[NASZE WIDEO] Recenzja Nothing Phone (4a) Pro: Nikt im nie powiedział, że tak się nie robi

Mam tu dziś smartfon niezwykły. Wiem, słyszeliście to wiele razy, ale ten rzeczywiście wymyka się łatwym ocenom. A może, wręcz przeciwnie? Zaraz opowiem ci, co musisz wiedzieć o Nothing Phone (4a) Pro przed podjęciem decyzji o zakupie. Gotowy?

Marka: Czym jest Nothing i czy mogę mu ufać?

Nothing to marka założona przez Carla Peia, czyli gościa, którego część z was może kojarzyć jako współzałożyciela OnePlus. To naprawdę rzadki przypadek, kiedy startującej od zera marce nie mającej wsparcia wielkich graczy rynku mobilnego udało zdobyć serca – a przynajmniej portfele –  na tyle dużej liczby użytkowników, że była w stanie nie tylko przetrwać cztery lata, ale też rozwijać się, rozszerzać portfolio urządzeń a nawet wypączkować subbrand – CMF. To prawdziwa sztuka i bardzo, bardzo ich za to szanuję.

Marka kreuje się na buntowniczą i kreatywną alternatywę dla nudnych mainstreamowych producentów, kładzie bardzo mocny nacisk na wyrazisty i wyróżniający się design i dopieszczoną, spójną estetykę, także na poziomie softu. Charakterystyczne dla Nothing jest stosowanie komponentów, które są „wystarczająco dobre” do danego zastosowania oraz pozbywanie się różnego rodzaju funkcji i cech, które w ich ocenie nie są dla użytkowników kluczowe.

Nakładka Nothing OS jest bardzo lekka, a optymalizacja oprogramowania często nadrabia wspomniane zastosowanie niedrogich komponentów. Projektanci marki zawsze szukają też sposobów na to, żeby zaoferować użytkownikom coś, czego nie ma nigdzie indziej – jak na przykład interfejs Glyphs.

Nothing to nie jest marka dla każdego, ale jej antyestablishmentowa historia, niezwykła estetyka i odwaga do eksperymentów trafia do wielu użytkowników.

Telefon: Nothing Phone (4a) Pro w kontekście

Nothing Phone (4a) Pro jak sama nazwa wskazuje, należy do czwartej generacji średniopółkowych smartfonów tej marki, oznaczanych literką (a). Firma wypuszcza je ostatnio parami – model zwyczajny i „pro” – które jednak nie różnią się jakoś diametralnie: mówimy tu o zmienionym designie (ok, to dla wielu miłośników Nothing bardzo ważna różnica), lepszym zestawie aparatów fotograficznych, ciut stweekowanym SOC i kilku innych dodatkach w rodzaju obsługi e-SIM.

W tej chwili bazowy model Nothing Phone (4a) Pro wyposażony w pamięć 8 / 128 GB kosztuje standardowo około 2100 złotych, a ten, który mam w testach – 12 / 256 gigabajtów – około 2400. Oczywiście, ceny będą się wahać w zależności od zmian w czasoprzestrzeni, czyli gdzie i kiedy będziecie szukać – ale macie już ogólne pojęcie.

Model Phone (4a) „bez-Pro” kosztuje w wersji 8 / 128 około 1600 złotych, a w wersji 12 / 256 – 1900 złotych. Czy dorzucenie tych pięciu stówek do „Pro” się opłaca, czy nie, to zależy od indywidualnych potrzeb, na przykład wspomnianego e-SIM-a, ale zasadniczo 12 / 256 „bez-pro” wygląda na sweet spot.

A, jeszcze wersje kolorystyczne: Pro dostępny jest w odmianach czarnej, różowej i białej – która tak naprawdę jest raczej szara, w kolorze naturalnego aluminium – a „nie-pro” w wersjach czarnej i białej.

Cechy i możliwości: Konkrety

Zanim pogadamy o tym, co jest w środku Niczego – to zabrzmiało filozoficznie – zajmijmy się tym, co na zewnątrz, bo jak już mówiłem, w przypadku tej marki to co najmniej równie ważne, jeśli nie ważniejsze. Nothing Phone (4a) Pro ma się tu czym pochwalić i czy wyróżnić: należy do bardzo, bardzo elitarnego dziś grona smartfonów z obudową wykonaną w całości z aluminium. Tak, to monolityczny blok lotniczego aluminium, taki jakie były modne dawno, dawno temu, u zarania ery smartfonów. Ech, HTC Legend…! Zostaw komentarz, jeśli pamiętasz te czasy!

