimatyzacji. W centrum kokpitu króluje 9-calowy dotykowy ekran centralny, który choć działa bardzo płynnie i bezproblemowo łączy się ze smartfonami, stawia przede wszystkim na przejrzystość zamiast zbędnych wodotrysków. Muszę powiedzieć, że choć jestem absolutnym fanem kokpitów Hondy, to jednak po cichu liczyłem, że nowa premiera w 2026 roku odsłoni nowe wnętrze, tymczasem środek sportowej Hondy jest niemal identyczny z ZR-V. Jak wspomniałem, nie jest to zły, a wręcz przeciwnie niemal doskonały kokpit z wieloma fizycznymi przełącznikami i pokrętłami, ale nie zmienia to faktu, że pojawił się już w innych modelach w latach poprzednich. Tuż pod nim ciągnie się wysoko poprowadzony tunel środkowy z selektorem trybów jazdy, estetycznymi panelami z logo modelu oraz tajemniczym… dedykowanym przyciskiem S+, budzącym sportowy charakter auta.





Materiały, które przyjemnie otulają
Górna część deski rozdzielczej oraz panele drzwiowe zostały wykończone miękkimi, przyjemnymi w dotyku materiałami, które w wyższych partiach zdobią eleganckie, kontrastowe niebieskie przeszycia. Sama kierownica obszyta jest gładką, wysokogatunkową skórą, która idealnie leży w dłoniach i zachęca do pewnego chwytu. Fotele to z kolei prawdziwy majstersztyk, ponieważ są głęboko wyprofilowane, doskonale trzymają na zakrętach, a ich łączona tapicerka ze wstawkami z tkaniny i skóry zapewnia genialny komfort nawet podczas wielogodzinnej trasie. Ale jest pewne ale… fotele są ręcznie sterowane, nie mają wentylacji, posiadają jedynie podgrzewanie. Nie chcę się czepiać, ale konkurencja nie tylko europejska oferuje w niższych cenach fotele z pełną elektryką, wentylacją masażem, regulacją lędźwiową oraz elektryczne podnóżki. Zasadniczo można powiedzieć ze w 2026 te opcje stały się już dla wielu producentów standardem. Pozycja kierowcy w aucie jest niska, sportowa, faktycznie czasem ma się wrażenie szorowania tyłkiem po asfalcie, ale na szczęście zawieszenie zestrojono kapitalnie, dzięki czemu kręgosłup wychodzi z tej przygody bez szwanku.
Przeczytaj też: Hybrydowy SUV Honda ZR-V e-HEV – prawdziwa przyjemność z jazdy





Hybrydowe serce
Pod maską pracują silniki benzynowy o pojemności 2.0 litra oraz elektryczny, które tworzą zgrany układ hybrydowy e:HEV o łącznej mocy 184 KM. Całość działa w oparciu o przekładnię jednostopniową, jednak dzięki innowacyjnemu systemowi S+ Shift auto potrafi perfekcyjnie symulować wirtualne zmiany przełożeń, eliminując znane z bezstopniowych skrzyń wycie i nadając przyspieszaniu rasowego brzmienia. Auto przyspiesza do pierwszej setki w około 8,2 sekundy, zapewniając zasięg rzędu 700-800 kilometrów na jednym 40-litrowym baku. Największe wrażenie robi jednak zużycie paliwa, bo w spokojnej trasie oraz w zatłoczonym mieście bez problemu uzyskasz wynik na poziomie 4,5 do 5,2 l/100 km, a nawet przy bardzo agresywnej jeździe trudno przekroczyć progi 7 litrów. Ale… czy w sportowym aucie interesuje nas oszczędne spalanie? Na miejscu Hondy nie chwaliłbym się małym zużyciem paliwa i dużym zasięgiem. Natomiast 184 konie mechaniczne to niestety mało, bardzo, bardzo mało. Powiem tak, jeżeli auto wygląda na szybkie, to musi być szybkie, jak wygląda na 400 koni, to powinno mieć 400 koni albo więcej. Z czterech dostępnych trybów jazdy używałem tylko jedynego słusznego GT, bo inne jak: Comfort, Sportowy czy Indywidualny nie wchodziły w grę. Żeby wzmocnić swoje odczucia jazdy super bolidem, używałem cały czas trybu dodatkowego S+, który robi większe show niż użytek w sportowym prowadzeniu.





S jak symulowana szybkość
Przycisk S+ w nowej hybrydowej Hondzie Prelude aktywuje specjalny tryb wirtualnej skrzyni biegów, stworzony po to, aby nadać bezstopniowemu napędowi e:HEV sportowy, angażujący charakter. Po jego wciśnięciu cyfrowy zestaw wskaźników przełącza się z wskaźnika poboru mocy na tradycyjny obrotomierz ze wskaźnikiem przełożenia, a manetki przy kierownicy zmieniają swoją funkcję – zamiast regulować poziom hamowania rekuperacyjnego, pozwalają na ręczną zmianę 8 symulowanych biegów. Samochód wyostrza wtedy reakcję na gaz, precyzyjnie synchronizuje dźwięk i obroty silnika spalinowego z przyspieszeniem, a także symuluje szarpnięcia oraz redukcje biegów przy dohamowaniach. Daje to kierowcy wrażenie prowadzenia auta ze sportową, stopniowaną przekładnią dwusprzęgłową bez rezygnacji z płynności i niskiego zużycia paliwa napędu hybrydowego. Aktywacja S+wpływa na zachowanie samochodu w zależności od aktualnie wybranego trybu jazdy:



