Wideorejestrator Mio MiVue J35 – jakość 2.5K zamknięta w minimalistycznej formie

Mio MiVue J35 to miniaturowy wideorejestrator bez ekranu, który z założenia ma zniknąć za lusterkiem i po cichu robić swoje w rozdzielczości 2.5K. Sprawdzamy, czy w starciu z silną chińską konkurencją ten tajwański weteran nadal ma sens.

Marka Mio to na polskim rynku kamer samochodowych prawdziwy dinozaur, ale w tym pozytywnym, budzącym zaufanie sensie. Kiedyś ich nawigacje gościły na każdej przedniej szybie, dziś firma walczy w gąszczu taniej i agresywnie wycenionej elektroniki z Państwa Środka. Linia produktów oznaczona literą „J” od zawsze słynęła z minimalizmu, a model Mio MiVue J35 jest bezpośrednim rozwinięciem popularnej, choć nieco już leciwej „jot-trzydziestki”. Producent obiecuje nam dyskretnego strażnika podróży z wbudowanym modułem GPS, ostrzeganiem o fotoradarach i obrazem w wysokiej rozdzielczości. Pytanie brzmi, czy w erze, gdy za ułamek tej kwoty możemy kupić naszpikowane nowymi technologiami urządzenia, Mio nadal potrafi obronić się samą niezawodnością i solidnością oprogramowania.

Dyskrecja z niespodzianką w pudełku

Bryła urządzenia to absolutny minimalizm, który bardzo mi się podoba. Kamerka ma formę niewielkiego, podłużnego walca o wymiarach zaledwie 94.5 x 40.2 x 30.5 mm i masie piórkowej wynoszącej 66 gramów. Zbudowana jest z matowego, dość twardego plastiku, który nie zbiera odcisków palców i nie odbija światła słonecznego, co w samochodzie ma kluczowe znaczenie. Głównym założeniem projektantów było stworzenie sprzętu, który nakleisz na szybę tuż za lusterkiem wstecznym i natychmiast o nim zapomnisz, ponieważ w ogóle nie rzuca się w oczy z zewnątrz. Niestety, nie wszystko może się spodobać. Oprócz samej kamery i naklejek elektrostatycznych znajdziemy tam zasilacz samochodowy wpinany w gniazdo zapalniczki, który jest wielki i posiada zintegrowany na stałe przewód. Z niewiadomych przyczyn, w połowie trzeciej dekady XXI wieku Mio zaserwowało nam złącze mini USB, co oznacza, że w razie uszkodzenia kabla musisz wymienić cały, gigantyczny zasilacz, a samej ładowarki nie użyjesz do podratowania baterii w smartfonie. Dodatkowo, kamera po przyklejeniu do szyby trzyma się uchwytu na tyle mocno, że jej szybkie wypięcie i zabranie do domu okazuje się mocno utrudnione.

Cisza, która przemawia

Zgodnie z koncepcją całej serii, model ten został całkowicie pozbawiony jakiegokolwiek wyświetlacza LCD. Dla wielu osób, w tym dla mnie, jest to ogromna zaleta, ponieważ nic nie rozprasza kierowcy po zmroku, a w kabinie nie świeci nam prosto w twarz kolejna zbędna matryca. Zamiast obrazu wizualnego, urządzenie komunikuje się z nami za pomocą prostych diod LED informujących o statusie nagrywania i aktywnym module GPS, a także za sprawą wbudowanego głośnika. Dźwięk emitowany przez kamerę jest zaskakująco głośny i wyraźny. Usłyszymy z niego przede wszystkim komunikaty funkcji Mio Smart Alert, czyli głosowe ostrzeżenia o zbliżających się fotoradarach oraz o przekroczeniu dozwolonej prędkości na danym odcinku. Głos lektora jest znośny i nie irytuje nawet podczas dłuższych tras, a sama funkcja działa niezwykle sprawnie, bazując na regularnie aktualizowanej, darmowej bazie punktów POI udostępnianej przez producenta.

