LG GBBS726AEV – solidna lodówka, ale… diabeł tkwi w szczegółach
Klasa energetyczna A, niemal bezszelestna praca na poziomie 29 dB, 375 litrów pojemności i to wszystko w obudowie szerokiej na 60 centymetrów – LG GBBS726AEV wygląda na papierze jak lodówka, która nie musi z niczego rezygnować. Problem w tym, że każdy producent w tej półce cenowej mówi mniej więcej to samo. Różnica między obietnicą a rzeczywistością zazwyczaj wychodzi dopiero przy codziennym użytkowaniu – przy pierwszym zakupach, które nie mieszczą się tak zgrabnie jak na zdjęciach, albo przy rachunku za prąd, który nie do końca zgadza się z deklarowanymi 112 kWh. Dlatego warto rozłożyć ten sprzęt na czynniki pierwsze, zanim się go zamówi.
Co tak naprawdę definiuje omawianą lodówkę?
Najbardziej uczciwy opis GBBS726AEV zaczyna się od rozkładu przestrzeni. Wnętrze zaprojektowano rozsądnie, bez fajerwerków, z wyraźnym naciskiem na elastyczność. Oficjalne specyfikacje pokazują trzy półki ze szkła hartowanego, cztery balkoniki w drzwiach, dwie szuflady na warzywa, pełną półkę na butelki, dwustopniowo składaną półkę do wysokich naczyń, trzy przezroczyste szuflady zamrażarki i klasyczną tackę do lodu. Nie ma tu dozownika wody, nie ma automatycznej kostkarkiani Pure N Fresh w tym wariancie. W praktyce oznacza to, że niemal cały budżet poszedł tu w efektywność, kulturę pracy, strefy temperatur i ergonomię przechowywania.

Wzorniczo płaska bryła, ciemny grafit mat, kieszeniowy uchwyt drzwi, metalizowany tył komory w formie panelu Metal Fresh i miękkie oświetlenie LED budują wrażenie sprzętu droższego, niż wskazywałby sam arkusz cenowy. Nie zmienia to faktu, że praktyczna przewaga tej konstrukcji nie bierze się z samego wyglądu, tylko z podejścia. Lodówka ma stać możliwie blisko zabudowy, nie zagarniać przestrzeni w kuchni i nadal pozwalać na wygodne wysuwanie szuflad. To właśnie ten aspekt, a nie sama stylistyka, tłumaczy dlaczego marka LG promuje tę rodzinę lodówek hasłami o zlicowaniu z szafkami i zerowym prześwicie.
Technologie chłodzenia i świeżości bez marketingowego dymu
LG łączy tu LINEAR Cooling, DoorCooling+, Total No Frost i Multi Air Flow. W praktyce oznacza to cztery różne warstwy działania. LINEAR Cooling ma ograniczać wahania temperatury i przez to lepiej stabilizować warunki przechowywania (choć jak wiemy ma to swoje ograniczenia). Producent pokazuje dla tej platformy obraz porównawczy z odchyleniem około 0,5°C wobec 1,0°C dla rozwiązania standardowego oraz powołuje się na test TUV, które dotyczą niższego spadku masy warzyw. Rozwiązanie DoorCooling+ ma z kolei szybciej doprowadzać chłód do stref przy drzwiach i według testu TUV opartego na metodzie LG skracać czas schłodzenia pojemnika z wodą na górnym balkoniku o 15,1%. Multi Air Flow odpowiada za dystrybucję powietrza w komorze, a Total No Frost za eliminację ręcznego rozmrażania. To nie są technologie rewolucyjne z osobna, chociaż ich znaczenie polega na tym, że w tym modelu zostały zebrane w jeden, spójny pakiet.

