[NASZE WIDEO] Jabra Evolve3 85 i 75: mają coś, czego bardzo potrzebujesz, chociaż jeszcze o tym nie wiesz
Biorąc pod uwagę to, ile czasu spędzamy pracując, jestem głęboko zdziwiony tym, jak trudno jest znaleźć słuchawki, po których czuje się, że zostały zaprojektowane z myślą o pracy i odpowiadają na potrzeby i oczekiwania wszystkich tych nieszczęsnych dusz spędzających godziny na callach, zdalnych spotkaniach i rozmowach telefonicznych. Czyli, potrzeby i oczekiwania większości z nas. Jabra deklaruje, że jej Evolve3 85 i 75 są dokładnie takimi słuchawkami. No to sprawdźmy!
Jabra Evolve3 75 i Jabra Evolve3 85 to siostry, które oferują te same funkcje i bardzo zbliżone możliwości w różnych opakowaniach. Pierwsze z nich są słuchawkami nausznymi, opierają się na małżowinach usznych, podczas gdy te drugie to słuchawki wokółuszne – jak sama nazwa wskazuje, obejmują uszy.
Niezależnie od tego, czy pracujesz w domu czy w biurze, czy w kawiarni, słuchawki są praktycznie niezbędne: z jednej strony zapewniają możliwość wygodnego komunikowania się zdalnie – czyli siedzenie na callach – i rozmów przez telefon, a z drugiej, stanowią barierę odgradzającą nas od reszty świata i pomagającą skupić się na tym, co jest do zrobienia. Jakie powinny być słuchawki do pracy? Powinny łączyć się łatwo i stabilnie trzymać połączenie z komputerem i telefonem, być w stanie izolować cię od otoczenia oraz sprawić, żebyś był czysto i wyraźnie słyszany nawet jeśli dookoła masz pandemonium tętniącego życiem openspace’a. Powinny też dawać szansę na skuteczną komunikację ze wszystkimi na miejscu no i wreszcie, brać pod uwagę, że masz je na głowie godzinami. Mimo podobieństw tu i ówdzie, to zupełnie co innego, niż słuchanie muzyki czy granie w gry. I Jabra doskonale to rozumie.
Wygoda to podstawa
Zacznijmy od ostatniej wymienionej przeze mnie rzeczy – długiego czasu, przez jaki słuchawki do pracy pozostają na twoich uszach. Będące konkurentami Evolve3 85 z podobnej półki cenowej słuchawki Sony, Bowers&Wilkins, Bose czy Sennheisser ważą przeważnie po około 300 – 350 gramów. Nowe Jabry nie waży nic. No dobra, Evolve3 85 waży 220 gramów, ale różnica w tym, jak czuje się je w ręku czy – przede wszystkim – na głowie jest ogromna. A po pierwszych dwóch godzinach robi się po prostu kolosalna. Jeśli 220 gramów to wciąż byłoby dla ciebie za dużo, to proszę bardzo – Evolve3 75 schodzą do zaledwie 180 gramów… Mówiłem, że nic?

Przy takiej wadze te słuchawki sprawiają niemal zabawkowe wrażenie, ale jakość wykonania zdecydowanie nie jest zabawkowa. Korpus słuchawek wykonano z twardego, gładkiego tworzywa, a metalowe elementy pałąka i zawiasy dają przyjemne wrażenie solidności i cieszą oczy matowym wykończeniem – taka odrobina luksusu w świecie praktyczności. No właśnie, bo wygląd zarówno Jabra Evolve3 85 jak i 75 najlepiej oddaje słowo „praktyczny”. Tu nie ma fajerwerków pomysłowości czy popisów artyzmu – jest konkret, użytkowość i wygoda. I estetyka, bo to wszystko razem wygląda po prostu… dobrze.
Wspomniane metalowe zawiasy pracują bez zarzutu, a mechanizm dopasowania rozmiaru działa bardzo gładko i trzyma solidnie. W jednym i drugim przypadku muszę pochwalić poziom „dostrojenia” konstrukcji: oba modele Jabry trzymają się na głowie naprawdę pewnie, a jednocześnie nie ma się poczucia męczącego ucisku – kolejny drobiazg, który pomoże ci przetrwać godziny pracy ze słuchawkami na uszach.
No właśnie, to jak z tą wygodą w praktyce? Evolve3 85 sprawdza się bardzo dobrze, chociaż jej nauszniki są najmniejsze ze wszystkich tej klasy słuchawek, z jakimi byłem w stanie je porównać: w moim przypadku plasują się na granicy komfortu – kilka milimetrów i już by zaczęło przeszkadzać. Natomiast w połączeniu z niską wagą i dobrze dobraną pianką uzyskujemy pożądany efekt, czyli to, że mogłem ich używać dłużej, niż innych.



