[NASZE WIDEO] Huawei Watch 6 Pro: Król smartwatchy przeszedł kilka zmian. Nie wszystkie są na lepsze
Huawei ma nowy zegarek, który sprawi, że… będziesz chciał mieć nowy zegarek. Chociaż jest jedna rzecz, która trochę mnie zawiodła.
Jak zwykle u Huawei, to zegarek zrobiony jak zegarek. Koperta z wytrzymałego a lekkiego tytanu klasy lotniczej, szkło szafirowe, tytanowa bransoleta i fantastyczne detale. Wciąż to kocham. Ekran AMOLED LTPO ma 1,5″ i jasność maksymalną 3500 nitów – która wystarczy, ale Samsung ostatnio pokazał, że da się duuuużo więcej – natomiast przykrywające go szkiełko jest – jak zwykle w tej serii – sferyczne. To świetne do gestów, ale trochę zmniejsza czytelność – przez odblaski. Tym razem Huawei dodał delikatny rant dookoła ekranu – myślę, że to dobry pomysł.




Jest dodatkowy czujnik X-TAP 2.0, wspierający główny czujnik zegarka i dodający na przykład ciągły pomiar saturacji w czasie rzeczywistym, a funkcja Zdrowie na oku umożliwia zebranie w około minutę nawet 11 wskaźników dotyczących organizmu. Mamy też wskaźnik Gotowości Fizycznej, czyli coś, co dobrze znamy choćby z Garmina, a co bardzo się przydaje. Watch 6 Pro może być połączony z dwoma smartfonami jednocześnie – choć jeden ma tylko podstawowe funkcje, na przykład nie ma powiadomień – a każdy z nich może mieć Androida, iOS albo Harmony OS. Bardzo lubię gesty: bez dotykania można zaakceptować, przesunąć – i od tej wersji – odrzucić jakąś opcję. Super.




Gdzie mnie boli? Boli mnie bateria. W trybie full opcja i z Allways-On-Display da się dociągnąć do 3 dni… z trudem. Tryb oszczędny dodaje do tego praaaawie dzień, nie pozbawiając cię zbyt wielu możliwości – no i przełączanie jest błyskawiczne. Szybka ładowarka na USB-C niewątpliwie się przydaje, ale działa też ładowanie na zwykłej ładowarce bezprzewodowej Qi – i za to wielki plus!!

