Inżynieria i drukowanie tkanek w 3D. To już się dzieje w Polsce!

Na pierwszy rzut oka biodrukarka wolumetryczna 3D może przypominać zwykłe urządzenie laboratoryjne, jednak w rzeczywistości stanowi jedno z najbardziej zaawansowanych narzędzi współczesnej inżynierii tkankowej. W Centrum Zaawansowanych Technologii UAM w Poznaniu zespół naukowców pod kierunkiem dr Jagody Litowczenko-Cybulskiej rozwija badania, które przybliżają medycynę do tworzenia funkcjonalnych tkanek w warunkach laboratoryjnych – nie jako ciekawostkę naukową, lecz jako realne wsparcie dla diagnostyki, testowania leków i przyszłych terapii.

Kluczowym osiągnięciem specjalistów jest wykorzystanie biodruku wolumetrycznego, technologii pozwalającej tworzyć trójwymiarowe konstrukty biologiczne w ciągu kilku sekund. W odróżnieniu od klasycznego druku 3D, który buduje obiekt warstwa po warstwie z tworzyw sztucznych, biodruk łączy biologię, chemię i inżynierię materiałową. Materiałem do druku są tu hydrożele, silnie uwodnione substancje o właściwościach mechanicznych zbliżonych do tkanek miękkich, w których zawieszone są żywe komórki. Dzięki precyzyjnemu naświetlaniu laserowemu cała objętość materiału może zostać uformowana jednocześnie, co zapewnia wyjątkową dokładność i sterylność procesu.

Technologia ta ma szczególne znaczenie dla badań nad naczyniami krwionośnymi

Naukowcy tworzą modele naczyń, które nie tylko odwzorowują ich kształt, lecz także umożliwiają badanie przepływu płynów, reakcji na leki oraz zachowania komórek śródbłonka, kluczowych dla prawidłowego funkcjonowania układu krążenia. To właśnie uszkodzenia tej warstwy są jedną z przyczyn powikłań po implantacji stentów, takich jak zakrzepy czy udary. Odtworzenie stabilnej, żywej wyściółki naczynia w warunkach laboratoryjnych otwiera drogę do projektowania bezpieczniejszych implantów i skuteczniejszych terapii.

Praktyczne znaczenie badań wyraźnie widać w pracach nad nową generacją stentów opartych na hydrożelach. Zamiast sztywnych, metalowych konstrukcji powstają materiały biokompatybilne, które nie tylko nie uszkadzają naczyń, ale mogą wspierać ich regenerację, stopniowo uwalniając leki. Równolegle rozwijane są nowe biotusze, czyli specjalnie projektowane hydrożele umożliwiające biodrukowanie większych, żywych struktur. Kluczowym problemem w inżynierii tkankowej jest bowiem brak unaczynienia – w dużych konstruktach komórki w głębi obumierają z powodu niedoboru tlenu. Odpowiedzią są materiały zawierające komórki śródbłonka, zdolne do samodzielnego tworzenia mikrosieci naczyń, co pozwala utrzymać żywotność całej tkanki.

Rozwiązania te mają szerokie zastosowanie praktyczne

Mogą być wykorzystywane w hodowli organoidów, w systemach typu organ-on-a-chip, w badaniach nad chorobami genetycznymi i testowaniu leków dopasowanych do konkretnego pacjenta. W dłuższej perspektywie otwierają także drogę do tworzenia tzw. łatek nasercowych, fragmentów skóry czy mięśni, które mogłyby wspierać regenerację uszkodzonych tkanek.

Choć pełne „drukowanie” narządów, takich jak wątroba, pozostaje wyzwaniem przyszłości, prowadzone badania pokazują, że nauka konsekwentnie zbliża się do tego celu. Największą wartością obecnych osiągnięć jest stworzenie stabilnych, długowiecznych i funkcjonalnych modeli tkanek, które wiernie naśladują naturalne właściwości organizmu. To właśnie one mogą w najbliższych latach znaleźć zastosowanie w laboratoriach badawczych, przemyśle farmaceutycznym i medycynie, czyniąc biodruk praktycznym narzędziem nowoczesnej nauki.

Źródło: UAM w Poznaniu

Czytaj też: Unikalne technologie kwantowe. Wkład naukowców z Torunia

Grafika tytułowa: Minku Kang / Unsplash