Samsung Galaxy Z Fold 8 – czy nowa forma pomoże zawojować rynek?
Galaxy Z Fold 8 to urządzenie, które zdecydowanie wzbudziło największe zainteresowanie podczas premiery składanych smartfonów koreańskiego producenta na 2026 rok. Trudno się jednak temu dziwić. Samsung postawił tu nie tylko na mocne podzespoły, ale i na… zupełnie nową formę, która może być dla wielu fanów Androida niezwykle praktyczna. A jak nowość sprawuje się na co dzień? Postanowiłem to sprawdzić!

Design i jakość wykonania
Samsung modelem Galaxy Z Fold 8 udowadnia, że potrafi jeszcze szokować w kwestii designu. Dostajemy tu bowiem dostajemy zupełnie nową proporcję: 10:16 na ekranie zewnętrznym i 4:3 po rozłożeniu. To bardzo „notesowe” wartości. Poprzednie Foldy przyzwyczaiły nas do zupełnie innych gabarytów. Co ważne – waga urządzenia to zaledwie 201 gramów, a po rozłożeniu cechuje je grubość 4,5 milimetra. Na papierze to imponujące dane. Do tego, jak przekładają się na praktyczne użytkowanie przejdziemy jednak nieco później.
Pod kątem materiałów Samsung nie poszedł na kompromisy. Jest tu więc rama Armor Aluminum, szkło Corning Gorilla Glass Ceramic 3 z przodu i Victus 2 z tyłu, a pod elastycznym ekranem dodatkowo podwójna warstwa tytanu, która ma usztywniać konstrukcję i zmniejszać ryzyko wgnieceń. Uwagę przykuwa zupełnie nowy zawias znany pod nazwą Armor FlexHinge. Został zaprojektowany pod kątem płynniejszego rozkładania. I trzeba przyznać – sprzęt rozkłada się wygodniej od poprzedników. Samą wytrzymałość zawiasu natomiast trudno oceniać na podstawie relatywnie krótkich testów.
A co mnie denerwuje? Certyfikat IP48 oznacza ochronę przed pyłem i przypadkowym zachlapaniem, ale nie przed pełnym zanurzeniem, więc kąpiel w basenie czy nad morzem odradzam. Konkurencja poszła tu już o krok dalej. Równie istotne dla wielu osób będzie to, że w przypadku nowości zabrakło też obsługi rysika S Pen. Nowy format smartfona mógłby uczynić go idealnym notatnikiem.


Jak sprawdzają się nowe ekrany?
Ekrany to zdecydowanie serce tej konstrukcji i miejsce, w którym najlepiej widać, dlaczego Samsung zdecydował się na tak radykalną zmianę proporcji. Ten zewnętrzny cechuje przekątna 5,5″ i format 10:16. Oznacza to, że większość codziennych zadań można wykonywać komfortowo bez otwierania urządzenia. A to z pewnością przełoży się na dłuższą jego żywotność. Aplikacje skalują się dobrze, a przeglądanie internetu, korzystanie z aplikacji i granie to czysta przyjemność. Wewnętrzny ekran to już przekątna 7,6″ i proporcje 4:3. Doskonale sprawdzi się przy pracy z dokumentami, odpisywaniu na maile czy przy konsumpcji multimediów. Osoby pracujące „w terenie” zapewne chętnie podepną tu mysz i klawiaturę. Samsung deklaruje jasność do 3000 nitów na obu ekranach, co przekłada się na dobrą widoczność w słońcu (choć to nie rekordowa wartość).
Irytuje mnie jedno – koncern z Korei deklarował, że bruzda wewnętrznego ekranu ma być ledwie widoczna. Może i zaraz po wyjęciu z pudełka. Ale po okresie testów nie widziałem różnicy względem ubiegłorocznych urządzeń. Problem nie został więc rozwiązany.
Oprogramowanie i multitasking
Nowa forma smartfona ma swój konkretny cel. I nie wiąże się on wyłącznie z konsumpcją treści. Nietypowe proporcje mają ułatwić pracę wielozadaniową z dokumentami i aplikacjami. I tu producent dowozi. Na kilka dni podpiąłem sobie do smartfona mysz i klawiaturę i próbowałem pracować. Jest to możliwe i przy mniej wymagających zadaniach całkiem wygodne. Oczywiście nie zastąpi pełnoprawnego stanowiska pracy, ale w podróży służbowej to naprawdę praktyczna opcja.
Inna historia to integracja oprogramowania (w tym wypadku One UI 9) z funkcjami Galaxy AI. Wystarczy wspomnieć o Now Nudge. Funkcja ta ma analizować kontekst tego, co dzieje się na ekranie, na przykład rozmowę w komunikatorze, i podpowiadać kolejny krok, jak dodanie wydarzenia do kalendarza czy zapisanie lokalizacji na mapie, umożliwiając przejście do widoku podzielonego bez ręcznego przełączania aplikacji. AI pomaga także w rozmowach, w zarządzaniu pracą smartfona czy w edycji multimediów. Bez dwóch zdań Samsung z aktualizacji na aktualizację radzi sobie na tym polu coraz lepiej.