Warto jednak zachować proporcje. Samsung w modelu RB38C7AGWS9 stosuje Twin Cooling Plus, czyli osobne obiegi chłodzenia dla komór, oraz Metal Cooling, którego rola jest podobna do panelu akumulującego chłód przy częstym otwieraniu drzwi. Bosch w modelu KGN39LBCF stawia na NoFrost, Metal Backwall i MultiAirflow, a Beko w modelu B7RCNA408HXP na ProSmart Inverter, No Frost, komorę CoolRoom i strefę MultiZone. Różnica jest taka, że GBBS726AEV najmocniej akcentuje stabilność temperatury i szybkość dowozu chłodu do drzwi, Samsung dorzuca odseparowanie wilgotności i zapachów między komorami, Bosch idzie w mechanicznie przewidywalną i mniej „smart” architekturę, a Beko kontruje zmienną komorą temperatury. Trudno wskazać jednego absolutnego zwycięzcę, ale łatwo wskazać różne podejścia.
W chłodziarce znajdziemy FRESH Converter jako zakres -3/0/3°C oraz FRESH Zone. Komora “chill” jest 37-litrowa z rekomendowaną temperaturą 2°C. Lodówka ma wyraźnie wydzieloną strefę chłodniejszą od reszty komory. I właśnie tu porównanie staje się ciekawe, ponieważ Samsung daje Humidity Fresh+ i w szerszym modelu Combi Max dokłada Optimal Fresh, Bosch ma VitaFresh blisko 0°C, a Beko wystawia CoolRoom i MultiZone. LG nie jest więc samotnym wynalazcą „komory zero”, ale ma tę strefę dobrze wpisaną w całą architekturę urządzenia.
Smart, AI i efektywność
W lodówkach słowo „AI” bywa dziś nadużywane, ale w przypadku GBBS726AEV warto oddzielić marketing od realnej funkcji. Producent eksponuje ThinQ i Smart Diagnosiss. W lodówce znajdziemy takie rozwiązania jak AI Saving Mode analizujący wzorce korzystania przez pierwsze trzy tygodnie, AI Fresh wzmacniający chłodzenie z wyprzedzeniem dwóch godzin przed spodziewanym okresem częstego otwierania drzwi oraz wykrywanie lekkiego niedomknięcia drzwi. Co ciekawe producent dopowiada, że tryb oszczędzania działa w dwóch stopniach, do 1% i do 5%, i przy mocniejszym ustawieniu może podnieść temperaturę wewnętrzną komór, jednak można to włączyć wyłącznie przez aplikację ThinQ. Adnotacja mówi wprost, że oszczędność energii nie bierze się znikąd, tylko z lekkiego poluzowania agresywności chłodzenia.

