[NASZE WIDEO] Ecovacs Winbot Mini 2 myje okna, kiedy ty masz lepsze rzeczy do roboty. Jak mu to wychodzi?

Nie lubię myć okien i nie spodziewałem się, że da się coś z tym zrobić, ale właśnie trafił do mnie do testów myjący okna robot – więc może jest nadzieja?

Ecovacs Winbot Mini 2 wyróżnia się kompaktowymi wymiarami. Fakt, że przypomina raczej solidną książkę, niż na przykład robota sprzątającego przydaje się zarówno przy myciu mniejszych okien, jak i w przechowywaniu Winbota, zwłaszcza w mieszkaniu w bloku. Jak to urządzenie trzyma się okna? Pompa wytwarza podciśnienie rzędu nawet do 7500 Pa, co pozwala nie tylko przysysać się do szyb, ale też wędrować po gładkich kafelkach z nie za głębokimi fugami.

A co, jeśli nagle wyłączą prąd? Winbot ma awaryjną baterię, która pozwala mu trzymać się szyby przez pół godziny, równocześnie wzywając pomocy głosowo. No i jest linka zabezpieczająca, którą przed rozpoczęciem mycia trzeba przyczepić do czegoś ciężkiego. Do napędu służą dwie gąsiennice, głównym elementem czyszczącym jest mocowana na rzep ściereczka z mikrofibry (w zestawie są dwie), a te okrągłe wypustki na rogach pełnią jednocześnie funkcję czujników oraz szczotek do czyszczenia rogów i krawędzi okna. Winbot sam wykrywa krawędzie i nawiguje po oknie i chociaż w aplikacji jest też tryb sterowania ręcznego, którego jednak nie polecam, jest mało precyzyjne i frustrujące.

No dobra, a jak ze skutecznością mycia? Jest naprawdę dobra! W trybie dokładnego czyszczenia robot poradził sobie z dawno nie mytym oknem, nie zostawiając ani rozmazanego brudu, ani wyraźnych smug, a także zaskakująco dokładnie czyszcząc krawędzie i rogi. Musiałem natomiast pilnować wymiany i płukania ściereczek, bo szybko się brudziły, utrudniając robotowi zadanie. Winbot korzysta ze specjalnego płynu, który rozpyla przez ultradźwiękowe dysze – miło zaskoczyło mnie, jak niewiele zużywa go na każde okno. Wygląda na to, że to się sprawdza.