HONOR Magic8 Pro: Zrobili to po swojemu – efekt mnie zaskoczył
Honor ma ciekawy pomysł na swoje flagowce. Czy dobry? To skomplikowane pytanie… wydaje się przemyślany, wygląda na konsekwentnie realizowany, aczkolwiek jestem przekonany, że nie każdemu się spodoba. Więc… No cóż, będziesz musiał ocenić sam!
Konstrukcja i wygląd
Już wzięcie do ręki dostarcza pierwszych dowodów na fakt, że Magic8 Pro powstawał z konkretną myślą w głowie i że tą myślą było jak najlepsze doświadczenie użytkownika. Obudowa jest węższa, niż w poprzednim modelu (i niż u konkurentów), przez co doskonale pasuje nawet do mniejszych dłoni, a ramka, chociaż modnie płaska, została jednak zaokrąglona na tyle, żeby trzymanie telefonu było przyjemne. Ósemka Pro jest też wyraźnie lżejsza, zarówno od Magic7 Pro jak i od choćby Vivo X300 Pro – to się czuje.

Teksturowany pierścień wokół wyspy aparatów czy fakt, że sama wyspa ma nieco graniasty, charakterystyczny dla flagowców tej marki kształt to miłe drobiazgi, które wraz z matową ramką ze szczotkowanego aluminium dyskretnie sygnalizują, że masz do czynienia ze sprzętem z półki „premium”. Plecy obudowy wyglądają bardzo dobrze i nie łapią odcisków palców, ale to jedno z tych miejsc, gdzie Honor dokonał… ciekawego wyboru.






Zamiast szkła, aluminium, czy ceramiki zastosował tworzywo sztuczne zbrojone włóknem szklanym. To materiał, który jest wytrzymały, nie stłucze się, świetnie przepuszcza fale radiowe i jest bardzo lekki, ale przeważnie kojarzy się raczej z budżetowymi konstrukcjami. We flagowcu? Odważnie. Z pewnością natomiast taki materiał, do spółki z pokrywającym ekran Honor NanoCrystal Shield, pomaga osiągnąć wysoki poziom odporności na upadki – pięć gwiazdek w testach SGS. No i jest też pełna wodo- i pyłoszczelność na najwyższym poziomie – to dziś obowiązkowe w tej klasie, ale zaznaczam, że jest.
Ekran, który o ciebie dba
Kolejna rozkosz dla palców: przykrywające ekran szkło nie jest całkiem płaskie, tylko łagodnie wygiętee na wszystkich czterech krawędziach i rogach, przez co tworzy jedną całość z resztą obudowy i fantastycznie ułatwia codzienne użytkowanie. Wyświetlacz pod spodem to panel OLED LTPO, a więc zdolny do regulacji częstotliwości odświeżania aż do poziomu 1 Herza (maksimum wynosi z kolei 120 Hz), o rozdzielczości 1256 x 2808 pikseli, co przy przekątnej 6,7″ daje gęstość pikseli 458 ppi.

No właśnie – przekątna 6,7″ to zauważalnie mniej, niż dotychczasowe flagowe Magiki Pro, które miały po 6,8″. To kolejne miejsce, gdzie mam wrażenie, że Honor zrobił krok w tył i zaryzykował „pogorszenie” specyfikacji w imię poprawy wygody i ergonomii. Jeśli tak, to zadziałało.
Ekran ma potężną jasność szczytową na poziomie 6000 nitów (fragment ekranu przy wysokim kontraście itp.) i świetnie radzi sobie nawet w bardzo jasnym otoczeniu, ale czymś, co zwraca uwagę są funkcje zdrowotne. Eliminacja światła niebieskiego? Wiadomo, standard. Można włączyć, wyłączyć, ustawić harmonogram…






Ale jest też łagodna dla oczu bardzo wysoka – 4320 Hz – częstotliwość ściemniania ekranu, kołowy filtr polaryzacyjny nadający światłu „naturalność”, czy wreszcie coś, co podoba mi się szczególnie: wprowadzane co jakiś czas delikatne rozmycie obrazu udające patrzenie w dal, skłaniające oko do zmiany ogniskowej i rozluźnienie mięśni. Lekarze zalecają robienie przerw od ekranu i patrzenie na coś odległego, ale nigdy o tym nie jestem w stanie pamiętać. …a tu, Honor robi to za ciebie.
Fotografowanie z AI, które nie przeszkadza
Podejście „doświadczenie, nie specyfikacja” widoczne jest też w przypadku systemu fotograficznego. Świetny aparat główny 50 Mpix Ultra Night z jasnym obiektywem f/1.6 i stabilizacją OIS ma dużą, mierzącą 1/1,3 cala matrycę, ale z punktu widzenia tabelki z danymi jest krokiem w tył, bo został pozbawiony zmiennej przysłony obecnej w poprzedniej edycji. Lepiej mieć, niż nie mieć, ale… muszę tu wziąć stronę Honora – ten element miał naprawdę marginalne znaczenie i nie będę po nim płakał, zwłaszcza, że ten aparat oferuje potężne możliwości.

Doskonale sprawuje się też peryskopowy aparat tele z matrycą 200 Mpix, która fizycznym rozmiarem 1/1,4″ jest bliska czujnikowi aparatu głównego. Obiektyw o ogniskowej 85 mm – zoom optyczny 3,7x – ma świetną stabilizację optyczną, a zdjęcia z tele są bardzo, bardzo dobre. Co więcej, dzięki zapasowi pikseli na matrycy, nawet przy zoomie x10 wciąż jakość robi wrażenie.
I tu ciekawostka: aparat ma wspomaganie AI, które wyostrza zdjęcia przy bardzo dużych powiększeniach. Nic nowego, ale posłuchajcie tego: funkcja pojawia się dopiero wtedy, kiedy użytkownik wybierze zoom powyżej x10, (wymaga jednorazowego włączenia), wyraźnie sygnalizuje, że jest aktywna a potem – co wspaniałe – daje możliwość cofnięcia modyfikacji, jakie AI dokonało na zdjęciu, albo zapisanie tego zmienionego zdjęcia jako kopii, z zostawieniem „czystego” oryginału!