Jest jeszcze aspekt czysto energetyczny, ważniejszy niż sama aplikacja. Zużycie 112 kWh rocznie przy 375 litrach to wynik bardzo mocny, zwłaszcza że towarzyszy mu hałas na poziomie 29 dB w klasie akustycznej A. W prostym przeliczeniu daje to około 0,30 kWh na litr pojemności rocznie. Dla porównania, Samsung RB38C7AGWS9 schodzi do około 0,23 kWh/l/rok, Beko B7RCNA408HXP osiąga około 0,32 kWh/l/rok, a Bosch KGN39LBCF około 0,45 kWh/l/rok. Klasa A nie oznacza automatycznie identycznej efektywności między modelami. LG jest bardzo oszczędne, ale nie jest rekordzistą. Lepszym wynikiem może pochwalić się Samsung, tyle że przy znacznie wyższej cenie zakupu.
Konkurencja wewnętrzna w katalogu LG
Najciekawszym wewnętrznym rywalem GBBS726AEV jest bez wątpienia GBBS727AEV. Ma dokładnie tę samą bazę, czyli 375 litrów pojemności, wymiary 597 × 2030 × 674 mm, zużycie energii na poziomie 112 kWh rocznie, głośność 29 dB, Smart Inverter, ThinQ, DoorCooling+, Linear Cooling i taki sam rozkład przestrzeni 225/37/113 litrów. Model 727 ma zewnętrzny ekran LED. Producent mówi też o My Box z filtrem węglowym pochłaniającym zapachy oraz o wysuwanym koszyku na małe butelki z sosami. Oba modele wręcz jako bliźniacze warianty różniące się głównie położeniem wyświetlacza i kanałem sprzedaży.
Drugim naturalnym punktem odniesienia jest GBBS726CEV, czyli model praktycznie z tej samej kategorii, ale z wyraźnie słabszą energetyką. Tu również mamy pojemność 375 litrów, identyczne wymiary 597 × 2030 × 674 mm, Smart Inverter, ThinQ, układ zero-clearance i bardzo podobne wnętrze, ale roczne zużycie energii rośnie do 175 kWh, a hałas do 34 dB. Różnica nie jest kosmetyczna, bo to o 63 kWh rocznie więcej, czyli dokładnie 36% względem 726AEV. W praktyce 726CEV to propozycja dla kogoś, kto chce tę samą formę i dużą część funkcji, ale nie chce dopłacać do klasy A. Z punktu widzenia rachunku długoterminowego to właśnie na tym modelu najlepiej widać sens istnienia 726AEV. Wyższa cena zakupu przynosi nie tylko niższe zużycie prądu, lecz także wyraźnie cichszą pracę.
Zderzenie z rynkiem zewnętrznym
W najbliższym otoczeniu rynkowym najbardziej interesujące są trzy urządzenia. Pierwsze to B7RCNA408HXP od Beko. Wymiar 203,5 cm wysokości, 59,5 cm szerokości, 355 litrów pojemności, 112 kWh rocznie i 32 dB hałasu, a więc praktycznie ten sam pobór energii co LG, ale mniejsza pojemność i wyższa głośność. Drugie to KGN39LBCF od firmy BSH z pojemnością 363 litry, 35 dB, 162 kWh rocznie, VitaFresh, Metal Backwall, MultiAirflow i Perfect Fit, ale bez atutu klasy A. Trzecie to Samsung RB38C7AGWS9, z 387 litrów, 87 kWh, 29 dB, Twin Cooling Plus, SpaceMax, Metal Cooling i SmartThings AI Energy. Ich ceny ustawiają ciekawą oś odniesienia: Beko pojawia się od około 3599 zł, Bosch od około 3490 zł, Samsung około 5999 zł, a LG od około 3697-3699 zł, choć model GBBS726CEV można znaleźć za 2799 zł. To oznacza, że LG stoi dokładnie pomiędzy agresywnie wycenionymi Boschem i Beko a znacznie droższym Samsungiem klasy A.

Werdykt
To jedna z tych ciekawych chłodziarko-zamrażarek 60 cm szerokości, jeśli priorytetem są trzy rzeczy naraz – wysoka efektywność energetyczna, bardzo cicha praca i sensowna pojemność bez dużych gabarytów. Jej przewaga nie polega na jednej magicznej funkcji, tylko na sumie drobnych trafnych decyzji produktowych. Dobrej klasie A przy 112 kWh, 29 dB hałasu, 375 l pojemności, 12 kg mrożenia na dobę, dobrze skrojonej strefie schładzającej, dopracowanej ergonomii wnętrza, obsłudze ThinQ i bardzo rozsądnej architekturze chłodzenia z LinearCooling i DoorCooling+. To sprzęt, który lepiej wygląda po trzech godzinach analizy niż po trzech sekundach w sklepie.
Są jednak także rzeczy, o których trzeba powiedzieć wprost. Po pierwsze, to nie jest lider absolutny w efektywności. Samsung RB38 klasy A pokazuje, że da się zejść wyraźnie niżej z poborem energii. Po drugie, część rozwiązań jak metal Metal Cooling czy DoorCooling+ na rynku mają bardziej efektywne odpowiednii. Po trzecie, jeśli ktoś oczekuje maksymalnie rozbudowanego wyposażenia wnętrza, filtra zapachów, zewnętrznego wyświetlacza czy bardziej efektownej warstwy smart, wtedy sensowniejszym wyborem wewnątrz tej samej marki może być 727AEV albo szerszy GBBW726AEV. Jeśli natomiast ktoś chce po prostu bardzo mocnej, nowoczesnej i energetycznie inteligentnej lodówki do kuchni, 726AEV jest jedną z najbardziej obiektywnie udanych propozycji w swoim segmencie cenowym.

Grafika tytułowa: LG


