
ASUS ROG XBOX Ally X20 Bundle – handheld i okulary rozszerzonej rzeczywistości czyli nowa jakość gamingu
Wydajność potężnego PC, pełna biblioteka Xboxa i konstrukcja, którą zmieścisz w plecaku i najlepsze na rynku okulary rozszerzonej rzeczywistości. ASUS ROG XBOX Ally X20 na papierze wygląda jak spełnienie marzeń każdego gracza, a jak jest w rzeczywistości?
Seria ROG Ally od samego początku swojego istnienia budziła skrajne emocje, debiutując na rynku jako odważna, choć początkowo nieco problematyczna odpowiedź na panującą hegemonię pierwszego Steam Decka. Z biegiem kolejnych lat i ewolucji, tajwański producent pilnie uczył się na własnych potknięciach, z uporem maniaka szlifując oprogramowanie i poprawiając ergonomię w kolejnych modelach oznaczanych literą X. To jednak, co wydarzyło się przy okazji najnowszej premiery, wykracza daleko poza najśmielsze fantazje technologicznych geeków. ASUS zaprosił bowiem do współpracy giganta z Redmond, tworząc oficjalną, hybrydową bestię dumnie noszącą logo Xbox, co na hermetycznym rynku gamingowym jest ruchem na miarę… dodania ananasa do włoskiej pizzy – jedni pokochają, inni rzucą klawiaturą w monitor. Model X20 nie jest jednak wyłącznie kolejną, odtwórczą rewizją z odrobinę wyżej taktowanym procesorem, ale gigantycznym i ambitnym skokiem w zupełnie nową kategorię wirtualnej rozrywki. To właśnie za sprawą tego nowatorskiego podejścia, granice pomiędzy klasycznym wpatrywaniem się w ekran a fizycznym światem zaczynają się zacierać.




O bryle, designie i tym, co skrywa magiczne pudło
Naszą opowieść musimy rozpocząć od przyjrzenia się samej obudowie, która w przypadku modelu Ally X20 stanowi szczyt inżynierii, elegancji i dbałości o detale. Bryła konsoli pozostała fizycznie niemal identyczna, ale zastosowano w niej częściowo transparentne elementy, przez które widoczne są jej podzespoły. Dodatkowym akcentem kolorystycznym jest złoto, które podkreśla edycję specjalną z okazji 20 lecia marki gamingowej ROG. Wymiary samego handhelda wynoszą dokładnie dwieście osiemdziesiąt pięć milimetrów długości, sto piętnaście milimetrów szerokości oraz zaledwie dwadzieścia dwa milimetry grubości w najszerszym punkcie, co czyni to urządzenie odczuwalnie smuklejszym i poręczniejszym od przepotężnego, ale jednak niezwykle topornego Lenovo Legion Go. Z kolei dołączone do zestawu okulary rozszerzonej rzeczywistości, wykonane z obrabianego na zimno tytanu i zaawansowanego poliwęglanu, przypominają stylowe rekwizyty wyciągnięte wprost z filmów o cyberpunkowej przyszłości. Okulary ważą zaledwie osiemdziesiąt pięć gramów i zupełnie nie obciążają grzbietu nosa nawet podczas wielogodzinnych, morderczych maratonów. Otwarcie gigantycznego, matowo-czarnego kartonu, w którym dostarczany jest sprzęt, przypomina zabawę z rosyjską matrioszką, gdzie każdy kolejny element został umieszczony w wyciętej z precyzją piance. Wewnątrz tego opakowania znajdziemy nie tylko samą konsolę oraz wspomniane już futurystyczne okulary AR.
Przeczytaj też: ASUS Rog Ally X – nowa definicja gamingu





Wyświetlacz na nosie i magia rozszerzonej rzeczywistości
Największą rewolucją recenzowanego zestawu wcale nie jest to, co trzymamy w dłoniach, lecz to, co z namaszczeniem zakładamy na twarz, zastępując tradycyjny, wbudowany ekran zupełnie nowym paradygmatem wizualnej percepcji. Okulary dołączane do zestawu oferują wirtualny, swobodnie zawieszony w powietrzu wyświetlacz o imponującej przekątnej, która może symulować aż do dwustu cali przestrzeni roboczej w nieskazitelnie ostrej rozdzielczości 4K niezależnie dla każdego oka. W jaskrawym przeciwieństwie do ciężkich i klaustrofobicznych hełmów pokroju Apple Vision Pro, które odcinają nas od świata zewnętrznego, rozwiązanie firmowane przez ASUSa pozwala na ciągłe i całkowicie komfortowe zerkanie na otoczenie. Nakładają one wygenerowany obraz prosto na naszą rzeczywistość z taką dokładnością, że siedząc w pociągu możemy jednocześnie podziwiać widoki za oknem i walczyć z orkami w najnowszych produkcjach RPG. Kolory serwowane przez matryce micro-OLED są wręcz obłędnie nasycone, a kontrast tak nieskończony, że konkurencyjne gogle XREAL Air 2 Ultra wyglądają przy tym wyświetlaczu jak wyblakłe, plastikowe szkiełka kupione wyprzedaży. Zestrojenie i synchronizacja okularów z główną jednostką obliczeniową odbywa się całkowicie bezprzewodowo za sprawą autorskiego protokołu transmisyjnego, który gwarantuje zerowe, całkowicie niewyczuwalne dla ludzkiego układu nerwowego opóźnienie, co w grach wymagających kociego refleksu jest osiągnięciem wyjątkowym.




