Gdzie podział się marsjański metan? Sonda TGO od 8 lat bezradnie przeczesuje atmosferę
Pod koniec czerwca 2026 roku pojawiły się nowe doniesienia dotyczące misji ExoMars Trace Gas Orbiter (TGO), wspólnego przedsięwzięcia ESA i Roskosmosu, które od ośmiu lat bezskutecznie poszukuje metanu w atmosferze Marsa – gazu uznawanego za potencjalny wskaźnik aktywności biologicznej lub geologicznej.
Sprawa metanu na Marsie rozpoczęła się w 2004 roku, gdy niewielki spektrometr na pokładzie sondy Mars Express zarejestrował słaby sygnał spektralny sugerujący obecność metanu w atmosferze planety, choć na granicy czułości instrumentu. Niemal równolegle dwie niezależne grupy badawcze zgłosiły podobne detekcje z użyciem teleskopów naziemnych. Od 2018 roku TGO prowadzi znacznie czulsze pomiary za pomocą instrumentów ACS i NOMAD, obserwując atmosferę w szerokim zakresie szerokości geograficznych w obu półkulach.
Czułość tysiąc razy większa niż na łaziku Curiosity
Planetolog Kevin Olsen wskazał, że czułość instrumentów TGO jest około tysiąc razy większa niż zestawu do analizy próbek marsjańskich na pokładzie łazika Curiosity, a mimo to zespół nie zaobserwował żadnych oznak absorpcji metanu w atmosferze Marsa. Naukowcy sprawdzili też ponad dwa tysiące konkretnych lokalizacji na powierzchni planety w poszukiwaniu lokalnych, chwilowych „pióropuszy” metanu, jednak i tam nie odnotowano żadnych sygnałów, co – jak zauważają – oznacza, że jeśli gaz rzeczywiście bywa uwalniany w ten sposób, musi to następować sporadycznie i w niewielkiej skali.
Zespół przeanalizował również możliwe źródła metanu – zarówno biologiczne, związane z organizmami czerpiącymi energię z jego produkcji, jak i czysto geologiczne, wynikające z przemian metamorficznych skał zachodzących głęboko pod powierzchnią, w warunkach wysokiego ciśnienia, temperatury, wody i energii chemicznej. Na razie jednak najbardziej czuły instrument, jaki kiedykolwiek krążył wokół Marsa, nie dostarczył żadnych dowodów potwierdzających którąkolwiek z tych hipotez.
Źródło: ESA
Czytaj też: Sukces US Space Force. Prywatna firma właśnie przechwyciła groźny kosmiczny złom!
Grafika tytułowa: Planet Volumes / Unsplash

