Sony 1000X THE COLLEXION – luksusowy jubileusz zrodzony w kompletnej ciszy

Japoński gigant audio postanowił uczcić dekadę dominacji swojej flagowej serii ANC, wypuszczając na rynek limitowane arcydzieło, które słowu luksus nadaje zupełnie nowe znaczenie.

Seria 1000X od lat stanowiła punkt odniesienia dla osób poszukujących najlepszej jakości brzmienia, wyszukanego wzornictwa i idealnej izolacji od miejskiego zgiełku, ewoluując od plastikowych, choć świetnych brzmieniowo modeli, aż po obecną, jubileuszową edycję. Zamiast rewolucjonizować rynek kolejną generacją nastawioną na masowego odbiorcę, inżynierowie z Tokio stworzyli wersję kolekcjonerską, która czerpie garściami z technologii flagowych modeli, ale opakowuje ją w materiały, których próżno szukać w standardowej ofercie. To ucieczka od wszechobecnego plastiku w stronę audiofilskiego sznytu, mająca utrzeć nosa europejskim ikonom stylu takim jak Bang & Olufsen czy Bowers & Wilkins.

Miłość od pierwszej chwili

Słuchawki Sony 1000X THE COLLEXION przybywają w nietypowym opakowaniu z ekologicznych surowców, wewnątrz którego kryje się właściwe, usztywniane etui wyściełane miękkim materiałem, wyposażone w niezwykle satysfakcjonujące, magnetyczne zamknięcie. W zestawie, oprócz samych słuchawek, producent dostarcza dopasowany kolorystycznie przewód audio z pozłacanym, kątowym wtykiem mini jack o długości jednego i dwóch dziesiątych metra, kabel USB-C do ładowania oraz standardowy zestaw dokumentacji. Sama konstrukcja słuchawek to pokaz elegancji i odejście od surowego minimalizmu znanego ze standardowej linii produktowej. Bryła urządzenia charakteryzuje się płynnymi liniami i dużymi, głębokimi nausznikami, które bezproblemowo otaczają całą małżowinę uszną, eliminując jakikolwiek bezpośredni nacisk na chrząstkę. Pałąk został wyraźnie poszerzony i obszyty wyrafinowaną, miękką sztuczną skórą najwyższej próby, pod którą kryje się solidny rdzeń stopu metalu. Słuchawki mierzą około dwadzieścia dwa centymetry wysokości oraz osiemnaście centymetrów szerokości przy maksymalnym złożeniu, a ich masa wynosi niespełna dwieście sześćdziesiąt gramów. Wizualnie model ten, szczególnie w testowanej platynowej wersji, prezentuje się niezwykle dostojnie, skutecznie maskując wszelkie widoczne łączenia konstrukcyjne czy szwy.

Przeczytaj też: Nothing Headphone (a) – designerskie słuchawki, które nie muszą się wstydzić? | CoNowego.pl

Ergonomia nie z tej ziemi

W codziennym użytkowaniu jubileuszowa edycja okazuje się być jednym z najwygodniejszych projektów, jakie kiedykolwiek opuściły fabryki japońskiego producenta. Duża w tym zasługa nowego, zoptymalizowanego rozkładu mas, dzięki któremu szeroki pałąk delikatnie opiera się na czubku głowy, nie wywołując punktowego ucisku nawet po sześciu godzinach ciągłej pracy biurowej. Piórkowa lekkość konstrukcji w połączeniu z pamiętającą kształt pianką w nausznikach sprawia, że konstrukcja dosłownie stapia się z ciałem użytkownika. Sztuczna skóra, choć niezwykle przyjemna w dotyku i odporna na przetarcia, przy temperaturach pokojowych przekraczających dwadzieścia pięć stopni Celsjusza wykazuje jednak tendencję do kumulowania ciepła, co wymusza okazjonalne przewietrzenie uszu podczas intensywnych sesji odsłuchowych. Co istotne, mechanizm regulacji pałąka działa bezstopniowo, z należytym oporem i bez irytującego, plastikowego trzasku, co w tej klasie cenowej powinno być standardem, a wciąż bywa rzadkością u konkurencji.