Raz, że ta funkcja jest bardzo skuteczna, dwa, że moim zdaniem została wprowadzona w optymalny sposób i trzy, że daje możliwość wyboru na każdym etapie, także po zrobieniu zdjęcia. Czapki z głów, tak chcę mieć implementowane AI w telefonie! I w sumie wszędzie.
AI w DNA – czy to będzie przewaga ewolucyjna?
No właśnie – powiedziałbym, że Honor Magic8 Pro ma AI bardzo mocno wbudowane w swoje DNA i zasadniczo – mimo całego mojego zmęczenia hype’em na sztuczną inteligencję – mam poczucie, że robi to dobrze. Dostępne są dwa silniki AI: Gemini od Google i Honor AI. Co potrafi Gemini – to wszyscy wiemy. A jakie funkcje dodaje Honor?

Po pierwsze, jest bogaty zestaw narzędzi do edycji zdjęć, oferujący wszystkie przydatne możliwości, bez zbędnych pierdułek – no, za wyjątkiem zmieniacza zdjęć – tego mogłoby nie być. Po drugie, asystent ustawień, który ułatwia korzystanie ze smartfonu – zwłaszcza osobom gorzej zorientowanym. Mówisz – głosowo! – co chcesz zmienić czy ustawić, a asystent daje ci możliwość zrobienia tego od ręki, albo przerzuca się w odpowiednie miejsce ustawień. Pomysł uważam za genialny, wykonanie jest… no, nieidealne. Asystent nie wszystko rozumie, czasem się myli, a wielu rzeczy nie może zrobić. Szkoda, ale i tak uważam go za wielki plus.






Jest wreszcie coś, co się nazywa „Wspomnienia AI” i tu moim zdaniem Honor pobłądził. To ma być swego rodzaju log, pamiętnik, do którego można łatwo wrzucać zrzuty ekranu, z których AI miałoby wyciągać wszystkie ważne informacje i przechowywać je dla nas… Ale szczerze mówiąc, zasady działania są dla mnie kompletnie niejasne i nie byłem w stanie z tego korzystać. Nothing zrobił to dużo lepiej.
Bardzo, naprawdę bardzo doceniam za to użycie AI do… zwalczania zagrożeń związanych z AI. Honor Magic8 Pro potrafi wykrywać wizualne i głosowe deepfake’y, ostrzegając użytkownika, kiedy ktoś próbuje udawać kogoś innego podczas rozmowy wideo lub głosowej. Pora zacząć zwracać na to uwagę, dobrze, że jest taka funkcja.
Bezpieczeństwo, bateria, wydajność
Inna kwestia związana z bezpieczeństwem, ale chyba jeszcze bardziej z komfortem użytkowania to odblokowywanie telefonu. Honor Magic8 Pro ma ultradźwiękowy czytnik odcisków palców który działa jak marzenie i jest umieszczony dokładnie tam, gdzie trzeba – ciut wyżej, niż w większości smartfonów, dzięki czemu nie trzeba ruszać kciukiem, trafia na niego sam. Czemu inni tak nie mogą?!

I druga rzecz, czyli laserowy czujnik głębi, dzięki któremu odblokowywanie telefonu twarzą jest naprawdę bezpieczne, bo obejmuje skan 3D facjaty – tak jak w iPhone – a nie tylko płaskie zdjęcia jak w praktycznie wszystkich pozostałych smartfonach z Androidem.
Bateria? Trzecia generacja ogniw węglowo-krzemowych, ma 6270 mAh, a więc o 1000 mAh więcej, niż w zeszłym roku, a telefon jest smuklejszy! Tą różnicę czuć w codziennym używaniu, bo nawet bardzo intensywne dni kończy się z zapasem rzędu 30 procent. Przewodowe ładowanie 100W, ładowanie Qi, ładowanie zwrotne… wszystko, co trzeba. No, prawie. Gdzie jest mocowanie magnetyczne wystandaryzowane w Qi2?!



O wydajności w sumie nie ma co się rozwodzić. Jest topowa, jeszcze za trzy lata wciąż będziesz miał smartfon szybszy, niż większość nowych średniopółkowców. Słowem, to więcej, niż potrzebujesz.
Czy Honor miał rację?
Trzymanie go w rękach ma sprawiać przyjemność, odblokowywanie go być tak szybkie i bezproblemowe, jak to tylko możliwe, każdy gest na ekranie powinien być łatwy i gładki a odpowiedź systemu – nie tylko natychmiastowa, ale też ładna. Wysoka odporność, pojemna bateria i szybkie ładowanie zapewniają spokój ducha, a aparaty, funkcje AI dodatkowe wyposażenie funkcje, chociaż oparte na bardzo solidnym sprzęcie, na każdym kroku pokazują, że Honor dawał priorytet kompetencjom „miękkim”.

Honor Magic8 Pro, jakiego chcieli projektanci firmy opisują słowa takie jak komfort, łatwość, dbanie, płynność, przyjemność, a nie liczby, szybkość, wydajność albo bycie „naj”. I to im wyszło. Uzyskali smartfon, który prawdopodobnie zostanie zignorowany przez każdego nerda – bo przecież nie jest w niczym super-naj-mega-ultra – ale który jest, moim skromnym zdaniem, najlepszym wyborem dla każdego innego.

