[NASZE WIDEO] OBSBOT Meet Flip: Kamerka, która będzie dla ciebie kłamać (i ma wiele innych zalet)

Ta kamera ma bezcenną supermoc: pozwoli ci zająć się czym innym na nudnych callach. Bez zwracania uwagi. Jak to działa?

Obsbot Meet Flip oferuje ostry obraz 4K w 30 klatkach na sekundę z szybkim autofokusem, naprawdę dobrze radzi sobie w słabszym świetle – choć ma problem z automatyczną korektą balansu bieli – i pozwala na zaskakująco duży zakres ręcznej regulacji parametrów. Ale w sumie, w kamerze za niemal 600 złotych to stan oczekiwany. To, czym Meet Flip rozwala konkurencję jest rozmiar:  jest taka malutka, składa się na płasko w pakiet rozmiaru pudełka zapałek i waży niecałe 40 gramów. Fantastyczne!

Jej konstrukcja jest niesamowicie uniwersalna. Jest wygodne i skuteczne mocowanie na krawędzi ekranu czy monitora, gniazdo 1/4″ na statyw, regulacja pochylenia, czy wreszcie możliwość postawienia na płaskiej powierzchni – aczkolwiek tego nie przemyśleli chyba do końca, wtyczka USB wchodzi w drogę. Przemyśleli za to to: Jeden ruch wyłącza kamerę i fizycznie blokuje jej obiektyw. Lubię! Wykorzystując cyfrowy zoom Obsbot Meet Flip ma możliwość automatycznego śledzenia użytkownika i dynamicznego kadrowania, także grupowo, co działa nieźle, a jednym i drugim można zarządzać gestami. Jest rozmycie i wycinanie tła, ale nie działa lepiej, niż w Teamsach czy Google Meet, jest korekcja spojrzenia – jakbyś cały czas patrzył w kamerę, oraz prosty teleprompter.

Dźwięk z dwóch mikrofonów jest czysty, można włączyć całkiem skuteczną eliminację hałasu otoczenia. Konkurencja w podobnej cenie jest ciut lepsza, ale różnica nie przeszkadza. Producent reklamuje też automatyczne tworzenie notatek i podsumowań calli przez AI, ale zapomina dodać, że trzeba kupić oddzielną subskrybcję. No dobra, pora na killer feature! Soft kamery pozwala nagrać 30 sekund tego, jak pilnie słuchasz i co jakiś czas kiwasz głową, a potem puszcza to w pętli, symulując twoją uważną obecność na spotkaniu… Oj, nieładnie… Ale jak przydatnie!