[NASZE WIDOE] Synowie to zagrożenie, ale i szansa. Czy opłaca sie rodzić chłopców?

Homo Sapiens są źle „zaprojektowani”. Postawa wyprostowana i dwunożny chód ograniczają światło miednicy, podczas gdy relatywnie wielki ludzki mózg oznacza, że dziecko powinno mieć bardzo dużą głowę: skutkiem tej sprzeczności jest fakt, że ludzie mają trudne i niebezpieczne porody – codziennie około 700 kobiet na całym świecie umiera rodząc dzieci.

Nicole Grunstry wraz z zespołem bada jeszcze jeden,  zaskakujący czynnik ryzyka. Rodzenie chłopców. Cofnijmy się o krok i popatrzmy, jak działa ewolucja: te cechy, które pozwalają przeżyć dłużej i mieć więcej potomstwa, częściej zostają przekazane dalej, ale jeśli jakaś cecha oznacza duże ryzyko śmierci, zostanie usunięta – bo ci, którzy ją mają… cóż, szybciej umrą i nie zostawią jej dzieciom. W przypadku samców – u nas, chłopców i mężczyzn – cechą sprzyjającą przetrwaniu był większy rozmiar. Wiadomo, większy, silniejszy samiec więcej upoluje i więcej przetrwa, a potem będzie miał więcej potomstwa. Naukowcy przeanalizowali dane z narodzin u 140 gatunków ssaków łożyskowych i odkryli, że samce są przeciętnie większe już w chwili narodzin. W przypadku Homo Sapiens nawet jeszcze w życiu płodowym chłopcy szybciej rosną, mają bardziej ukrwione łożyska, a matki inwestują w nich więcej energii.

Rodząc się chłopcy ważą średnio o 100–200 gramów więcej, mają dłuższe ciała i większe obwody głowy. No właśnie, głowy. Badania pokazują, że porody chłopców częściej są problematyczne, częściej wymagają cesarskiego cięcia, a w populacjach o ograniczonym dostępie do medycyny – częściej kończą się tragicznie. Naukowcy określili to „teorią kosztownego syna” i uważają, że przez miliony lat ewolucja znalazła równowagę między ryzykiem i korzyściami – dlatego synowie rodzą się więksi, żeby zwiększyć szanse na przetrwanie, ale nie tak duzi, żeby je drastycznie zmniejszyć – śmiercią przy porodzie.