[NASZE WIDEO] Reolink TrackMix LTE: widzi, słyszy, nie potrzebuje prądu ani WiFi. Jak wypada w działaniu?
Wyjeżdżając wyłączyłeś prąd i WiFi, a chciałbyś wiedzieć, co dzieje się na działce podczas twojej nieobecności? Są kamery bezpieczeństwa, które sobie z tym poradzą – na przykład Reolink TrackMix LTE.
Ma, jak sama nazwa wskazuje, łącze LTE, ma baterię, a do mnie do testów trafił zestaw z panelem solarnym 6W, który mimo zmiennej pogody i zainstalowania w lesie był w stanie utrzymywać poziom naładowania stale powyżej 90% – i to przy włączeniu większości funkcji i prowadzonych testach. No właśnie, funkcje. TrackMix ma dwie kamery – szerokokątną i tele – które pozwalają jednocześnie uzyskiwać obraz całości sytuacji i zbliżenie – bardzo przydatne.




Jakość obrazu jest doskonała – do podglądu można ją zmniejszyć, żeby przyspieszyć transfer i oszczędzać dane, ale nagrywa się piękne 4K. Nocą obserwacja jest prowadzona w podczerwieni, z wykorzystaniem doświetlenia diodami – można też włączyć oświetlanie światłem widzialnym, ale to niepotrzebnie zwraca uwagę. No chyba, że właśnie to chcemy osiągnąć, tak jak w przypadku wbudowanego głośnika, przez który można zdalnie coś komuś powiedzieć i… usłyszeć odpowiedź, bo jest też i mikrofon!




Kamera może oczywiście wykrywać ruch i podjąć zaprogramowaną akcję: włączyć syrenę – trochę słabą, szczerze mówiąc – wysłać powiadomienie, nagrać – albo wszystkie razem. Potrafi też sama rozpoznawać pojazdy, ludzi i zwierzęta i reagować tylko na to, na co jej każemy, w odpowiednich porach i strefach z wyłączeniem miejsc, które wskażemy jako strefy bez wykrywania – na przykład widoczna w kadrze droga. Super! Kamera potrafi też samodzielnie śledzić wykryte obiekty, korzystając zarówno ze śledzenia cyfrowego, jak i obracania głowicy – które, nota bene, działa bardzo szybko i płynnie.

