Laserowa autostrada danych na orbicie. TeraWave ma połączyć świat z prędkością terabitów
Blue Origin odsłania ambitny projekt TeraWave, czyli satelitarną sieć komunikacyjną nowej generacji, zaprojektowaną z myślą o zupełnie innym segmencie rynku niż popularne usługi internetu satelitarnego.
Jej celem nie są gospodarstwa domowe, lecz infrastruktura krytyczna, administracja publiczna, globalne korporacje oraz centra danych wymagające ekstremalnej przepustowości i niezawodności. Według zapowiedzi system ma oferować symetryczne transfery sięgające nawet 6 terabitów na sekundę.
Skala przedsięwzięcia robi wrażenie. Dokumenty złożone do amerykańskiej Federalnej Komisji Łączności (FCC) ujawniają, że TeraWave będzie hybrydową konstelacją liczącą 5408 satelitów. Zdecydowana większość – 5280 jednostek – trafi na niską orbitę okołoziemską (LEO), na wysokość około 520–540 kilometrów. Satelity te będą korzystać z łączy radiowych w paśmie Q/V, zapewniając przepustowość rzędu 144 Gb/s na pojedynczy satelitę, co znacząco przewyższa obecne rozwiązania oferowane nawet w segmencie usług korporacyjnych.
Najbardziej innowacyjnym elementem architektury TeraWave jest jednak warstwa średniej orbity okołoziemskiej. 128 satelitów MEO, rozmieszczonych w pięciu powłokach na wysokościach od 8000 do ponad 24 000 kilometrów, ma wykorzystywać optyczną komunikację laserową. Technologia ta posłuży nie tylko do ultraszybkiej wymiany danych między satelitami, lecz także, co stanowi prawdziwy przełom, do bezpośrednich połączeń laserowych z Ziemią.
Choć laserowe łącza między satelitami funkcjonują już w innych systemach, masowe zastosowanie optycznej komunikacji kosmos–Ziemia wciąż pozostaje wyzwaniem technologicznym. TeraWave chce jako pierwsza wdrożyć takie rozwiązanie na dużą skalę. Wymaga to jednak niezwykle precyzyjnych terminali naziemnych, zdolnych do śledzenia satelitów poruszających się po orbicie z dokładnością znacznie poniżej jednego stopnia.
Jak podkreśla prezes Blue Origin Dave Limp, sieć została zaprojektowana „od podstaw dla klientów instytucjonalnych”, którzy potrzebują stabilnych, odpornych na awarie połączeń w czasie rzeczywistym oraz możliwości przesyłania ogromnych wolumenów danych. W pełni połączona konstelacja ma umożliwić globalny transfer informacji w przestrzeni kosmicznej, z pominięciem podatnych na uszkodzenia kabli podmorskich i z zachowaniem alternatywnych tras w razie awarii infrastruktury naziemnej.
Symetryczne prędkości, czyli równe tempo wysyłania i pobierania danych, to standard w świecie korporacyjnym, lecz rzadkość wśród usług konsumenckich. Teoretycznie przepustowość rzędu 6 Tb/s pozwalałaby przesyłać ogromne zbiory danych w ciągu minut, choć w praktyce możliwości użytkowników końcowych będą ograniczone przez parametry terminali.
Laserowa komunikacja niesie jednak ze sobą poważne ograniczenia. Sygnały optyczne są wyjątkowo wrażliwe na warunki atmosferyczne takie jak: chmury, opady, turbulencje czy zanieczyszczenia powietrza mogą znacząco osłabiać lub całkowicie blokować transmisję. Do tego dochodzi problem precyzyjnego celowania: przy odległościach rzędu kilkunastu czy kilkudziesięciu tysięcy kilometrów nawet minimalny błąd oznacza przesunięcie wiązki o dziesiątki kilometrów.
Blue Origin nie ujawniło szczegółowych planów radzenia sobie z tymi trudnościami, jednak sama konstrukcja systemu zawiera mechanizm bezpieczeństwa. Warstwa LEO oparta na łączach radiowych zapewnia alternatywną, odporną na pogodę komunikację, wolniejszą niż laserowa, ale wciąż bardzo wydajną. Dodatkowo sieć naziemnych terminali może być rozmieszczana w regionach o sprzyjających warunkach atmosferycznych, zwiększając niezawodność całego systemu.
TeraWave nie zamierza walczyć o miliony użytkowników. Blue Origin zakłada obsługę około 100 tysięcy klientów, co wyraźnie pokazuje koncentrację na niszowych, wysokomarżowych zastosowaniach. Wśród nich wymienia się łączenie orbitalnych centrów danych, wsparcie dla infrastruktury obliczeń AI, bezpieczne sieci rządowe czy zapasowe połączenia dla kluczowych systemów energetycznych i finansowych.
Na tle tej strategii Starlink pozostaje rozwiązaniem masowym, z milionami abonentów, rozbudowaną konstelacją i przewagą wynikającą z częstych startów rakiet Falcon 9. Warto też zaznaczyć, że mimo wspólnego właściciela — Jeffa Bezosa — TeraWave i rozwijany przez Amazona projekt LEO (dawniej Kuiper) to odrębne inicjatywy, skierowane do różnych odbiorców i oparte na innych technologiach.
Blue Origin równolegle z prezentacją koncepcji złożyło wniosek do FCC o zgodę na wdrożenie systemu. Pierwsze starty satelitów planowane są na czwarty kwartał 2027 roku i najpewniej zostaną zrealizowane przy użyciu rakiety New Glenn, która wchodzi w fazę operacyjną. Projekt TeraWave wpisuje się w intensywny okres dla firmy, obejmujący rozwój lądownika księżycowego Blue Moon oraz komercyjnej stacji Orbital Reef.
Debiut nowej sieci następuje w momencie, gdy rynek łączności satelitarnej staje się coraz bardziej konkurencyjny.
Jeśli Blue Origin zrealizuje swoje plany zgodnie z harmonogramem, pierwsze wdrożenia mogą nastąpić pod koniec 2027 lub 2028 roku, co będzie oznaczało śmiałą ekspansję poza turystykę suborbitalną i ambicje księżycowe w kierunku infrastruktury sieciowej opartej na przestrzeni kosmicznej.
Źródło: nasaspaceflight.com
Czytaj też: Fizycy pomagają opracować nowe narzędzie do badania ewolucji gwiazd
Grafika tytułowa: Ellienore Bradley / Unsplash