Przeczytaj też: Prido X8 4K Wi-Fi GPS – wideorejestrator w lusterku

Stabilność, której oczekujemy

Cała interakcja z rejestratorem, ze względu na brak ekranu, przeniesiona została na ekran naszego smartfona za pośrednictwem darmowej aplikacji MiVue Pro. Połączenie odbywa się poprzez wbudowany w kamerę moduł Wi-Fi. Kultura pracy oprogramowania stoi na naprawdę wysokim poziomie, aplikacja łączy się ze sprzętem błyskawicznie, a stabilność transferu nie pozostawia wiele do życzenia. Interfejs jest przejrzysty i pozwala na łatwą zmianę wszelkich parametrów, takich jak długość nagrywanej pętli, czułość akcelerometru czy aktualizacja oprogramowania układowego metodą OTA (Over-The-Air). Urządzenie w trakcie pracy, nawet podczas upalnych dni, nagrzewa się w stopniu całkowicie akceptowalnym i nie wykazuje tendencji do termicznego dławienia sprzętu. Cieszy również bezproblemowo i szybko łapiący zasięg wbudowany moduł GPS, który oprócz wczesnego wykrywania fotoradarów na bieżąco stempluje nasze nagrania koordynatami geograficznymi oraz prędkością pojazdu.

Nierówna walka światła z cieniem

Przejdźmy do konkretów, czyli jakości obrazu, za którą odpowiada szerokokątny obiektyw o polu widzenia 140 stopni oraz matryca rejestrująca wideo w rozdzielczości 2.5K QHD (2560 x 1440 pikseli) przy płynności 30 klatek na sekundę. Pliki zapisywane są w popularnym formacie MP4 z kodekiem H.264. W warunkach dziennych, przy dobrym nasłonecznieniu, Mio MiVue J35 radzi sobie bardzo poprawnie. Odwzorowanie barw jest naturalne, a tablice rejestracyjne pojazdów jadących przed nami są czytelne ze znacznych odległości. Schody zaczynają się jednak w nocy. Technologia Mio Nightshot, choć szumnie zapowiadana, w praktyce wypada dość średnio. W Mio światła latarni i reflektorów mają tendencję do zlewania się w plamy (zjawisko tzw. bloomingu), a odczytanie numerów rejestracyjnych mijających nas aut na nieoświetlonej drodze mocno zależy od warunków na drodze. Rejestrator nie posiada również oficjalnego trybu parkingowego, co dla osób zostawiających auto pod chmurką może być sporym minusem.

Przeczytaj też: Wideorejestrator Prido easy 4K – najwyższa jakość w kompaktowej formie

Majstersztyk popsuty wtyczką

Zastosowane zasilanie to jedna z największych zalet i najjaśniejszy punkt specyfikacji tego urządzenia. Zamiast klasycznej, taniej baterii litowo-jonowej, producent wyposażył kamerę w superkondensator. W skrócie, standardowe akumulatory w wideorejestratorach w czasie mroźnych zim mocno tracą pojemność, a latem, pod nagrzaną przednią szybą, potrafią napuchnąć i trwale zniszczyć urządzenie. Superkondensator jest całkowicie odporny na takie wahania temperatur, wytrzymując skrajne upały i solidne mrozy bez najmniejszego uszczerbku na parametrach. Nie służy on co prawda do zasilania kamery bez kabla przez dłuższy czas, a jedynie zapewnia bezpieczne zapisanie ostatniego pliku wideo w ułamku sekundy po odcięciu zapłonu w aucie, ale za to gwarantuje sprzętowi wieloletnią, bezawaryjną trwałość. Szkoda tylko, że tę inżynieryjną solidność psuje wspomniany wcześniej, niewybaczalnie archaiczny wtyk ładowania mini USB, który po prostu nie przystoi do dzisiejszych standardów.

Podsumowanie

Mio MiVue J35 to wideorejestrator, który budzi we mnie bardzo różne emocje. Z jednej strony otrzymujemy maleńki, niezwykle dyskretny sprzęt od renomowanego producenta, wyposażony w pancerny superkondensator, dobrą jakość obrazu za dnia i rewelacyjnie działający system ostrzegania przed fotoradarami. Z drugiej strony, wydając kwotę około 339 zł,  bez trybu parkingowego i przestarzałe porty. Jeśli zależy Ci przede wszystkim na urządzeniu markowym, ukrytym przed wzrokiem, a darmowe alerty z bazy fotoradarów są dla Ciebie kluczowe, ten model Cię nie zawiedzie.