[NASZE WIDEO] Samsung wprowadza Galaxy Fold8 i Galaxy Fold8 Ultra. Ten pierwszy to prawdziwy gamechanger
Samsung pokazał nowe Foldy i uwierzcie mi, chcecie je poznać! A przynajmniej tego drugiego z nich, który miałaby szansę zmienić to, jak używamy smartfonów, gdyby nie… Ale zacznijmy od początku.
Następcą Galaxy Fold7 jest Fold8 z dopiskiem Ultra. Zmian nie ma dużo, ale są… właściwe. Najważniejszą jest pojemniejsza bateria, mająca teraz 5000 mAh, co udało się zrobić bez powiększania telefonu, który jest o włos lżejszy i włos cieńszy, niż poprzednik. A, no i ma ładowanie 45W po kablu i 20W bezprzewodowo. Jest postęp! Ekran wewnętrzny ma wyższą rozdzielczość – nikt nie zauważy – i wyższą jasność, co może się przydać, oraz ma warstwę folii z domieszką tytanu i tytanową płytkę pod spodem. To ma zapewnić wyższą wytrzymałość przy mniejszej grubości, co popieram całym sercem. Jest Snapdragon 8 Elite 5 for Galaxy, jak w S26 Ultra i aparat ultraszerokokątny 50 Mpix, co uważam za mniej ważne, niż fakt, że zmieniono krawędzie obudowy i zawias, przez co telefon rozkłada się duuuużo wygodniej i pewniej.
Przejdźmy do Galaxy Fold8. Samsung poszedł w ślady Huawei i zdecydował się na format, którego w Europie jeszcze nie widzieliśmy: ten smartfon jest krótszy ale szerszy – jego zewnętrzny ekran 5,5″ ma proporcje 10:16, jak w monitorach, a wewnętrzny, mający 7,6″, najlepsze jakie się da, czyli 4:3, jak w iPadzie. Po krótkiej zabawie wydaje się bardzo wygodny w noszeniu i absolutnie fantastyczny w używaniu przy rozłożonym dużym ekranie: idealne połączeni flipów i foldów. Sprawdzenia wymaga wygoda używania krótkiego ekranu zewnętrznego, ale i tak zapowiada się świetnie. Bateria 4800 mAh jest ok, procek jak w Foldzie8 Ultra, ale szkoda, że nie ma aparatu tele.
Jednak powodem, dla którego to nie będzie masowa rewolucja, jaką mógłby zrobić ten świetny, nowy format jest – oczywiście – cena. Galaxy Fold8 startuje od 8749 zł, a Fold8 Ultra od 9599 zł.