Tryb Comfort: Naciśnięcie S+ działa jak przycisk natychmiastowego wyprzedzania. Układ napędowy z cichego i skupionego na oszczędzaniu energii przechodzi w stan gotowości – wyostrza się reakcja na wciśnięcie gazu, silnik spalinowy wkręca się na wyższe obroty, a kierowca zyskuje natychmiastową kontrolę nad symulowanymi biegami za pomocą manetek. Po chwili spokojnej jazdy lub ponownym wciśnięciu przycisku auto wraca do łagodnego charakteru.
Tryb GT: S+ dodaje zastrzyk dynamiki do zbalansowanego strojenia. Prowadzenie staje się bardziej angażujące, układ wydechowy generuje wyraźniejszy dźwięk zsynchronizowany z obrotami, a symulowane zmiany biegów dają odczuwalny punkt oporu i wyrazisty impuls sensoryczny podczas przyspieszania.
Tryb Sport: W tym trybie S+ stanowi pełne rozwinięcie możliwości samochodu. System nie tylko symuluje szybkie redukcje biegów z dopasowaniem obrotów (tzw. „międzygaz”) podczas ostrego dohamowania do zakrętu, ale także maksymalnie utwardza i wyostrza sprzężenie układu kierowniczego z napędem, utrzymując silnik w optymalnym zakresie generowania mocy.





Prowadzenie, które wywołuje uśmiech
W mieście Prelude czaruje zwinnością, bezszelestnym ruszaniem na samym prądzie i prawie… natychmiastową reakcją na wciśnięcie pedału gazu, co pozwala sprawnie wciskać się w każdą lukę w ruchu. Prawdziwa magia dzieje się jednak po wyjechaniu na kręte drogi pozamiejskie, gdzie bezpośrednio odczujemy elementy zawieszenia oraz układu kierowniczego pożyczone wprost od mocnego Civica TypeR. Nadwozie niemal w ogóle nie przechyla się na zakrętach, precyzja prowadzenia jest wręcz chirurgiczna, a samochód klei się do asfaltu z niesamowitym spokojem. O dziwo, mimo genialnych właściwości jezdnych, zawieszenie nie wyciągnie z Ciebie plomb na nierównościach i z powodzeniem połyka kilometry w bardzo komfortowych warunkach. A to wszystko dzięki adaptacyjnymu systemowi tłumienia amortyzatorów (Adaptive Damper System). Podwozie nowej Hondy Prelude czerpie rozwiązania bezpośrednio ze sportowego Civica Type R, łącząc przednie kolumny MacPhersona ze specjalną konstrukcją o oddzielonej zwrotnicy (Dual-Axis Strut), która drastycznie zmniejsza promień zataczania i eliminuje zjawisko szarpania kierownicą przy mocnym przyspieszaniu. Z tyłu zastosowano zawieszenie wielowahaczowe, a całe podwozie współpracuje z adaptacyjnym systemem tłumienia amortyzatorów (Adaptive Damper System) o zmiennej sztywności oraz sportowym układem hamulcowym Brembo z czterotłoczkowymi zaciskami. W efekcie zawieszenie gwarantuje niesamowicie precyzyjne czucie drogi, wysokie dopasowanie do zakrętów i płaski skłon do przechyłów nadwozia.




Elektroniczny stróż na pokładzie
O bezpieczeństwo oraz komfort podróżowania dba rozbudowany pakiet systemów asystujących Honda SENSING. Na pokładzie znajdziemy inteligentny tempomat adaptacyjny z funkcją podążania za pojazdem, bardzo płynnie działającego asystenta utrzymania pasa ruchu oraz system automatycznego hamowania awaryjnego z wykrywaniem pieszych i rowerzystów. Auto wyposażono również w monitorowanie martwego pola, system rozpoznawania znaków drogowych, automatyczne światła drogowe LED oraz kompletny zestaw czujników parkowania z kamerą cofania.














Piękna misja na wymarłym rynku
Nowa Honda Prelude 2026 to niesamowicie odświeżający powiew na dzisiejszym rynku motoryzacyjnym. Zbierając jej najważniejsze zalety w całość, otrzymujesz zjawiskowy wygląd supersamochodu, niesamowicie precyzyjne prowadzenie, fenomenalne fotele oraz napęd, który pali symboliczne ilości paliwa przy zachowaniu doskonałej kultury pracy. Tylko trzeba sobie zadać pytanie czy faktycznie decydują się na sportową furę, zadowoli nas efektowane spalanie i 184KM. Moim skromnym zdaniem auto jest fenomenalne, piękne, super się prowadzi, ale ma za mało mocy. Bez większych problemów można by dać mocniejszy silnik elektryczny, turbinę albo mocniejszą jednostkę spalinową. Kocham ten wóz, ale odnoszę wrażenie, że dopiero po pierwszym lifcie dodającym mocy, pokaże prawdziwe pazury. Tego mu życzę. Cennik Hondy Prelude w dobrze wyposażonej wersji Advance startuje od kwoty 214 500 zł.