Interesująco wyszły moje testy Evolve3 75. Otóż, nie lubię słuchawek nausznych. Jest mi w nich niewygodnie, przeszkadzają, wręcz drażnią. Ale te… muszę przyznać, że byłem zaskoczony – to pierwsze słuchawki tego typu, które nie tylko czułem, że mogę nazwać wygodnymi, ale też były godnymi rywalami swoich wokółusznych bliźniaków. Gratuluję! Domykając – nomen omen – kwestię konstrukcji, powiem jeszcze, że obie pary słuchawek z serii Evolve3 ogromnie zaimponowały mi tym, jak małe są po spakowaniu do dołączonego etui. Można je śmiało brać ze sobą w podróż czy do pracy w mieście. Bo zmieszczą się wszędzie.
Ergonomia na piątkę, dźwięk na poziomie
Tak jak w przypadku wyglądu, także sterowanie jest takie, jakiego oczekiwalibyśmy od sprzętu mającego przede wszystkim nie wchodzić w drogę – praktyczne. Żadnych zabaw w panele dotykowe, pokrętła czy suwaki: są trzy przyciski w klasycznym układzie góra – start/stop – dół (wiadomo, do czego każdy służy, prawda?), włącznik uruchamiający też tryb parowania, oraz dwa klawisze dodatkowe, z których jeden pozwala przełączać się między aktywnym tłumieniem hałasu i trybem przejrzystości, a drugi wycisza mikrofon, kiedy chcesz powiedzieć dziecku, że teraz nie możesz się bawić, bo rozmawiasz z tym panem, od którego przychodzą co miesiąc pieniążki…

Podoba mi się, że przyciski bardzo wyraźnie różnią się w dotyku – to na tyle ułatwia orientację, że praktycznie nie zdarzały mi się pomyłki.
Jeśli chodzi o stabilność i łatwość łączenia, Jabra dostaje 10 punktów na 10. Jest oczywiście łączność Bluetooth, ale w zestawie dostajemy transmiter, dzięki któremu te słuchawki działają jak na kablu. Tylko bez kabla. To o niebo wygodniejsze od kapryśnego Bluetootha. Ok, są wady, bo system jako „urządzenie wyjściowe” widzi transmiter, a nie słuchawki, więc nawet jak je wyłączysz, to żeby przejść na głośniki musisz przełączyć wyjścia. No ale cóż… A, za to można wybrać wersję z transmiterem na USB-C albo USB A! Jest też obsługa multipoint, pozwalająca utrzymywać połączenie z dwoma urządzeniami na raz. Super.
No dobrze, pora przejść do tego, co w słuchawkach najważniejsze: do brzmienia. Tak, mimo, że to słuchawki do pracy, to przecież nie TYLKO do pracy! No i przy pracy także słucha się muzyki… Nowe Evolve3 nie obsługują ani LDAC, ani AptX, stawiając na świetny pod względem stabilności i bardzo dobry do rozmów kodek LC3, który jest też całkiem niezły muzycznie… jeśli jest obsługiwany w telefonie. U mnie – nie był. Tym bardziej byłem zdziwiony, że oba modele Jabry grały naprawdę dobrze. Przestrzennie, soczyście, ze szczegółowym środkiem i mięsistym basem. W tym paśmie wyraźnie czuć przewagę Evolve3 85 z jej obejmującymi ucho nausznikami. Jak na moje nie-audiofilskie ucho, te słuchawki nie odstają dramatycznie od konsumenckiej czołówki, co uznałbym za wielki sukces Jabry. Brawo!



