Kupujesz spalacze tłuszczu lub tabletki na pamięć? Pilne ostrzeżenie po badaniach naukowych!

Badania prowadzone przez naukowców z Uniwersytetu Łódzkiego rzucają nowe światło na bezpieczeństwo suplementów diety zawierających hordeninę – substancję, która przez lata była promowana jako środek poprawiający koncentrację, zwiększający poziom energii i wspomagający spalanie tłuszczu.

Wyniki tych prac mają duże znaczenie praktyczne, ponieważ pokazują, jak ważna jest kontrola jakości produktów dostępnych na rynku i jak istotną rolę odgrywa niezależna weryfikacja deklaracji producentów.

Hordenina jest naturalnie występującym alkaloidem obecnym między innymi w niektórych odmianach jęczmienia, kaktusach i akacjach. Związek ten działa pobudzająco na organizm, wpływając na układ nerwowy i krążenia. Może przyspieszać pracę serca oraz podnosić ciśnienie tętnicze, dlatego ze względu na potencjalne zagrożenia dla zdrowia został objęty zakazem stosowania w produkcji żywności. Uczeni z Uniwersytetu Łódzkiego jako pierwsi na świecie opracowali nową metodę elektrochemicznego oznaczania hordeniny. Dzięki zastosowaniu nowoczesnych rozwiązań badacze stworzyli narzędzie pozwalające precyzyjnie określać zawartość tej substancji zarówno w suplementach diety, jak i w piwie, w którym występuje ona naturalnie. Opracowana procedura może w przyszłości znaleźć zastosowanie w laboratoriach zajmujących się kontrolą jakości żywności i suplementów.

Podczas analiz naukowcy odkryli niepokojące zjawisko

Kolejne kapsułki pochodzące z tego samego opakowania suplementu zawierały różne ilości hordeniny. Różnice sięgały od kilku do nawet kilkudziesięciu procent, mimo że producent deklarował jednakową zawartość substancji czynnej w każdej kapsułce. Wyniki zostały następnie niezależnie potwierdzone przez badaczy z Uniwersytetu Jagiellońskiego przy użyciu metod chromatograficznych, co dodatkowo zwiększyło wiarygodność uzyskanych danych. Odkrycie ma szczególne znaczenie dla osób cierpiących na nadciśnienie, zaburzenia rytmu serca lub innych pacjentów wrażliwych na działanie substancji pobudzających. W ich przypadku nieprzewidywalne dawki mogą zwiększać ryzyko wystąpienia niepożądanych skutków zdrowotnych. Badania pokazują również, że suplementy diety nie podlegają tak rygorystycznym procedurom kontroli jak leki, dlatego deklaracje producentów nie zawsze odzwierciedlają rzeczywistą zawartość preparatu.

Prace łódzkich naukowców pokazują, jak nowoczesne metody analityczne mogą wspierać nadzór nad jakością produktów dostępnych na rynku i pomagać w wykrywaniu nieprawidłowości, które mogą mieć wpływ na zdrowie konsumentów. Wyniki badań stanowią również ważne przypomnienie, że obietnice szybkiej poprawy koncentracji, wzrostu energii czy przyspieszonego spalania tłuszczu powinny być oceniane z dużą ostrożnością. Zdaniem badaczy najlepszą ochroną konsumentów pozostają rzetelna wiedza oraz świadome podejście do stosowania suplementów. Warto krytycznie analizować marketingowe hasła, sprawdzać dostępne wyniki badań naukowych i pamiętać, że nawet najbardziej reklamowany preparat nie zastąpi zdrowej diety, odpowiedniej ilości snu ani właściwego leczenia. Opracowana przez naukowców metoda może natomiast stać się cennym narzędziem wspierającym bezpieczeństwo produktów i lepszą ochronę zdrowia publicznego.

Źródło: Uniwersytet Łódzki

Czytaj też: Przełomowe odkrycie psychologów z Polski. Oto dlaczego tak łatwo usprawiedliwiamy agresję

Grafika tytułowa: Myriam Zilles / Unsplash