Wydajność, na którą nie sposób narzekać
Jak na flagowca przystało – Samsung w przypadku modelu Galaxy Z Fold 8 stawia na mocne podzespoły. Za obsługę wszystkich procesów odpowiada Snapdragon 8 Elite Gen 5 for Galaxy. To absolutnie najwyższa półka na rynku procesorów mobilnych. Smartfon radzi sobie doskonale z aplikacjami, grami, przeglądaniem internetu czy podczas pracy z AI (dzięki dedykowanemu NPU). Przy tym nie nagrzewa się tak mocno, jak urządzenia bazujące na topowych Exynosach, co jest niepodważalną zaletą wykorzystania układu od Qualcomm. Testowałem urządzenie w wielu scenariuszach – zarówno służbowo, jak i po godzinach – i przyznam szczerze, że spełnił moje oczekiwania. A jestem bardzo wymagającym użytkownikiem. Model dostępny jest w trzech konfiguracjach pamięciowych: 256 GB i 512 GB z 12 GB RAM oraz 1 TB z 16 GB RAM, przy czym w żadnym wariancie nie znajdziemy slotu na kartę pamięci, więc wybór pojemności warto przemyśleć już na starcie.
Aparaty i funkcje foto/wideo













W kwestii fotografii Samsung poszedł w Galaxy Z Fold 8 na pewien kompromis, który od razu rzuca się w oczy. Na pleckach mamy tylko dwa aparaty. Główny cechuje rozdzielczość 50 MP – z przysłoną f/1.8 i stabilizacją optyczną, wspomagany dwukrotnym zoomem jakości optycznej dzięki technologii Adaptive Pixel. Drugie „oczko” to ultraszeroki kąt 50 MP z przysłoną f/1.9. Zabrakło tu natomiast teleobiektywu. Smartfon nie sprawdzi się więc totalnie, jeśli zależy Wam na solidnym zoomie optycznym. W takiej sytuacji warto sięgnąć po model Galaxy Z Fold 8 Ultra. Do selfie i rozmów wideo posłużą aparaty po 10 MP każdy.
Warto wspomnieć o tym, że za jakość obrazu odpowiada silnik ProVisual Engine. Jego zadanie to redukcja szumów w czasie rzeczywistym i poprawa szczegółowości nagrań wideo nawet przy słabym oświetleniu. A skoro już przy wideo jesteśmy – można nagrywać je w maksymalnej rozdzielczości 8K przy 30 FPS. Większość z nas jednak i tak na co dzień nagrywa materiały w 4K przy 30 FPS. Osoby, które lubią bawić się w zaawansowaną postprodukcję na pewno ucieszy fakt, że można skorzystać z nagrywania w LOG. Można więc uznać, że Galaxy Z Fold 8 to naprawdę solidny wybór dla twórców.
Bateria i ładowanie
Galaxy Z Fold8 wyposażono w baterię o pojemności 4800 mAh. Nie jest to wartość rekordowa na rynku składanych smartfonów, ale nowość od Samsunga bez problemu wytrzymuje cały dzień intensywnej pracy. Jeśli natomiast sięgałem po smartfona rzadziej, to ładowałem go raz na dwa dni. Oczywiście jak na produkt koreańskiego koncernu przystało – szybkość ładowania nie powala na kolana. Mamy tu możliwość uzupełniania energii z mocą 45 W przewodowo i 25 W bezprzewodowo. Konkurencja również oferuje tu więcej. Być może Samsung ma swoje powody by nie bić kolejnych rekordów. Jeśli miałoby to w dłuższej perspektywie przełożyć się na lepszą żywotność ogniwa – ja nie mam zastrzeżeń.


Konkurencja? Jeszcze niekoniecznie teraz…
Samsung Galaxy Z Fold 8 nie ma jeszcze bezpośredniego konkurenta. Musi na niego trochę poczekać. We wrześniu zadebiutuje iPhone Ultra i to on będzie sprzętem najbardziej zbliżonym pod względem konstrukcji i możliwości. Rywalizacja będzie tu jednak bardzo specyficzna, bo urządzenia reprezentują dwa zupełnie różne ekosystemy. I zapewne zakup będzie zależał od tego, z jakiego środowiska korzystamy na co dzień. A na konkurentów z Androidem na pokładzie jeszcze chwilkę poczekamy. Nie wątpię, że takowi wejdą na rynek, bo koncerny takie, jak Motorola, OPPO czy HONOR będą chciały z pewnością równać do oferty Samsunga. Na razie jednak musimy uzbroić się w cierpliwość.
Czytaj też: Samsung Galaxy Watch Ultra 2 – wielozadaniowiec z Wear OS
Podsumowanie
Galaxy Z Fold 8 to najciekawsza premiera, jaka wydarzyła się w linii Fold od lat, i to nie ze względu na podzespoły, tylko na odwagę w porzuceniu sprawdzonej, choć coraz bardziej przewidywalnej formuły wąskiego składaka. Nowe proporcja, rekordowo niska waga oraz solidne materiały konstrukcyjne pokazują, że Samsung potraktował ten model poważnie, a nie jako marketingowy dodatek do właściwego następcy, którym pozostaje Fold 8 Ultra.
Są tu pewne kompromisy. Brakuje teleobiektywu. Bateria i ładowanie mogłyby być lepsze. Być może bolączki tego modelu naprawi kolejna generacja. Być może wymuszą to po części działania konkurencji. Muszę jednak przyznać, że nowość broni się jako sensowna alternatywa dla osób zmęczonych klasyczną, wydłużoną formułą Folda. Jeśli w perspektywie kilku miesięcy nieco wysokie obecnie ceny spadną, to z pewnością wiele osób zdecyduje się na zakup.
Cena: od 8749 zł

Grafika tytułowa: Amanz / Unsplash