No ale prawdziwe pazury Jabra Evolve3 85 i 75 pokazują przy rozmowach. Po pierwsze, 6 mikrofonów i dekady doświadczenia z obróbką dźwięku robią robotę i mimo, że nowe Jabry nie mają wysięgnika z mikrofonem, przechwytują głos świetnie. Do tego na pokładzie jest Jabra ClearVoice, algorytm wspomagany głębokim uczeniem, który sprawia, że słychać cię doskonale i czysto, nawet jeśli podczas rozmowy regulujesz akurat silniki w swoim prywatnym odrzutowcu. To naprawdę działa jak magia!
A po drugie, w nowych Jabrach Evolve3 system aktywnego tłumienia hałasu działa także podczas rozmowy. O co chodzi? Cóż, w wielu słuchawkach ANC wyłącza się na czas rozmowy, przez co powstaje pewien paradoks: twój rozmówca może słyszeć cię świetnie, ale ty słyszysz go kiepsko, bo przeszkadza ci hałas otoczenia. Tu nie ma z tym tego problemu i bardzo mi się to podoba.
Co jeszcze słychać (a czego nie)?
Właśnie, ANC! System aktywnego tłumienia hałasu w Jabra Evolve3 85 jest… dobry. Dość mocno odstaje od czołówki – a nawet od średniej – jeśli chodzi o skuteczność wytłumiania, ale z kolei włączony nie daje męczącego efektu ciśnienia w uszach, ani równie dyskomfortowego szumu tła, umożliwiając dłuższe wygodne używanie. W przypadku Evolve3 75 ANC jest – tak jak w przypadku wszystkich otwartych słuchawek – raczej do tłumienia szumów, niż hałasu. Działa, ale brak pasywnego odcięcia od otoczenia psuje mu robotę. Ten typ tak ma.

Dużo ciepłych słów mam natomiast do powiedzenia o bardzo niedocenianej funkcji, którą producenci często traktują po macoszemu, czyli trybie przejrzystości. W słuchawkach serii Evolve3 jest bardzo wyraźny, ale zarazem naturalny i niemęczący, czego nie można powiedzieć o ogromnej większości słuchawek także z naprawdę wysokiej półki cenowej. I to wspaniale, bo ta funkcja często jest wręcz niezbędna w pracy. Brawo!
Czas pracy na baterii zaskakuje. Producent podaje, że wynosi aż do 45 godzin odtwarzania muzyki przy włączonym ANC, co jak na słuchawki które są o tyle lżejsze od konkurentów jest doskonałym wynikiem – tu swoje trzy grosze może dokładać użycie niskoenergetycznych kodeków, zwłaszcza LC3. Podczas testów faktycznie udawało się osiągać zbliżone czasy przy ANC lub trybie przejrzystości. Fajna rzecz: zarówno Evolve3 85 jak i 75 mają wbudowane ładowanie bezprzewodowe i można wybrać zestaw z dołączoną stacją dokującą. Jeśli masz swoje biurko – a nie modny teraz hot desk, albo nie pracujesz na stole w kuchni – to to bardzo zwiększa wygodę.

Na koniec drobiazg, który jest – moim zdaniem – przebłyskiem czystego geniuszu: na każdej słuchawce są po dwie diody – jedna z przodu, druga z tyłu – które palą się na czerwono, kiedy rozmawiasz. Wreszcie nie musisz sygnalizować nerwowo, że jesteś na callu tylko akurat nic nie mówisz każdemu, kto przyjdzie cię o coś zapytać, albo wyciągnąć na kawę. Mała rzecz, wielka radość.
Czy warto kupić Jabra Evolve3 85 i 75?
Jabra Evolve3 85 i 75 to w moim odczuciu sprzęt, który jest prawdziwym skarbem dla ludzi spędzających godziny w pracy na callach i odbieraniu telefonów, a także odcinających się od otoczenia dla lepszego skupienia. Jeśli masz słuchawki na uszach codziennie po 3-4, albo i więcej godzin, te będą wyraźnie lepsze, niż konsumenckie słuchawki, nawet z tych najlepszych. Po prostu zostały zaprojektowane z myślą o takim zastosowaniu, więc są lżejsze, wygodniejsze i zoptymalizowane do rozmów – od poziomu kodeków, przez mikrofony i czyszczenie twojego głosu, aż po tłumienie hałasu otoczenia. Do tego dochodzi szereg dodatkowych funkcji ułatwiających życie w pracy – jak choćby dioda pokazująca, że rozmawiasz, stacja ładująca czy przycisk do wyciszania mikrofonu. No i wreszcie, jeśli chodzi o brzmienie to ani Evolve3 85 ani 75 nie mają się czego wstydzić – jest lepiej, niż się spodziewałem. Cena nie jest niska, ale dla kogoś, kto ma takie właśnie potrzeby ten sprzęt naprawdę jest jej warty.