Brzmienie, przestrzeń i studyjna separacja… aaaaa

Pod kątem akustycznym Japończycy postawili na autentyczność, odrzucając przesadnie podbite, dudniące basy na rzecz tonalnej równowagi, która powstała we współpracy z renomowanymi inżynierami masteringu. Wewnątrz muszli pracuje specjalnie zaprojektowany, autorski przetwornik akustyczny z niezwykle elastyczną, miękką krawędzią oraz sztywną kopułką, który potrafi wygenerować pasmo przenoszenia od czterech do aż czterdziestu tysięcy Herców przy połączeniu przewodowym. Wspomagany przez zaawansowany kodek bezprzewodowy LDAC, zdolny do transmisji danych z prędkością dziewięciuset dziewięćdziesięciu kilobitów na sekundę, sprzęt serwuje niezwykle szeroką, rozłożystą scenę dźwiękową, na której każdy instrument ma swoje precyzyjnie wydzielone miejsce. Wokalistki jazzowe brzmią naturalnie i blisko, bez syczących, nieprzyjemnych tonów wysokich, natomiast sekcja rytmiczna operuje punktowym, kontrolowanym basem, który uderza dokładnie wtedy, kiedy wymaga tego realizacja nagrania. System potrafi tchnąć drugie życie nawet w mocno skompresowane pliki ze standardowych serwisów streamingowych dzięki algorytmom DSEE Ultimate, które cyfrowo odbudowują utracone informacje o wysokich częstotliwościach.

Przeczytaj też: Nothing Headphone (1) – niezłe słuchawki z którymi wyróżnisz się z tłumu! | CoNowego.pl

Aktywna redukcja hałasu i algorytmy łączności to absolutny top

Układ aktywnej redukcji szumów w wydaniu jubileuszowym to bezdyskusyjny pokaz technologicznego rzemiosła najwyższej próby. Konstrukcja wykorzystuje dedykowany procesor HD Noise Cancelling Processor QN3 oraz zintegrowany chip Sony V3, które współpracują z potężną matrycą złożoną aż z dwunastu mikrofonów rozmieszczonych na obu muszlach. System na bieżąco analizuje widmo akustyczne otoczenia, izolując pasmo niskich częstotliwości, takich jak pomruk silników odrzutowych czy dudnienie kół pociągu, z efektywnością, która graniczy z całkowitą, niemal klaustrofobiczną ciszą. Adaptacyjna funkcja NC Optimizer automatycznie dostosowuje ciśnienie i profil tłumienia do kształtu czaszki użytkownika, a także do aktualnego ciśnienia atmosferycznego. Warto zauważyć, że algorytmy kształtowania wiązki dźwiękowej oparte na sztucznej inteligencji potrafią idealnie odseparować głos mówcy podczas połączeń telefonicznych, wycinając z tła głośne rozmowy innych pasażerów w metrze. Słuchawki wspierają nowoczesny standard łączności Bluetooth 6.0 z technologią Multipoint, co pozwala na bezproblemowe i natychmiastowe przełączanie się między prywatnym smartfonem a służbowym laptopem bez jakichkolwiek opóźnień w przesyle sygnału.

Wydajność energetyczna i zarządzanie zasilaniem

Czas pracy na jednym ładowaniu pozostaje mocną stroną japońskiego projektu, gwarantując pełną niezależność od gniazdka ściennego podczas długich podróży międzykontynentalnych. Przy stale włączonym systemie aktywnej redukcji hałasu i wykorzystaniu zaawansowanego kodeka LDAC, urządzenie bez problemu osiąga równe trzydzieści godzin ciągłego odtwarzania multimediów, co w realnych scenariuszach oznacza konieczność ładowania raz na dwa tygodnie. Wyłączenie systemów filtrujących pozwala wydłużyć ten czas do imponujących czterdziestu godzin. Proces uzupełniania energii odbywa się za pomocą portu USB-C i wspiera technologię szybkiego zasilania, dzięki czemu zaledwie dziesięciominutowe podłączenie do ładowarki sieciowej pozwala na uzyskanie dodatkowych pięciu godzin odsłuchu. Warto jednak pamiętać, że w ekologicznym pudełku nie znajdziemy dedykowanej kostki ładowarki, a jedynie sam przewód, co zmusza do wykorzystania adaptera od posiadanego smartfona.

Podsumowanie

Sony 1000X THE COLLEXION to produkt kompletny, stworzony dla najbardziej wymagających użytkowników, którzy od mobilnego audio oczekują czegoś więcej niż tylko poprawnego brzmienia i plastiku pokrytego lakierem premium. W bezpośrednim starciu z tańszymi, standardowymi modelami japońskiego producenta, edycja jubileuszowa wygrywa przede wszystkim szlachetnością użytych materiałów, znacznie głębszą sceną dźwiękową oraz bardziej precyzyjną separacją instrumentów w trudnych, wielowarstwowych utworach orkiestrowych. Z kolei porównując ten model do droższych konstrukcji konkurencji, produkt z Tokio deklasuje rywali pod względem algorytmów tłumienia hałasu oraz wszechstronności aplikacji sterującej, oferując unikalne funkcje przestrzenne 360 Upmix dla filmów i gier. Sony udowodniło, że potrafi stworzyć sprzęt luksusowy, który nie jest jedynie designerską wydmuszką, ale pełnokrwistym narzędziem do obcowania z czystym, nieskażonym dźwiękiem w dowolnym miejscu na ziemi. Urządzenie zostało wycenione na rynku polskim na kwotę dwóch tysięcy sześciuset dziewięćdziesięciu dziewięciu złotych.