Nie wiem, jak wy, ale ja uwielbiam aluminium. Lekkie, wytrzymałe, przyjemnie chłodne w dotyku, z matową powierzchnią, która zupełnie nie łapie odcisków palców… W dodatku nie tłucze się od byle upadku, jak szklane plecki i świetnie odprowadza ciepło! Ale ten materiał ma też swoje poważne wady. Strrrrrasznie się rysuje, szybko tracąc swój idealny wygląd, a jeśli obudowa nie zostanie zaprojektowana w odpowiedni sposób, z dobrze pomyślanymi antenami, to efektem mogą być problemy z łącznością.

Nie pokażę wam w praktyce, jak Nothing Phone (4a) Pro się rysuje, bo testowy egzemplarz spędził ze mną trochę za mało czasu, ale nie miejcie złudzeń, to będzie bardzo widać. Pewnym ratunkiem może być fakt, że inaczej niż w poprzednich modelach, tu dostajemy w pudełku także silikonowe etui – proste, ale wyglądające estetycznie i solidne.

Mogę wam za to powiedzieć, że problemów z zasięgiem nie stwierdzono. Testowaliśmy go zarówno w mieście, gdzie jest dużo BTS-ów, ale też są tunele, piwnice, żelbeton i mnóstwo interferencji, jak i na wsi, gdzie czasem trzeba pomachać ręką nad głową, żeby coś złapać i nie ma różnicy względem innych smartfonów.

Nothing Phone (4a) Pro ma certyfikat wodoodporności IP65, czyli potwierdzoną odporność tylko na zachlapanie, ale producent na podstawie wewnętrznych testów deklaruje odporność na pełne zanurzenie do 25 centymetrów na 20 minut, czyli tak praaaaaawie IP68. Czemu nie ma na to papierka? Nie wiem, może było drożej, a Nothing to mała firma i oszczędza gdzie może. W każdym razie, sprawdziłem i faktycznie wszystko jest OK. Nawet po 35 minutach.

Ekran o przekątnej 6,83″ wykonany w technologii AMOLED ma odświeżanie do 144 Hz – co jest dostępne w kilku aplikacjach –  niezłą jak na ten rozmiar i półkę gęstość pikseli 440 PPI oraz jasność mającą sięgać w szczycie do 5000 nitów, co jednak, jak zwykle, jest wartością dotyczącą małego wycinka ekranu, w bardzo specyficznych okolicznościach. Normalnie można osiągnąć około 700-800 nitów, do 1600 w szczycie przy sterowaniu automatycznym. Jest OK. 

SoC to koń roboczy średniej półki, czyli Qualcomm Snapdragon 7 Generacji 4, który zapewni ci wszystko, czego potrzebujesz – pod warunkiem, że nie będziesz potrzebował topowej wydajności graficznej. Ale serio, poza hardkorowym graniem, nie poczujesz. A jeśli już byś grał, to możesz cicho pośmiać się z użytkowników topowych Ósemek Elite, które throttlują po minucie pracy z maksymalną mocną, bo Siódemka w Nothingu 4a Pro może nie imponuje wydajnością, ale nie łapie zadyszki i pracuje z równo i stabilnie tak długo, jak chcesz.

Podstawą zestawu aparatów jest aparat główny 50 Megapikseli ze stosunkowo dużą fizycznie matrycą 1/1.56, pikselami o rozmiarze 1.0 µm, jasną optyką f/1.9, stabilizacją OIS oraz autofocusem dual‑pixel z detekcją fazy. Drugi moduł to 50-cio megapikselowy, peryskopowy teleobiektyw o odpowiedniku ogniskowe 80 mm (czyli zoom 3,5x), matrycy o rozmiarze 1/2.75″ i ze stabilizacją optyczną. Wreszcie trzeci aparat to biedniutki ultrawide 8 MPix z obiektywem o ogniskowej 15 mm i polu widzenia 120°. Można o nim powiedzieć tyle dobrego, że trzyma spójną kolorystykę z aparatem głównym.  Całość wspiera tryb Ultra XDR, nagrywanie 4K 30 fps, Dolby Vision HDR oraz zaawansowana stabilizacja gyro‑EIS.