Potęga ukryta w krzemie
Pod zgrabną obudową tego przenośnego monstrum bije bezlitosne serce stworzone w mrocznych, tajnych laboratoriach firmy AMD, znane pod nazwą AMD Ryzen AI Z2 Extreme (8 rdzeni, 16 wątków. 2.0 – 5.0 GHz). Kiedy ten krzemowy potwór połączy swoje siły z dwudziestoma czterema gigabajtami szybkiej, zunifikowanej pamięci operacyjnej, powstaje maszyna, która zjada na śniadanie, najbardziej wymagające i koszmarnie zoptymalizowane tytuły z segmentu najwyższego budżetu. Kiedy odpaliliśmy na tym urządzeniu naszpikowanego detalami „Cyberpunka 2077” z włączonym pełnym śledzeniem promieni, konsola nie dostała zadyszki, stabilnie utrzymując barierę sześćdziesięciu klatek na sekundę. Aby skutecznie ujarzmić tak ogromną moc obliczeniową upchaną w tak miniaturowej obudowie, główni inżynierowie z Tajwanu musieli zaprojektować i zastosować całkowicie innowacyjny system chłodzenia cieczą ze zintegrowaną komorą parową o podwójnym obiegu. Działa on z taką ciszą, że podczas nocnych sesji kilkukrotnie przystawiałem ucho do wylotu powietrza w obawie, że wentylatory przestały działać i za chwilę będę zbierał stopiony plastik z podłogi. W bezpośrednim, brutalnym starciu z wciąż szalenie popularnym Steam Deckiem w wersji OLED, hybrydowa propozycja ASUSa i Microsoftu wydaje się być gościem przysłanym z innej, znacznie bardziej zaawansowanej bajki, oferując dużą, surową wydajność. Naturalnie, taka moc ma swój odpowiedni apetyt na prąd, jednak zintegrowanie potężnych ogniw o pojemności osiemdziesięciu watogodzin pozwala bezstresowo spędzić przynajmniej dwie intensywne godziny w wirtualnych światach, zanim czeka nas gorączkowe i pełne paniki poszukiwanie wolnego gniazdka.
Przeczytaj też: ASUS ROG Xbox Ally X – czy mobilny Xbox zastąpi stacjonarnego? | CoNowego.pl




Zielony ekosystem i oprogramowanie
Największą bolączką wszystkich poprzednich generacji pecetowych handheldów był sam system operacyjny Windows, który na małych ekranach dotykowych zachowywał się z wdziękiem słonia wpuszczonego do składu porcelany. Tym razem jednak, na całe szczęście i ku uldze wszystkich graczy, dzięki bezpośredniej interwencji i zaangażowaniu inżynierów Microsoftu, otrzymujemy dedykowany interfejs Xbox Handheld OS. Jest on tak intuicyjny, płynny i przemyślany, że aż trudno uwierzyć w jego rodowód z Redmond. Nawigacja po przepastnej bibliotece abonamentu Game Pass, która została wszyta w trzewia tego systemu na poziomie komórkowym, przypomina powolne i relaksujące przeglądanie dzieł sztuki w wirtualnej galerii. To sprytne oprogramowanie doskonale rozumie moment, w którym zakładamy na nos okulary AR, natychmiastowo i automatycznie dostosowując cały przestrzenny interfejs użytkownika do otaczającej nas rzeczywistości. Pozwala to na przypinanie trójwymiarowych okien czatu głosowego na drzwiach lodówki, umieszczanie okna z poradnikiem na suficie, a samej gry na wirtualnym telebimie pośrodku salonu. To właśnie ta niespotykana dotąd integracja oprogramowania ze sprzętem sprawia, że potężna konkurencja z obozu chińskich twórców przenośnych konsol będzie musiała prawdopodobnie spędzić długie miesiące wylewając morze łez przy deskach kreślarskich i zastanawiając się, jak doścignąć tak mistrzowski poziom inżynierii.







Podsumowanie
ASUS ROG XBOX Ally X20 Bundle to bez cienia wątpliwości sprzęt absolutnie przełomowy, który w świetny sposób łączy potęgę stacjonarnego grania z wolnością, jaką dają technologie mobilne pożenione z rozszerzoną rzeczywistością. To z całą pewnością nie jest po prostu kolejna plastikowa zabawka służąca wyłącznie do skracania sobie czasu podczas nudnej podróży autobusem do pracy. Mamy tu do czynienia z niesamowicie kompleksowym, przenośnym centrum cyfrowej rozrywki, które bije wszystkich rynkowych rywali na głowę jakością wykonania, zaawansowanym wyświetlaczem noszonym na nosie oraz kulturą pracy godną najdroższych, wyciszonych limuzyn elektrycznych. Oczywiście, za ten niesamowity luksu trzeba słono zapłacić, co dla wielu graczy może okazać się barierą finansową niemożliwą do przeskoczenia. Zestaw wyceniono na ok. dziesięć tysięcy złotych.

