Ofiara sama wystrzeliwuje się z przyspieszeniem 1367 m/s, a pająk czeka
Żyjące w Australii i Azji południowo-wschodniej mrówki prządki – Oecophylla smaragdina – to twarde zawodniczki. Są agresywne, polują na większe od siebie owady, pająki, skorpiony, a nawet małe kręgowce. Pewien australijski pająk ma sposób ma to, żeby zmienić groźną mrówkę w posiłek. I ten sposób naprawdę robi wrażenie.
W lasach tropikalnych północnego Queensland naukowcy z Macquarie University natrafili na maleńkiego, nocnego pająka z rodzaju Propostira, który wyspecjalizował się w polowaniu wyłącznie na te właśnie zielone mrówki. Jak? Buduje… katapultę. Po zmroku pająk opuszcza się z ukrytej dziennej kryjówki pod liściem i zaczyna konstruować pułapkę: najpierw tworzy punkt zakotwiczenia, potem przez wiele godzin napina dziesiątki jedwabnych nitek w stożkowaty „ruszt”, a na koniec owija go cienką warstwą innego rodzaju nici, która działa jak spust. Gdy mrówka podejdzie i wgryzie się w nią, cała ta konstrukcja dosłownie wyrzuca ją w powietrze, z przeciążeniem sięgającym 130g – 10x tyle, ile piloci myśliwców w razie katapultowania.
Ofiara zostaje wystrzelona wprost w większą sieć, skąd nie ma już szans na ucieczkę. Pająk spokojnie czeka, aż mrówka całkowicie się zaplącze, i dopiero wtedy idzie, żeby się nią zająć. Dwie intrygujące sprawy wymagają dalszych badań. Pierwszą jest fakt, że w pułapkę wpadają wyłącznie mrówki Oecophylla smaragdina, nawet, jeśli w pobliżu przechodzi wiele innych. A drugą… – po co w ogóle mrówka gryzie tą pułapkę?! Obie mogą mieć to samo rozwiązanie: prawdopodobnie pająk zostawia na pułapce feromony, które przyciągają właśnie ten gatunek mrówek. To pierwszy znany przypadek, w którym sieć pająka jest zaprojektowana do polowania na jeden jedyny gatunek i w którym to ofiara, a nie drapieżnik, sama uruchamia mechanizm pułapki.