Bateria ma 5080 mAh, co jeszcze dwa lata temu nazwałbym dużą pojemnością, ale dziś, wobec konkurentów oferujących po 6, 7, albo i 8 tysięcy mAh jest… wystarczające. W praktyce wygląda na to, że system jest dobrze zoptymalizowany, bo czas pracy Nothing Phone (4a) Pro nie odbiega dramatycznie od tych kolegów z gęstszymi ogniwami krzemowo-węglowymi. Jest dobrze i solidnie, chociaż skromnie. Skromniej niż w smartfonach innych marek – przynajmniej na papierze – wypada też ładowanie 50W. W praktyce, przy zastosowaniu uniwersalnych ładowarek PowerDelivery i tak szybkości ładowania są bardzo podobnie, a czas przy ładowarce zależy od pojemności baterii.

System Nothing OS 4 położony na Androidzie 16 jest ładny, szybki i przede wszystkim – prosty. Dla doświadczonych użytkowników może okazać się miejscami nieco frustrujący przez specyficzną filozofię organizacji menu ustawień – czasem można naprawdę się namęczyć szukając czegoś – ale jak się człowiek przyzwyczai, to bardzo łatwo go polubić. Nothing obiecuje trzy duże aktualizacje systemu i 6 lat poprawek bezpieczeństwa, więc bez szału, ale to w miarę typowa sytuacja.

Jeśli chodzi o łączność i wyposażenie to jest Wi‑Fi 6, BT 5.4, NFC, i – tu różnica w porównaniu do wersji „bez pro” eSIM. Nie ma bajerów w rodzaju radia czy emitera podczerwieni, ale za to głośniki stereo grają zaskakująco głośno i ładnie.

Unikalne cechy: Dlaczego ten telefon jest inny, niż wszystkie?

Pora powiedzieć parę słów o rzeczach, których nie dostaniesz od nikogo innego. Co Nothing Phone (4a) Pro ma unikalnego? Przede wszystkim wyświetlacz Glyphs Matrix składający się z matrycy 137 diodek, które mogą wyświetlać unikalne wzory sygnalizujące nadejście określonego typu powiadomienia, albo ID dzwoniącego, albo różnego rodzaju dodatkowe informacje. Jakie? Na przykład minutnik w postaci cyfrowego „piasku” w klepsydrze, albo poziom głośności – jest też integracja z innymi aplikacjami, które w jakiś sposób wyświetlają postęp danego procesu. A, i jeszcze bardzo, bardzo prymitywne lusterko do selfie! Niekonieczne, ale po prostu fajne.

Inna interesująca ciekawostka to Essential Space, czyli cyfrowy dziennik, pozwalający łatwo – za naciśnięciem jednego przycisku –  zapisywać przechwycone zrzuty ekranu i – to drugie naciśnięcie przycisku – notatki głosowe, które potem są zamieniane na tekst przez AI. Można tworzyć kolekcje tych notatek, jest też funkcja synchronizacji chmurowej przez własną usługę Nothing. Problemy? Z Essential Space można wyeksportować pliki audio, ale nie znalazłem sposobu na eksport transkrypcji tekstu… Całkiem bez sensu. Nie ma też możliwości zmiany funkcji tego przycisku. W ogóle. Jak nie używasz Essential Space, to jest bezużyteczny.

PODSUMOWANIE: Czy warto kupić Nothing Phone (4a) Pro?

Czy też może raczej – czy to jest dobry telefon dla ciebie? Odpowiedź jest absolutnie twierdząca, jeśli tak jak ja masz w sercu miękkie miejsce dla aluminium, sprawia ci przyjemność obcowanie z estetycznymi, świetnie zaprojektowanymi przedmiotami i lubisz mieć coś oryginalnego, innego niż większość z ich Samsungami i iPhone’ami. Przy czym, jeśli nie zależy ci szczególnie na aluminium, pikselowym wyświetlaczu Glyph Matrix i e-SIM, to lepszy może okazać się Nothing Phone (4a) bez-pro. Spełnia wszystkie powyższe warunki, a jest dużo tańszy.

Nothing Phone (4a) Pro to nie jest telefon dla ciebie, jeśli szukasz najwyższej wydajności w tej cenie, jeśli zależy ci na pełnej, certyfikowanej wodoodporności – bez problemu znajdziesz takie urządzenia – albo kluczowe jest dla ciebie, żeby mieć najpojemniejszą dostępną baterię i najszybsze ładowanie.

Natomiast jeśli kupisz Nothing Phone (4a) Pro, na pytanie „Co ty tam masz i dlaczego nie uważasz na wykładzie, zebraniu czy rodzinnym obiedzie” będziesz mógł szczerze i niewinnie powiedzieć: „Ależ… Nic!”